O tym, jak zostałam mamą trzech Aniołków… | Poroniłam.pl

O tym, jak zostałam mamą trzech Aniołków…

Publikacja: 07.09.2017, 10:53
wasze historie po poronieniu - symbol dłoni jako wsparcie

Mam na imię Justyna. Moja historia zaczyna się od wyjazdu za pracą do Niemiec. Nie myślałam, że zajdę w ciążę w tak krótkim czasie – jeszcze w Polsce powiedziano mi, że nie będę mogła mieć dzieci. Zmiana partnera, wielka miłość – to wszystko zmienia – pomyślałam. Początkowo byłam przerażona, płakałam, myślałam, że nie dam rady. Na szczęście szybko zaczęliśmy cieszyć się ciążą.

Z USG wynikało, że będziemy rodzicami trojaczków 

Ciąża nas zaskoczyła – to fakt. Nie planowaliśmy jej, tym bardziej, że czekała nas nowa praca, musieliśmy też nauczyć się zupełnie nowego języka…Dlatego po pierwszej wizycie u ginekologa byłam roztrzęsiona. Czułam, że to będą bliźnięta. Płakałam, bałam się, że nie dam rady. Tylko mój chłopak zachował zimną krew – nigdy nie zostawił mnie w potrzebie. Był ze mną wszędzie.

2 tygodnie później miałam kolejną wizytę. To był 6 tydzień, a naszym oczom ukazał się trzeci pęcherzyk. Tym razem bardzo się ucieszyliśmy, zaczęliśmy załatwiać mieszkanie. Myśleliśmy, że Niemcy to dobry kraj na utrzymanie takiej ciąży.

W dniu przeprowadzki do nowego mieszkania zaczęłam krwawić

Trafiłam do szpitala, myśląc, że to już koniec. Niestety to był dopiero początek naszego koszmaru. W szpitalu stwierdzono u mnie cysty na jajnikach. Dodam, że jeszcze wtedy posługiwaliśmy się językiem niemieckim na poziomie: „bitte” i „danke”. Nie rozumieliśmy nic, ratował nas tylko angielski. Nie mieliśmy też nikogo, prócz siebie…

Pod koniec 4 miesiąca zaczęłam odczuwać skurcze porodowe….

Trwały 3 dni. Miałam za sobą nieprzespane noce, czułam okropny ból. Lekarze zamiast go uśmierzyć, czekali. W końcu dostałam zastrzyk przeciwbólowy, po którym odeszły mi wody. Młoda niedoświadczona lekarka zrobiła mi USG. Dzieci były na swoim miejscu, całe i zdrowe. Już wtedy usłyszeliśmy, że ciąża nie przetrwa. Załamaliśmy się…

3 dni później w tym samym szpitalu od ginekologa prowadzącego ciążę usłyszałam, że dzieciom nic nie jest, nie mam skurczy i że wody nie odeszły. Z ciążą wszystko w porządku. Niestety okazało się, że ten „profesjonalista” zrobił nam tylko wodę z mózgu, bo za 2 dni okazało się, że u jednego z maluszków jest pusto… Nie miałam już nadziei na to, że będzie dobrze…

Dostałam tabletki na wywołanie porodu…

I z 40-stopniową gorączką trafiłam na porodówkę. Miałam otrzymać znieczulenie w kręgosłup. „Głupi Jaś” nie pomógł, więc trzęsłam się z rozpaczy. Pielęgniarka próbowała trafić we właściwe miejsce. W końcu się udało – urodziłam żywe dzieciaczki, które niestety musiały umrzeć, bym żyła ja…Mój chłopak okazał się silnym facetem, był przy mnie w tych ciężkich chwilach.

Na oddziale byłam 6 tygodni, urodziłam w 16 tygodniu ciąży. Lekarze nie starali się mi pomóc, pielęgniarki olewały… Przy porodzie i czyszczeniu byłam świadoma, słyszałam ich śmiechy. W końcu po miesiącu walki i z wyrwanym sercem wyszłam do domu….

Po wszystkim przyszedł do mnie polski ksiądz – zaproponował pochówek

Bardzo się ucieszyliśmy, że nasze dzieci nie zostaną wyrzucone. Pochowaliśmy naszych chłopców – Mateusza, Marcina i Mikołaja. Towarzyszyliśmy im w ich ostatniej drodze. Nie widziałam ich jednak, nie mogłam…

To była moja pierwsza ciąża. Nie udało się. Mamy jednak 3 Aniołki, które kochamy. Nigdy nie zapomnę tego przeżycia, tej radości, tego, że to wszystko mogło skończyć się inaczej, a skończyło tragedią.


Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz do nas na adres info@poronilam.pl

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy