Nowe zasady opieki dla kobiet po poronieniu, o których warto wiedzieć

Na początku czerwca 2016 roku weszły w życie zasady opieki okołoporodowej,  uwzględniające szczególnie trudną sytuację kobiet po poronieniu, dzięki którym pacjentki mogą poczuć się bardziej komfortowo i bezpiecznie w szpitalu.

Przykładowo, kobieta po stracie dziecka musi mieć zapewnioną opiekę psychologiczną. Powinna być też poinformowana o możliwości rejestracji dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie może przebywać w sali z kobietami w ciąży i matkami, które urodziły zdrowe dzieci.

opieka dla kobiet po poronieniu

Spokojne przekazanie informacji i pomoc psychologiczna po poronieniu

Przekazanie informacji na temat poronienia lub straty dziecka musi odbywać się w sposób spokojny i taktowny, a przekazujący wiadomość personel medyczny powinien dać kobiecie czas, by oswoiła się z sytuacją. Dopiero po wyrażeniu chęci dalszej rozmowy można szczegółowo opowiedzieć o przyczynach utraty dziecka.

Po przekazaniu informacji szpital ma obowiązek zapewnienia pomocy psychologicznej, a także umożliwienia spotkania z bliskimi. Zarówno psycholog, jak i rodzina, mogą pomóc kobiecie uporać się z sytuacją, więc szybkie udzielenie pomocy psychologicznej jest w tym przypadku niezbędne.

Ograniczenie kontaktu z kobietami, które urodziły lub urodzą zdrowe dzieci

Zgodnie z nowymi standardami, kobieta po poronieniu nie powinna przebywać w jednym pokoju z matkami, które przygotowują się do narodzin zdrowego dziecka oraz tych, które już urodziły. Mogłoby to być dla niej trudne i niekomfortowe, w związku z tym każdy szpital ma obowiązek przygotować inną salę.

Kontakt z mamami, które urodziły zdrowe dzieci, musi być ograniczony do minimum. Dzięki tej zasadzie nie będzie dochodziło już do sytuacji, w których kobieta po poronieniu ma kontakt z noworodkami i mamami szczęśliwymi po narodzinach.

Kontakt słowny z personelem medycznym podczas przebywania w szpitalu

Po utracie dziecka personel medyczny musi traktować kobietę z szacunkiem, wspierając ją i pozwalając jej podejmować decyzje. Ustawa szczególną uwagę przykłada do tonu głosu oraz słów, ponieważ sposób rozmowy ma w tym przypadku bardzo duże znaczenie i może mieć negatywny lub pozytywny wpływ na samopoczucie kobiety. Ważne jest również upewnianie się co do zaspokojenia potrzeb kobiety, których nie powinna bać się wyrazić.

Zachowanie personelu medycznego względem kobiety po poronieniu

Podczas opieki nad kobietą po poronieniu, personel medyczny musi wzbudzać jej zaufanie, czyli za każdym razem przedstawiać się, wyjaśniając swoją rolę i tłumaczyć wszelkie działania. Niezwykle ważne jest, by pacjentka miała możliwość świadomego decydowania o dalszych zabiegach diagnostyczno-terapeutycznych oraz by na badania i zabiegi uzyskana była jej zgoda.

Co więcej, badania i zabiegi muszą być przeprowadzane w intymnej atmosferze, z poszanowaniem prywatności. Dzięki temu kobieta poczuje się komfortowo i bezpiecznie.

Informacja na temat praw po poronieniu      

W szpitalu kobieta po utracie dziecka musi mieć możliwość uzyskania informacji na temat wszelkich praw, jakie przysługują jej w tej sytuacji. Uzyska więc informacje na temat rejestracji dziecka w USC, pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzeniem, ubezpieczenia, zasiłku pogrzebowego oraz prawa pracy dotyczącego jej sytuacji.

Co więcej, szpital ma obowiązek przedstawić możliwości uzyskania dalszej pomocy psychologicznej, okoliczne grupy wsparcia i organizacje, które ułatwią jej przejście przez tę sytuację.

W najnowszym rozporządzeniu Ministra Zdrowia kładzie się również nacisk na kwalifikacje personelu, który powinien zostać przeszkolony z zakresu opieki nad pacjentką z niepowodzeniem ciąży. Wskazuje się także na potrzebę przeprowadzenia odpowiednich szkoleń dot. radzenia sobie ze stresem w związku z taką opieką nad kobietą i dzieckiem.

Warto zwrócić uwagę, że najnowsze rozporządzenia zasadniczo zmienia sytuację kobiet po poronieniu ponieważ uwzględnia i dokładnie opisuje formę opieki nad pacjentką, która dotychczas ograniczała się do jednozdaniowej wzmianki o pomocy psychologicznej udzielanej kobiecie w tym trudnym momencie.


Ulotka poronilam.pl

Ulotka informacyjna

Nasza ulotka “Poronienie. Co dalej?” informuje o prawach rodziców po poronieniu, a także o dostępnych badaniach, kolejnej ciąży po poronieniu oraz wsparciu.  Ulotka została dołączona do rekomendacji: Niekorzystne zakończenie ciąży – Rekomendacje postępowania z pacjentkami dla personelu medycznego oddziałów położniczo-ginekologicznych województwa … Czytaj dalej

0 komentarzy

Zobacz też:

 

Przeczytaj więcej:

8 myśli nt. „Nowe zasady opieki dla kobiet po poronieniu, o których warto wiedzieć

  1. Szkoda tylko, ze funkcjonuje to tylko na papierze a prawda i rzeczywistość jest zupełnie inna. Kobieta która poroni w 8 tygodniu nie ma żadnych praw a jej dzieciatko- zarodek czy to tylko jajeczko traktowane jest jak odpad medyczny. O opiece psychologicznej można pomarzyć.
    Poroniłam w 8tc. Bthcg spadło usłyszałam ” Nic z tego mie będzie. Następnego dnia w toalecie pojawiły sie skrzepy a w nich maly ok 2 cm biało różowy balonik. Zawołałam przerażona pielęgniarkę powiedziała że mam się uspokoić, że to nie to co myślę,ale jak nie zrobili mi usg wiedziałam, że mnie okłamano. Po kolejnych 2 dniach wykonano zabieg łyżeczkowania i po 3 godz byłam w domu. Nikt nic nie mówił, nie pytal. Opieka psychologa, pochówek? Czcze gadanie. Nie nam nic i do niczego prawa, bo moje szczęście trwało za krótko i zostało potraktowane jak odpad medyczny.

  2. Kobieta w tak trudnej sytuacji jest pozostawiona sama sobie. Trafiłam do szpitala w 13 tyg. ciąży, ponieważ zauważyłam plamienie. Przyjęto mnie na oddział, badanie lekarz zrobił po 2 godzinach od przyjęcia. Nikt w tym czasie się mną nawet nie zainteresował. Dowiedziałam się, że u mojego dziecka nie ma oznak pracy serca, zatrzymało się w dalszym rozwoju. Poinformował mnie lekarz, że zabieg zostanie wykonany za 4 godziny. Wykonano go po prawie 7 godzinach. W tym czasie otrzymałam jedynie dokumenty do podpisania, owszem z informacjami na temat moich praw, pochówku, ale nikt nie zamienił ze mną na ten temat ani słowa, nic nie wyjaśnił. Przez 7 godzin oczekiwania na zabieg leżałam sama na sali, pielęgniarki widziałam tylko przy zakładaniu kroplówki (dodam że gdy skończyła mi się jedna z kroplówek po godzinie sama udałam się do pielęgniarek żeby je poinformować, że już sie skończyła i czy należy założyć drugą). W momencie kiedy zaczęłam mocno krwawić (minęło już ok. 6 godzin oczekiwania), znów udałam się do pielęgniarek żeby poinformować o tym fakcie. Usłyszałam wówczas “dobrze, lekarz za chwilę zadzwoni po anestezjologa”. Po zabiegu po godzinie byłam gotowa do wypisania ze szpitala. Znów żadnej informacji co dalej… gdzie i kiedy mogę odebrać jakiekolwiek dokumenty… nic… Taka jest opieka w naszych szpitalach w czasie i po zabiegu…

  3. Poznań: a ja zgłosiłam się do szpitala 30.09. w 9 tc, w celu indukowania poronienia,bo moje maleństwo zatrzymało się w 6 tc. Od samego początku pielęgniarki i lekarze byli bardzo pomocni, uczynni, taktowni. To było moje 2 poronienie i mam porównanie. A różnice były kolosalne. W 2013 przyjęto mnie do szpitala z poronieniem w toku. Masakra leżałam na sali z ciężarną przed porodem, a do naszego pokoju wchodziło mnóstwo cieżarnych, które były na badaniu, do WC. A teraz? Rewelacja. Dowiedziałam się, że specjalnie dla mnie zwolnione zostało łóżko w pokoju, żebym mogła leżeć z Paniami po usunięciu macicy, a nie z ciężarnymi.Personel informował mnie o każdym kroku i upewniał się, że rozumiem, o czym jest mowa. Opieka była wzorowa, kroplówki podawane szybko i pielęgniarki często przychodziły pytać się, jak przebiega indukcja poronienia. Zostałam poinformowana w jaki sposób będzie to przebiegać i ile będzie trwać. Co prawda na wypis musiałam czekać 6 dni, ale to już nie jest związane z samym tematem poronienia. Teraz czekam na wizytę kontrolną i skierowanie na badania genetyczne.

    • pielęgniarki nie są kompetentne do opieki nad ciężarną i rodzącą/roniącą (bynajmniej niezgodne to z prawem)

      ps. nie od nas zależy to czy pacjentka po stracie ciąży jest w kontakcie z ciężarnymi, zawsze staramy się robić tak by tego kontaktu nie było ale czasami to jest niemożliwe niestety 🙁

  4. Poronilam w 10 tyg malenstwo juz sie nie rozwijalo tydzien na odziale super opieka bo przeszlam depresje ale jak wyszlam ze szpitala na pomoc psychiatry kaza mi czekac miesiac a zapewniali ze opieke bede miec potrzebuje fachowej opieki a pani poinformował mnie ze mam zle skierowanie do psychologa ma cos sie stac zeby dotarlo do nich

  5. Ja poronilam na początku listopada 2016roku ponieważ niby stwierdzono puste jajo płodowe tak zwana ciąża bezzarodkowa dodam że było to w szpitalu we Włocławku opieka masakra warunki też a lekarze pracują chyba tam za kare

  6. Ja niestety też mogę napisać jedynie tyle, że w szpitalu, w którym leżałam nikt o tych standardach nie słyszał. W grudniu 2016 trafiłam na patologię ciąży w 6 tc. bo zaczęło się u mnie plamienie. Położono mnie na sali z 5 innymi kobietami, z których 4 były w ciąży. Leżałam na podtrzymaniu przez 6 dni i przez ten czas po kilka razy dziennie “słuchałam dzidzisiów” – tak mówiły położne, jak przychodziły badać tętna dzieci w brzuchach innych kobiet. Po 5 dniach jedna z położnych okazała trochę współczucia i przeprosiła mnie, że muszę leżeć na tej sali, ale oddział jest w remoncie i jest problem z wolnymi łóżkami. W niedzielę na wieczornym obchodzie lekarz, który przejął dyżur stwierdził, że w zasadzie widzi małe szanse na to, że beta zacznie naraz rosnąć, więc muszę się liczyć z tym, że w poniedziałek mogę mieć zabieg i że nie powinnam być zdziwiona, bo przecież wiem, że przy mojej chorobie poronienia często się zdarzają. Słyszały to wszystkie kobiety leżące na sali. W poniedziałek czekałam razem ciężarnymi pod gabinetem do badań. Weszłam chyba 5 albo 6 w kolejności, a tam 5 osób – lekarze, stażyści, położne i cholera wie kto jeszcze. Rozmawiają między sobą, że beta prawie nie urosła, ale jeszcze trzeba zrobić USG. Lekarz, który robił badanie poinformował ordynatora, że nie ma zarodka, więc pewnie doszło do całkowitego poronienia. Ordynator odwrócony do mnie plecami oznajmił mi, że to było “niepowodzenie położnicze” i że jeśli jestem na czczo, to za 2 godziny zrobią mi łyżeczkowanie, a za następne 2 będę mogła iść do domu. Wręczył mi jeszcze informację o tym jakie przysługują mi prawa – pochówek, itp. i kazał przynieść podpisane oświadczenie jaką decyzję w tej sprawie podjęłam. Do zabiegu oraz po nadal leżałam na sali z ciężarnymi, ale ponieważ były nowe przyjęcia, więc było ich już 6, a ja między nimi z uczuciem, że zaraz pęknie mi serce. O psychologu nikt się nawet nie zająknął. Takie są standardy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *