Serce pęknięte na pół – historia o poronieniu | Poroniłam.pl

Serce pęknięte na pół – historia o poronieniu

Publikacja: 19.04.2022, 09:38
wasze historie - serce na pół

Każdemu mówiłam „do trzech razy sztuka”. I każdy pytał czemu tak mówię. Po przepracowaniu dwóch strat mówiłam o tym otwarcie, bez wstydu i tajemnic. Dwa puste jaja. Pogodziłam się ze stratami, a myśl, że zarodki się nie rozwinęły dawała mi trochę ukojenia. Natura tak chciała.

Trzecia ciąża była trochę z przypadku. Nie pilnowaliśmy owulacji jak w poprzednich miesiącach, trochę odpuściliśmy i nagle dwie kreski. Ukrywaliśmy to przed wszystkimi, by tylko nie zapeszyć. Od początku problemy, plamienia, krwiak, ale gdy zobaczyliśmy bijące serce cały świat przestał się liczyć. Kolejne wizyty prawie co tydzień, by tylko sprawdzić czy to nie sen.

Pierwsze badania prenatalne, 13tc, dziewczynka. Miniaturowa, idealna, nic niepokojącego. Zwariowaliśmy, a radością zaczęliśmy się dzielić z innymi. Kolejna wizyta po miesiącu potwierdziła płeć i utwierdziła, że wszystko jest w porządku. W końcu zaczęliśmy planować zakupy, wyprawkę, nawet imię.

Tydzień później ból brzucha. Początkowo myśleliśmy, że zwykła niestrawność. Po godzinie wizyta na IP. I ten wzrok lekarki i słowa „stąd już wyjedzie Pani na leżąco, przyjmujemy na oddział”. Nie rozumiałam co do mnie mówią. Drugi lekarz potwierdza – niewydolność szyjki, pęcherz płodowy uwypuklił się do pochwy. Proszę nie robić sobie nadziei.

Chyba nigdy doba nie trwała tak długo. Kolejni lekarze, kolejne spojrzenia. „Niestety serce przestało już bić, musi Pani już tylko urodzić”. Jak to „tylko”??!! Chciałam krzyczeć, a z ust nie wypływały żadne słowa. Najgorszy ból w życiu. Serce pękło mi na pół.

Na mojej drodze w tamtej chwili był anioł. Gdyby nie położna, umarłabym tam razem z moim dzieckiem. Ale nie pozwoliła mi i kazała żyć. Kazała żyć, by wziąć w ramiona moją 210 gramową kruszynkę. Była taka jak mówili. Idealna.

Dziś czekamy na to by ją pochować. Moje ciało i dusza są puste, rozpacz rozdziera każdą komórkę, myśl i słowa. Kiedyś znów zaświeci słońce, ale na razie jestem na samym dnie otchłani.

Autor:Mama

Komentarze (2)

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy