Historia poronienia oczami taty | Poroniłam.pl

Historia poronienia oczami taty

Publikacja: 29.03.2018, 09:00
historia poronienia oczami taty

Witam Wszystkich. Szczęść Boże. Nasza historia zaczyna się jak większość Waszych dramatów. Moja żona i ja dowiadujemy się, że nasze dziecko nie żyje od ok. 2 tygodni… Jest to ok. 12 tydzień ciąży. Decydujemy się na skorzystanie z naszych praw i chcemy godnie pożegnać naszego maluszka.

1 lutego żona ma zabieg usunięcia płodu (tzn. Naszego maluszka!)

Wszystko przebiegło prawidłowo. Dziecko zostało w całości. No to koniec sielanki. Podsunięto do podpisu żonie dwa pisma. Kartę zgonu i jeszcze jakieś pismo. Nie poinformowano o możliwości skorzystania ze swoich praw, ponieważ większość rodziców zostawia pochówek szpitalowi…

Później gehenna w zakładzie patomorfologii. Dowiedziałem się, że nie ma śladu po mojej żonie w systemie… Wysłano mnie z powrotem na oddział ginekologii… Troszkę wkur… wpadam na oddział i pytam, która z pielęgniarek była na dyżurze z niedzieli na poniedziałek. Panie obrażone na cały świat… Pytają: co to mnie obchodzi?

Wyjaśniam sytuację…

Jedna z pań po kilku ostrych słowach łaskawie pokazuje mi zeszyt z adnotacją, że płód został przekazany (nasze dzieciątko) do zakładu patomorfologii. Widniał tylko popis pielęgniarki. „Na tym skończyłam z Panem dyskusję” – usłyszałem.

Idę do dyrektora szpitala. Niestety nie ma jej. Sekretarka bierze ode mnie nr telefonu i obiecuje wyjaśnić sytuację. Dzwoni po 10 minutach. Ja z żoną w samochodzie odchodzimy od zmysłów… Idę do zakładu patomorfologii i dowiaduje się, że znalazł się materiał (nasze dziecko). Po tygodniu wysyłam bloczek parafinowy i otrzymujemy wynik po 4 dniach.

Wynik badania: dziewczynka

ZOSIEŃKA… W chwili gdy to piszę, czekamy na pochówek. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości (bo będzie Wam potrzebna).

PS Na wszystko posiadam dowody…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


Komentarze (1)

  1. Tak Ci współczuje, wiem co czujesz, poroniłam 28.03 i teraz czekam na wynik badania płci, żeby odbyć żałobę po naszym dzieciątku…

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy