Moja mała Marysieńka – historia poronienia | Poroniłam.pl

Moja mała Marysieńka – historia poronienia

Publikacja: 24.07.2019, 11:42
historia poronienia

Moja mała kruszynka za sześć dni skończyłaby rok. Pierwsze urodziny dziecka to coś wspaniałego dla całej rodziny. Niestety my będziemy obchodzić rocznicę jej śmierci. Marysia przyszła na świat w 22 tygodniu ciąży. Według karty ze szpitala poronienie samoistnie, córka, 375 gramów. Dla mnie najpiękniejsze dziecko na świecie. Mała jak laleczka w czepku urodzona.

To była książkowa ciąża

Żadnych bóli, krwawień. Córcia dobrze rosła. Pierwsze ruchy poczułam w 16 tygodniu ciąży. Starsze panienki cieszyły się na myśl o siostrze. Szykowały już listę zakupów rzeczy potrzebnych dla niej. Jeszcze w niedzielę palmową byliśmy wszyscy razem w kościele. Nic nie zapowiadało tego, co miało nadejść.

W poniedziałek rano miałam przeszło 40 stopni gorączki. Zwróciłam się szybko do lekarza pierwszego kontaktu. Odesłano mnie do ginekologa. Ten stwierdził, że to grypa i kazał mi leżeć w łóżku. Kolejny dzień, temperatura dalej wysoka. Ból brzucha. Mąż zawiózł mnie do szpitala. Rozpoznanie: sepsa.

Skurczy nie udaje się zatrzymać

Po 22:00 przewożą nas na salę zabiegową ze skurczami partymi. Trzy dni. Tyle zabrakło mojej kruszynce na to, by neonatolog musiał ratować jej życie. Z góry skazana na śmierć urodziła się i w chusty owinięta trafiła w moje ramiona. Nigdy nie zapomnę jej ciepła. Po 20 minutach położna powiedziała, że to już. Zabrała mi ją.

Starałam się być silna i spokojna. Musiałam jeszcze zadzwonić do męża i jakoś powiedzieć mu, co się stało. Kolejne dni w szpitalu były gehenną. Jeden, drugi, trzeci antybiotyk. Cały czas gorączka. Szalałam, słysząc KTG z sal obok.

Po prawie dwóch tygodniach wybłagałam wypis do domu

I dopiero wtedy wszystko się zaczęło. Dopadł mnie gniew, żal i tęsknota. Nie byłam w stanie wyjść z domu. Mąż dzwonił do mnie, gdy tylko mógł. Pilnował, bym robiła zastrzyki i łykała antybiotyki. Teraz, po roku, nie powiem, że jest lepiej. Codziennie uczę się żyć z tym, co nam się przytrafiło. Codziennie tęsknię i płaczę. Ale staram się być. W końcu mam starsze dzieci, które potrzebują matki.

Historia przesłana 21 marca 2019.


historia baner 2
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.


 

Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: pixaby.com

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy