Strach zamiast radości | Poroniłam.pl

Strach zamiast radości

Publikacja: 06.04.2021, 07:10
Strach zamiast radości

Mam rzadkie miesiączki i jeszcze rzadsze owulacje. Naturalna ciąża była więc ostatnim czego się spodziewałam. Charakterystyczne objawy skłoniły mnie jednak do wykonania testu. Najpierw raz, potem drugi… Dwie pierwsze ciąże straciłam między 4 a 5 tygodniem. Wcześnie? Może. Dla niektórych zbyt wcześnie, abym miała prawo odczuwać ból. A ja? Odkąd ujrzałam dwie kreski na teście, czułam się już mamą.

Za pierwszym razem wizualizowałam sobie siebie na spacerze z dzieckiem w wózku. Wymyślałam imiona. Za drugim radość była ostrożniejsza, ale wciąż była. Przecież nie może mi się to przytrafić drugi raz. Po drugim poronieniu mój cykl całkiem zwariował. Przez 8 miesięcy nie miałam miesiączki. Czekałam.

Znowu pojawiły się charakterystyczne ciążowe objawy. Zwlekałam z testem. W końcu zrobiłam. Dwie intensywne kreski. Pognałam na test z krwi, potem po 48 godz. na powtórkę. Przyrost bardzo duży, w normie. Płakałam. Nie ze szczęścia. Ze strachu. Pognałam do ginekologa. W macicy był maleńki pęcherzyk. Dostałam leki, które miały zabezpieczyć mnie przed poronieniem. Lekarz kazał przyjść za 2 tygodnie posłuchać serduszka.

Po tygodniu zaczęłam plamić. Wiedziałam co to znaczy. Szybka wizyta u lekarza i ulga, bo wszystko w porządku. Kolejny tydzień ciągnął mi się w nieskończoność. Ale nie plamiłam już, miałam nadzieję. Co chwilę jednak sprawdzałam czy nie przestały boleć mnie piersi i uprawiałam się, że zapachy drażnią mnie tak jak przed plamieniem.

Już wtedy czułam, że coś jest nie tak. Po tygodniu poszłam do ginekologa. Lekarka z uśmiechem zaczęła zakładać mi kartę ciąży. Powstrzymywałam ją. Mówiłam: zróbmy najpierw USG. Lekarka powiedziała, że za chwilę zrobimy i zobaczę, że jest w porządku.

Parę minut później uśmiech już nie rozjaśniał jej twarzy. ” Nie wygląda to dobrze.” – usłyszałam tylko. Następne minuty pamiętam jak przez mgłę. Lekarz wypisujący skierowanie do szpitala, informujący mnie, że nie ma akcji serca. Powstrzymywanie płaczu. Nie pamiętam nawet czy zapłaciłam.

Wybiegłam z gabinetu i spojrzałam na mojego partnera, który czekał przed drzwiami. Jego oczy zaszkliły się, kiedy na mnie spojrzał. Wtuliłam się w niego i wybuchłam niekontrolowanym płaczem.
Nie staram się już o dziecko, nie chce znowu przez to przechodzić. Zawsze będę jednak Mamą, chociaż nigdy nie usłyszę śmiechu swoich Aniołków.

Autor: Ania

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy