Witam dziś mam 28 lat, gdy miałem 23 lata doszło do śmierci dziecka w 8 miesiącu ciąży. Przeżycie tego było cholernie okropne, do dziś pamiętam małą białą trumnę, którą podniosłem… niestety z powodu covid-19, nie poznaliśmy przyczyny śmierci dziecka, ale minęło trochę czasu i za namową lekarza spodziewaliśmy się drugiego dziecka.
Było pięknie, partnerka była po badaniach prenatalnych. Po wynikach wszystko pięknie, dziecko kopało, czkawki dostawało a 3 dni później dziecko nie oddycha ). Przeżyłem ten ciężki okres, gdy śniły mi się w nocy dzieci, które np. ciągnęły za kołdrę – byłem wytrwały. Wypracowałem psychikę- tak mi się wtedy wydawało, ale niestety dziś w 2025r mam stwierdzoną tachykardię zatokową spowodowaną ciągłym stresem.
Ciągle czuję lęki. Mam przypisaną hydroksyzynę, ale myślę, że słabo działa. Niestety wtedy myślałem, że jestem twardy, że dam sobie radę i dałem radę, ale dziś wszystko mi wychodzi bokiem.. Nawet nie wiem jak mam sobie z tym poradzić, spotkałem wielu dobrych ludzi, ale także tych złych, którzy w zły sposób mówili typu ( dobrze że umarło, chociaż się nie męczyło ), ale moje dzieci były zdrowe…
Autor: Maluszek

