Stan przedrzucawkowy – przyczyny, objawy, powikłania

Jednym z powikłań ciążowych jest stan przedrzucawkowy. Może on być niebezpieczny dla matki i dziecka. Najbardziej są na niego narażone kobiety przewlekle chorujące na nadciśnienie tętnicze. Jednak dzięki odpowiedniej profilaktyce mogą one go uniknąć. Dowiedz się, jak możesz rozpoznać stan przedrzucawkowy i jakie działania wdrożyć, aby mu zapobiec!

stan przedrzucawkowy

Stan przedrzucawkowy – czym jest i jakie są jego przyczyny?

Stan przedrzucawkowy, zwany także preeklampsją, to postać nadciśnienia. Pojawia się ona po 20 tygodniu ciąży. Ciśnienie tętnicze krwi ciężarnej w czasie stanu przedrzucawkowego wynosi powyżej 140/90 mmHg.

Przyczyna stanu przedrzucawkowego nie jest aktualnie znana. Istnieją jednak czynniki wysokiego ryzyka, które znacznie mogą zwiększać jego prawdopodobieństwo. Należy do nich:
• Nadciśnienie przewlekłe
• Nadciśnienie ciążowe
• Przewlekłe choroby nerek
• Cukrzyca typu 1 i 2
• Choroby autoimmunologiczne

Wyróżnia się również następujące czynniki średniego ryzyka:
• Pierwsza ciąża
• Wiek matki powyżej 40 lat
• Przynajmniej 10-letni odstęp od ostatniej ciąży
• Nieprawidłowy wskaźnik masy ciała (BMI powyżej 35)
• Rodzinne występowanie stanu przedrzucawkowego
• Ciąża wielopłodowa

Jakie są objawy stanu przedrzucawkowego?

Stan przedrzucawkowy zwykle objawia się poprzez:
• Ciśnienie tętnicze wynoszące powyżej 140/90 mmHg
• Białkomocz
• Ból nadbrzusza
• Bóle głowy
• Nudności
• Zaburzenia widzenia
• Nagły wzrost masy ciała

W najcięższej postaci stanu przedrzucawkowego wystąpić może się również rzucawka. W jej trakcie pojawiają się drgawki toniczno-kloniczne. Może to doprowadzić nawet do śpiączki. Innym ciężkim następstwem preeklampsji jest zespół HELLP, który powoduje niedokrwistość hemolityczną, małopłytkowość oraz zwiększony poziom enzymów wątrobowych.

Jakie są powikłania stanu przedrzucawkowego?

Preeklampsja może wywołać powikłania groźne dla matki i dziecka. Grozi ona niedotlenieniem, problemami ze wzrostem wewnątrzmacicznym oraz obumarciem wewnątrzmacicznym płodu. Z kolei u matki dojść może do krwawienia śródmózgowego, udaru mózgu oraz niewydolności narządów. Najcięższym powikłaniem jest zgon kobiety.

Jak się leczy stan przedrzucawkowy?

Kobiety ze stanem przedrzucawkowym powinny znajdować się pod ścisłą kontrolą lekarza. Zwykle muszą one stosować leczenie farmakologiczne, które obniży ich ciśnienie krwi. Rodzaj leku i jego dawka ustalana jest przez lekarza prowadzącego.

Jeśli ciśnienie tętnicze u ciężarnej wynosi więcej niż 160/110 mmHg, to konieczna jest hospitalizacja. Jest to stan zagrażający życiu kobiety. W takim przypadku podawane są leki zwalczające napady drgawek oraz zmniejszające ciśnienie tętnicze. Często stosowana jest także aparatura z tlenem.

Jaką profilaktykę stanu przedrzucawkowego stosować?

Kobiety, u których występuje zwiększone ryzyko wystąpienia preeklampsji, muszą stosować właściwą profilaktykę. Jest nią zażywanie kwasu acetylosalicylowego oraz regularne kontrole lekarskie. Profilaktyka wdrożona musi zostać przed 16 tygodniem ciąży.

Pustka, której nie da się opisać słowami

Jestem mamą dwóch Aniołków-syna i córki. Pierwszą ciążę straciłam dokładnie w dzień Matki, drugą pół roku później….

O upragniony cud walczyłam ponad 3 lata.

Rodzina wie o poronieniach, jednak nie uznaje mnie za mamę, bo „dzieci nie żyją, a rodzicem jest ten kto ma żywe dzieci”.

Ogromny ból straty i żałoby połączony jest z bólem, że dla wielu nie jestem „prawdziwą” mamą….

historia o poronieniu mama aniołków

Nic nie odda obwiniania się, myśli „jak dziś wyglądałoby moje dziecko?”.

Płacz, żałoba połączone są z chęcią posiadania dziecka i jednoczesnym strachem, że kolejna ciąża także skończy się stratą….

Borykam się z tym wszystkim sama.

Tego wydarcia serca, pustki, wyrwanej już na zawsze części mnie nie da się opisać  żadnymi słowami.

Mimo, że nasze dzieci nad nami czuwają i są bezpieczne w niebie nic i nikt nie jest w stanie ukoić rozpaczy po ich odejściu.

Autorka: Mama A i W

Jeżeli Ty też chcesz podzielić się swoją historią, możesz zrobić to tutaj: https://www.poronilam.pl/kontakt/podziel-sie-swoja-historia/

Dwa lata starań – moja historia

Dwa lata starań były dla nas ciężkim czasem. Kolejna nieudana próba przyprawiała mnie o rozpacz. Mąż bardzo mnie wspierał mówił, że w końcu się uda – nie wierzyłam, że kiedyś nadejdzie ten dzień.
Dwa lata starań - moja historia
Gdy znów przyszedł czas na kolejny test, byłam tak zrezygnowana, że najchętniej bym go nie robiła. Gdy zobaczyłam na teście 2 kreski nie mogłam uwierzyć w moje szczęście.
Pierwsze USG wszystko idealnie.  Wyniki książkowe. Każde kolejne USG i oglądanie synka było czymś niesamowitym. Ja ciągle nie dowierzałam, że to się dzieje.
Gdy minął 16 TC zaczęłam rozglądać się za wyprawką. Trochę ubranek, wózek. To tak bardzo mnie cieszyło. Nigdy nie byłam tak silna jak w tej ciąży, nie było dla mnie rzeczy niemożliwych.
Pewna siebie uśmiechnięta – jak nie ja. W 18 tc zaczęło się coś dziać. Pojechałam do szpitala była to środa. USG wszystko było ok. Niesamowita ulga. W sobotę miałam wyjść do domu, w piątek wieczorem kontrolne USG, serduszko nie biło. Mój świat się zatrzymał.
Minęło już prawie 4 miesiące a ja czuję się coraz gorzej. Nie umiem poradzić sobie z tą pustką. Tak bardzo tęsknię za moim małym synkiem. Mieliśmy tyle planów i marzeń jak to będzie we trójkę. Nie umiem wrócić do normalnego życia.
Wizyty na cmentarzu są dla mnie chwilowym wytchnieniem. Mąż jest ogromnym wsparciem bez niego, bym nie przeżyła tego wszystkiego. Wiem, że muszę się pozbierać, że mam dla kogo żyć tylko jak to zrobić?

Autor: Anonim

 

Strach, ból, człowiek robot – historia o stracie

Zaczęłam staranie się o dziecko w późnym wieku.  Mój poprzedni partner nie chciał dzieci. Pana A spotkałam 4 lata temu. W maju 2022 spełniło się nasze marzenie. Wyszedł test pozytywny.

Strach, ból, człowiek robot

Jeździliśmy razem do lekarza, płakaliśmy ze szczęścia jak usłyszeliśmy tętno. Cieszyłam się nawet z mdłości. Wyobrażałam sobie jak będzie wyglądać nasze życie w 3. Patrzyłam na Pana A . I widziałam w nim Tate jakiego ja bym chciała mieć.

Zapomniałam dostarczyć badania na toksoplazmozę. Pojechałam sama z wynikiem.  Tego dnia usłyszałam przykro mi ale …

Nie pamiętam jak dojechałam do domu. Pamiętam jak okrutnie się czułam.  Pustka, żal, jak okropnie płakaliśmy. Potem szpital. Ze szpitala niby wyszłam ja, ale nie ja. Coś mi odebrano podczas zabiegu.

Nigdy nie zapomniałam … Zrobiłam tatuaż, żeby mieć cząstkę tego co mi los odebrał przy sobie … łzy pod prysznicem … nikt nie rozumiał.

Grudzień 2022 . Długo nie chciałam się kochać z panem  A . Czekał . Nie naciskał . Starał się zrozumieć . Aż dałam się uwieść, bo widziałam jak mój ból po stracie niszczy nasz związek.

31.12 znalazłam 10 zł na ulicy kupiłam test – wyszedł pozytywny. Zamiast się cieszyć płacz, że nie jestem gotowa, żeby znowu to przechodzić. Rozmowy, że to cud i jest to piękne zakończenie fatalnego roku .

Specjalnie pojechaliśmy w Nasze miejsce, żeby cieszyć się z tego, ale żadne z nas nie potrafiło, bo czuło strach. Codziennie byłam z psem wieczorem pod kościołem, błagać żeby się udało.

Bóg mnie nie słyszał. 02.02.23 zabieg.  W środku mnie nie ma,  jakby ciało nosiło popiół. Codziennie zakładam maskę. Nie poruszam z nikim tematu, ból nie do zniesienia. I tak nikt nie zrozumie. Psychoterapia, na której te drzwi do bólu zamknięte – człowiek robot.

Nikt nie domyśla się co czuje, przecież się uśmiecham… maska ciąży. Obwiniam się, że nie potrafiłam się z Ciebie cieszyć. Czekałam na Ciebie, na Was oboje. Jak na nikogo innego.

Najbardziej boli, że kogoś kocha się nad życie i nie możesz mu tego powiedzieć ani pokazać. Spotkamy się tam na górze . Wtedy Mama opowie Wam jak na Was czekała i jak bardzo Was kocha ❤️❤️❤️❤️

Autor: Doti

11 lat starań, mąż ma raka, poronienie – moja historia

11 lat starań, nigdy w życiu nie zobaczyłam dwóch kresek na teście. Mąż ma dzieci, ja nie. Mam 40 lat.

moja historia

Niespodziewane dwie grube kreski – potwierdzone beta rosnąca.
U męża wykryto raka, operacja jedna po drugiej, szukanie kolejnego guza. Mąż w szpitalu. Dzisiaj operacja.

Na usg nie mogą znaleźć zarodka a beta rośnie, od wczoraj krwawienie. Hemoglobina masakrycznie niska, Beta rośnie, zwijam die z bólu, w piątek kolejne badania.

Najgorsze jest to, że myślałam, że ta ciąża to znak, że moje życie się jeszcze nie kończy, jednak to gwóźdź.

Autor: Her