O dniu, który najpierw był piękny… Potem radość zniknęła… | Poroniłam.pl

O dniu, który najpierw był piękny… Potem radość zniknęła…

Publikacja: 26.06.2017, 12:12
zuzanna

Cześć mamusie i przyszłe mamusie! 28.03.2017 r. to zarazem najlepszy, jak i najgorszy dzień w moim życiu… tego dnia urodziła się moja perełka, księżniczka, upragniona córeczka – Zuzanna… Tragiczna strona tej opowieści to to, że jeszcze tego samego dnia zmarła…

Urodziła się w 4 dniu 22 tygodnia…

….z wagą 440 g, długość 27 cm. W nocy z 27 na 28 marca pojechałam do szpitala z bólami i twardnieniami brzucha… Diagnoza – macica się stawia, szyjka zamknięta, wszystko ok… Dostałam zastrzyk i luteinę pod język, niestety ból nie ustawał… noc nieprzespana … mała wierciła się i wierciła…

Ok. godz. 8 rano poinformowałam położne, że ból nie ustaje, a wręcz przeciwnie… Usłyszałam – zaraz będzie lekarz, to zobaczy co i jak…Faktycznie jakieś pół godz. po tym przyszedł lekarz, tyle, że znów kazano mi czekać do końca obchodu. No to czekałam…

 Około godziny 9.00 poczułam mocny ucisk na pęcherz…

…usiadłam – coś ze mnie chlusnęło… Pomyślałam, że to śluz, bo bardzo dużo go traciłam… Naszykowałam sobie wkładkę, czystą bieliznę , ręcznik, żel i chciałam iść się odświeżyć. Tyle, że jak wstałam, to…. zalałam się krwią… Stałam jak wryta…

Zaczęłam krzyczeć POMOCY !! Ja krwawię! Zabrali mnie na zabiegowy… szybka akcja – na wózek, stół, pierwsza lepsza sala… Przebiegł lekarz, patrzy, diagnoza – 7cm rozwarcia… wiedziałam co to znaczy, ale nie mogłam w to uwierzyć… Kazał mi przeć, po chwili krzyczał – NIE PRZEĆ , ZA DUŻY KRWOTOK!!! Brak grupy krwi w książeczce, krwotok, przebicie wód płodowych, moje omdlenia…

Nagle zobaczyłam, jak lekarz wyjął ze mnie dziecko…

malutką, bezbronną mamusi stokroteczkę… Miała jeszcze przezroczysta skórę… ale buźki nie widziałam, tylko STÓPKI… takie malusie… O godz. 9:30 przyszła na świat…

A potem…zabrali ją, a ja? A ja musiałam zostać – nie wyszło całe łożysko. Łyżeczkowanie bez znieczulenia, bo nie mogłam, bo po śniadaniu…Ok. 10. byłam już w pokoju, sama…. z pustym brzuchem i sercem… obolała… Zasnęłam, a może zemdlałam… nawet już nie pamiętam…

W głowie krążyły mi pytania: dlaczego akurat mnie to spotkało?

Po przebudzeniu zapytałam CO Z NIĄ? – JESZCZE żyje, ale ledwo już oddycha.. Zabrakło mi tchu, łzy napłynęły do oczu…zamurowało mnie. W głowie krążyły mi pytania: JAK TO? DLACZEGO?

DLACZEGO AKURAT MNIE TO SPOTKAŁO? …. Moja córeczka…. mój ANIOŁECZEK. Nie chciałam już rozmawiać…tylko płakałam. Nie wierzyłam w to, co się stało… No i tak 1.04.2017 r. odbył się pogrzeb MOJEJ CÓRECZKI. Piszę tutaj o tym , bo chciałam wam pokazać moją jedyną pamiątkę z tego dnia, bo przecież najpierw był piękny… dopiero później radość zniknęła…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy