Poronienie w Danii – historia straty | Poroniłam.pl

Poronienie w Danii – historia straty

Publikacja: 15.06.2018, 09:00
historie po poronieniu - para przy oknie

Witam, a to wszystko dzieje się w Danii… Według etyki lekarskiej: Lekarz powinien zawsze wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem człowieka bez względu na narodowość, wiek, płeć czy rasę. Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego. Najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego. Ale w moim przypadku było inaczej…

W 14 tygodniu zdrowej ciąży miałam problem z oddaniem moczu

Pęcherz został przygnieciony macicą, ponieważ mam macicę w tyłozgięciu.
11.02.2018 r. trafiłam na ostry dyżur, wykonali badanie moczu, nie miałam żadnej bakterii i wykonali mi USG, z dzieckiem było wszystko w porządku.

Przy pomocy cewnika pęcherz został opróżniony 3-krotnie, pielęgniarki miały problem z włożeniem cewnika, robiły to nieumiejętnie, po kilku próbach w końcu trafiły w odpowiedni otwór. Po cewnikowaniu krwawiłam i bolał mnie pęcherz moczowy.

W tym samym dniu wyszłam ze szpitala

Zalecenie: cewnikowanie w domu, jednorazowymi cewnikami. W domu zużyłam 3 razy jednorazowe cewniki, po czym macica się uniosła i ponownie mogłam sama oddać mocz (13.02.2018 r.).

15.02.2018 r. byłam u lekarza pierwszego kontaktu, podejrzewałam, że coś się dzieje, ponieważ krwawiłam z pęcherza moczowego. Lekarz wiedział, że jestem po cewnikowaniu, ale powiedział, że to normalne i nie zrobił nic, żeby sprawdzić, czy nie mam bakterii w moczu.

15.02.2018 r. wieczorem miałam już brązowe plamienia z krwią, ponownie 16.02.2018 r. udałam się do tego samego lekarza, żeby sprawdzić, co się dzieje. Lekarz wykonał tylko USG, czy dziecko żyje i nadal nie wykonał badania, czy w moczu nie ma bakterii i co się dzieje, że plamię z krwią.

W dniach 17-18-19.02.2018 zaczęłam już krwawić coraz więcej…

20.02.2018 r. rano o 6 zadzwoniłam na ostry dyżur, prosiłam o pomoc, bo krwawiłam i miałam lekkie skurcze, ale Pan przez telefon powiedział mi, że po godzinie 8 mam zadzwonić do swojego lekarza pierwszego kontaktu, nie pomógł mi.
20.02.2018 r. ponownie pojechałam do lekarza, miałam umówioną wizytę, już z innym lekarzem.

Wykonał tylko USG, czy dziecko żyje, jeszcze żyło…

Powiedziałam mu, że krwawię już obficie i mam skurcze, powiedział, że to normalne w ciąży. Nadal nie wykonał badania moczu, nie zrobił nic, żeby sprawdzić, dlaczego w 15 tygodniu zdrowej ciąży krwawię, nie zbadał mnie ani nie wysłał do szpitala na patologię ciąży.

20.02.2018 r. o 21 trafiłam na ostry dyżur, gdzie wykonali mi USG, czy dziecko żyje i jeszcze żyło… Pobrali krew do badań, gdzie okazało się, że mam bakterie.

Po chwili przenieśli mnie na oddział patologii ciąży

Dostałam kroplówkę w postaci elektrolitów i miałam również dostać kroplówkę na zatrzymanie krwawień, dostałam na chwilę, po chwili mi ją odłączyli. Zapytałam dlaczego, „ponieważ dostaniesz ją jutro” – dostałam taką odpowiedź…

Co mnie zastanowiło. Dlaczego tak? Wykonali badanie moczu, potwierdzili, że mam bakterie, dostałam antybiotyk. Ale dlaczego dostałam go tak późno, a nie parę dni wcześniej? Gdyby lekarz pierwszego kontaktu 15.02.2018 r. sprawdził, czy nie mam bakterii w moczu i dał antybiotyk o czasie, to moje dziecko by żyło.

Skurcze były coraz silniejsze…

Pytałam dlaczego i prosiłam o jakieś proszki, żeby skurcze ustały, dostałam jedynie paracetamol. Leżałam nieświadoma, że poród się zaczął – nadzieja umiera ostatnia.

21.02.2018 r. o 2 w nocy odeszły mi wody płodowe, za 30 minut dostałam krwotoku i po chwili urodziłam swoje zdrowe dziecko, przez zaniedbanie i brak pomocy ze strony lekarzy pierwszego kontaktu mogłam cieszyć się zdrową ciążą, a dziecko w sierpniu mogło urodzić się zdrowe.

Po porodzie pytałam lekarza, czy powodem przedwczesnego pęknięcia worka płodowego była bakteria, potwierdziła, że tak.

Po stracie zdrowej ciąży w 15 tygodniu mojej pustki i żalu nikt nie jest w stanie zrozumieć

Mój stan psychiczny jest w rozsypce i długo, długo się nie pozbieram w całość. Przeniosłam się do innego lekarza pierwszego kontaktu, nie chcę mieć żadnego kontaktu z poprzednimi lekarzami.

Choć zastanawiam się, czy kolejni duńscy lekarze pierwszego kontaktu będą mi nieść pomoc… Jak jest zapisane w etyce lekarskiej. Nie potrafię w tym kraju już nikomu zaufać!


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy