Nagle krwawienie… Amelka odeszła w szpitalnej łazience | Poroniłam.pl

Nagle krwawienie… Amelka odeszła w szpitalnej łazience

Publikacja: 03.05.2024, 19:57
wasze historie po poronieniu - kobieta trzyma serce w dłoni

Ciąża książkowa, wyniki książkowe. Czułam się źle, jak w poprzednich ciążach. Wymiotowałam codziennie, bolała mnie głowa i męczyła bezsenność – normalne objawy ciążowe. Należę do osób bardzo szczupłych, w dwóch poprzednich ciążach też czułam bardzo mocno ruchy dziecka. To nie był dla mnie powód do niepokoju, a znak, że z malutką jest wszystko ok.

Nagle zaczęłam krwawić. W szpitalu na USG dziecko żyło, stwierdzono, że ciąża nie jest zagrożona. Nie wiadomo skąd krwawienie. Kilka dni później urodziłam w szpitalnej łazience. Dlaczego ?

To był czwartek, 7 grudnia 2023 . Od rana czułam się bardzo źle. Malutka kopała tak po pęcherzu, że pół dnia spędziłam w toalecie. Bolał mnie kręgosłup i głowa… Wymiotowałam. Dzień jak co dzień. Wieczorem czułam się już lepiej, wyszłam na drobne zakupy. Wróciłam do domu, poszłam do toalety i zobaczyłam krew na bieliźnie.

Przyjęcie do szpitala nastąpiło dość szybko. Na USG wszystko było w porządku, dziecko żyło. W badaniu ginekologicznym żadnych niepokojących kwestii, szyjka macicy długa i zamknięta. Zostawiono mnie na obserwacji. Porobiono badania. Stan zapalny w organizmie – nie wiadomo skąd. Antybiotyk. Tylko rosło zamiast spadać. Zmiana antybiotyku. Zaczęło spadać razem z moim ciśnieniem ( 80/40) .

11 grudnia miałam wyjść do domu bo krwawienie ustąpiło, ale na USG lekarz stwierdził, że szyjka się nieznacznie skróciła, podadzą leki i zobaczymy co dalej. W pierwszej ciąży miałam niewydolność szyjki, więc to był taki sygnał, że może się coś zadziać. Jednak lekarz kazał nie martwić się. Tego samego dnia około godziny 18:00 zaczął mnie bardzo boleć brzuch. Koleżanki z sali poszły po pielęgniarki, a te po lekarza. Podano mi nospe i magnez. Przeszło, zasnęłam.

Obudziłam się około godziny 1:00 w nocy. Poszłam do toalety i tam serce pękło mi ją milion kawałków. Wiedziałam, że już nic nie da się zrobić, że nie będą jej ratować… Wypadła ze mnie, a ja ją złapałam w ręce. Moją malutką córeczkę, żywą, ruszała rączkami i nóżkami… była taka śliczna… Zabrano mnie do zabiegowego. Nigdy nie zapomnę jak pielęgniarka warknęła „Bądź cicho, bo pacjentki śpią” … Jak? Zawalił mi się cały świat, straciłam właśnie dziecko i nie mam prawa płakać?

O 1:15 odcięto pępowinę, umarła mi na rękach… Wezwano anestezjologa, bo łożysko zostało w macicy, dodatkowo dostałam krwotoku… Podali mi znieczulenie, z którego wybudziłam się za wcześnie… Jedyne co widziałam to krew, lekarz był cały we krwi, podłoga, wszystko… Jak się okazało to był już kolejny krwotok. Przetaczali mi już krew, a łożyska nadal nie mogli wyciągnąć… W końcu udało się im to, ale nie pamiętam już tego. Obudziłam się jak wieźli mnie już na salę. Przyczyna, mimo badań, jest nieznana do dzisiaj…

Moja malutka Amelka była zdrowa i odeszła w 20 tygodniu ciąży, tak po prostu, nie wiadomo dlaczego…

Osierocona mama

Jeżeli Ty też chcesz podzielić się swoją historią, możesz zrobić to tutaj: https://www.poronilam.pl/kontakt/podziel-sie-swoja-historia/

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 17 tys. członków

Dołącz do grupy