Każdemu powtarzam, że nie można się poddawać

Witam, chciałabym opowiedzieć wam moją historię. W sierpniu 2014 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mając 16 lat, bardzo się ucieszyłam. Na początku był strach, ale z czasem uświadomiłam sobie, że mam przy sobie osoby, które mi pomogą.

wasze historie po poronieniu - kobieta patrzy przez okno

Ciąża przebiegała prawidłowo

Z każdym dniem odliczałam dni, kiedy zobaczę swoją córeczkę. Tak do dnia 18.11.2014 w 21 tc w nocy dostałam silnych skurczy i wody odeszły. Na karetkę musiałam czekać godzinę, każda sekunda ciągnęła się bardzo długo. Urodziłam w karetce.

W szpitalu nie dostałam żadnego wsparcia

Po kilku dniach odbył się pogrzeb, trauma straszna, nie do opisania. Dziś po prawie 4 latach podniosłam się, wiem, że moja córeczka zawsze jest przy mnie. Dzięki temu, co sama przeszłam, wiem, co czują rodzice po stracie dziecka. Dlatego założyłam grupę wsparcia dla aniołkowych rodziców. Prowadzę bloga i stronę na Facebooku.
Każdemu powtarzam, że nie można się poddawać.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

W głowie i w sercu tyle myśli – historia Justyny

Witam. Jestem Justyna, oto moja historia. Odkąd pamiętam, chciałam mieć dzieci. Z moim mężem staraliśmy się 10 lat. Aż w końcu stał się cud. W październiku zobaczyliśmy dwie piękne kreski. Okazało się że bratowa męża również ma dwie kreseczki i termin różnił się tylko 2 dniami.

wasze historie po poronieniu - kobieta zamyślona patrzy przez okno

Niestety moje szczęście nie trwało długo…

Mój aniołek odszedł w grudniu, zostawiając wielką, nie do opisania pustkę. A teraz bardziej mi to o nim przypomina, jak patrzę na bratową męża. Którzy mimo pięknych, zdrowych synów żałują, że będzie kolejny syn a nie córka. W głowie i w sercu tyle myśli…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

List… Wiersz naszej Czytelniczki

List…

Berenika… nadałam Ci imię już w pierwszych chwilach.
Teraz jakby mi to nie pasuje Kruszynko.
Pokochałam Cię, mówiłam do Ciebie i otaczałam czułością.
Sprawiłaś mi radość swoim nadejściem.
Zniknęłaś jednak tak szybko.

wasze historie po poronieniu - chmura w kształcie serca

Nie dając czasu na pożegnanie.
Nadal Cię kocham moja Kruszynko.
Życie bez Ciebie jest trudne,
ale nie będę Ci pisać o bólu,
który rozrywa moje serce i myśli każdego dnia.
Chcę Ci napisać o mojej miłości.

Skarbie nigdy o Tobie nie zapomnę i nie chcę zapomnieć.
Żyłaś we mnie kilka tygodni i zmieniłaś wszystko na zawsze.
Taka Kruszynka, co nic nie mówiła, potrafiła wzbudzić we mnie wiele emocji, nowych odczuć.

Po Tobie był jeszcze Ktoś… ale bałam się nadać mu imienia.
Może ten drugi Okruszek był dla Ciebie, byś sama nie musiała bawić się w chmurkach.
Okruszku teraz Tobie chciałam przypomnieć o mojej miłości.
Cieszyłam się, że mieszkasz we mnie. Pokochałam Cię równie mocno.
Ale nie mówiłam do Ciebie zbyt często.

Przepraszam, bałam się do Ciebie przyzwyczaić.
Choć to i tak było nieuniknione.
Kocham Was moje Dzieci i okrutnie za Wami tęsknię.
Mieszkacie w moim sercu i w moich myślach.
Choć nie mogę Was tulić, czuję Wasze ciepło i bezbronność.
Wierzyłam, że Was uratują.

Wierzyłam, że moja i taty walka coś da.
Nigdy nie zapomnę tej niemocy…
Traciliśmy Was i zostawały tylko łzy.
Wiem, że pojawiliście się w naszym życiu z jakiegoś powodu.
Choć teraz jesteśmy jak rozsypane kawałki kamyczków po plaży,
To kiedyś się pozbieramy i zbudujemy skałę.

Wiem, że po to do nas przybyliście.
Bawcie się moje Dzieci beztrosko.
Spoglądajcie na mnie i pomóżcie przetrwać nadchodzący czas.
Dajcie mi siłę, bym to sobie poukładała.
Bym zrozumiała, że chcecie bawić się w chmurkach…

Wasza Mama
Beata Karasiewicz


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

 

Na oddziale od 3 do 5 stycznia 2018

To historia, która pokazuje, jak powszechny i trudny jest problem braku informacji wśród rodziców po poronieniu. Pod tekstem umieściliśmy więc krótki komentarz, by pomóc innym osobom w podobnej sytuacji i by sprostować niektóre zawarte w historii informacje. Komentarze redakcji oznaczone są kursywą.

Na oddziale od 3 do 5 stycznia 2018

Kiedy trafiłam do szpitala 3 stycznia, wykonano mi pełną diagnostykę, sama wykazałam w moich papierach grupę krwi (szpitala interesowało w moim kwestionariuszu przyjęcia, jaki mam stan cywilny, nie to, czy jest ojciec dziecka – mój partner – czekał, nikt nas nie poinformował o możliwości uznania dziecka podczas mej ciąży, na oddziale [3]). Miałam nie jeść, nie pić.

na oddziale od 3 do 5 stycznia 2018 Czytaj dalej