3 tygodnie dzieliły wielką radość od tragedii. | Poroniłam.pl

3 tygodnie dzieliły wielką radość od tragedii.

Publikacja: 03.09.2026, 12:37
wasze historie po poronieniu - serce w dłoni rodziców
Początkowo wielka euforia, która 3 tygodnie później zakończyła się wielką tragedią. Gdy dowiedziałam się o ciąży, był to sam jej początek 5-6 tydzień. Jednak serduszko dzieciątka już biło.
Z chwilą, gdy tylko dowiedziałam się o ciąży byłam przeszczęśliwa, dziecko mężczyzna, którego kocham, czy może być coś piękniejszego?
Od samego początku dbałam o siebie by niczego nie brakowało mojemu maluszkowi. A równe 3 tygodnie potem straciłam moją małą fasolkę.
Wszystko wydarzyło się w tą niedzielę (23. 08.2026) tą datę zapamiętam na zawsze. Chociaż nic, dosłownie nic, nie wskazywało na to, że to będzie ten dzień, gdy z wielkiego szczęścia zrodzi się wielka rozpacz.
Wszystko działo się tak szybko: krwawienie, szpital i słowa lekarki: „nie widać już nawet pęcherzyka ciążowego, doszło do poronienia a potem krzyk płacz i niedowierzanie, że to się stało.
Ze względu na zbyt duże krwawienie zapadła decyzja bym została w szpitalu do rana, a rano miała zostać podjęta decyzja po wszelkich badaniach i konsultacjach, czy czeka mnie zabieg, czy sama się oczyszczę.
Zostałam przyjęta na ginekologię, gdzie dostałam furę leków przeciwbólowych. Ból, który czułam był straszny. Jednak nie fizyczny a psychiczny. I w międzyczasie te wszystkie procedury. Pytanie, czy będę chciała pochować zarodek, dostanie kubeczka na zebranie tego, co będzie wydawało mi się „odpowiednie” do badania histopatologicznego.
Broszurki o możliwości pochowania. To wszystko było dla mnie tak straszne. Jednak najstraszniejszy był moment, gdy musiałam zebrać ten mały zarodek i oddać go do badania histopatologicznego ten widok ..i wtedy przyszło kompletne załamanie, które spowodowało podanie leków uspokajających przez personel medyczny.
Zostałam obudzona w poniedziałek przed 6 rano, gdzie dostałam płyny dożylnie, by się nie odwodnić i czekanie na obchód, godziny tak bardzo się dłużyły. Potem zapadła decyzja o łyżeczkowaniu, zabieg i fru do domu, w którym nie potrafię się odnaleźć po stracie, nie umiem funkcjonować.
Autor: Aga
Pisownia oryginalna

Grupa wsparcia po poronieniu

W zamkniętej grupie wsparcia Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie spotkasz kobiety, które również doświadczyły straty dziecka. To miejsce, w którym możesz odezwać się bez obawy o ocenę: opowiedzieć swoją historię, zadać pytanie, podzielić się lękiem albo nadzieją. A jeśli dziś nie masz siły pisać, to też jest w porządku. Możesz po prostu być i czytać. Czasem to wystarczy, by poczuć, że nie jesteś sama.

👉Zobacz, jak wygląda nasza grupa wsparcia.

Nie musisz przechodzić przez to sama. Gdzie uzyskać wsparcie?

Skontaktuj się z nami, jeśli:

  • potrzebujesz informacji o swoich prawach,
  • chcesz sprawdzić, jakie badania mogą pomóc poznać przyczynę poronienia,
  • lekarz nie zabezpieczył próbki z poronienia? skontaktuj się z nami – podpowiemy, co możesz zrobić.
+48 537 883 952
lub napisz maila info@poronilam.pl

Pamiętaj: Poronienie to nie Twoja wina.

Masz prawo do emocji, do odpoczynku i do wsparcia

Zapraszamy również na naszą grupę facebookową

Możesz zadać pytanie albo podzielić się swoją historią, ponieważ potrzebujesz wysłuchania. Możesz też komentować posty innych kobiet, aby je wesprzeć lub wspomóc swoim doświadczeniem.

Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie

Grupa prywatna - Ponad 18 tys. członków
Dołącz do grupy