Poroniłam…moja historia o stracie

Z moim chłopakiem mieszkamy w Niemczech. On jest na etacie, a ja pracuję jako opiekunka osób starszych. W połowie marca dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. Pojechałam do Polski na kilka dni zrobić badanie USG. Okazało się, że to ciąża bliźniacza w szóstym tygodniu.

Poronilam... Strata dziecka nienarodzonego

Bardzo się cieszyliśmy, bo to nasze pierwsze dziecko po 10 latach naszego związku i wcześniejszych starań. Zaczęłam kupować maleńkie ubranka, wanienkę, przewijak ect. A że życie kosztuje pojechałam do pracy i zaraz po świętach wielkanocnych w niemieckiej przychodni ginekologicznej poroniłam.

Zabrali mnie do szpitala, zrobili co musieli i wyszłam. Cały czas pracuję, bo bym zwariowała. Akurat chłopak jest w Polsce na urlopie a ja zostałam z tym wszystkim sama. Płaczemy oboje i nie możemy się pogodzić ze stratą dzidziusia.

Schowałam ubranka do walizki, bo ciągle mi smutno. Ciężko będzie nam zapomnieć. Badania płodu odbieram za tydzień. Nie wiem jakiej płci były dzieci i nie słyszałam bicia ich serduszek, bo w momencie badania były za malutkie. Wierzę że są w niebie z Jezusem i jest im tam dobrze. Wszyscy dobrzy ludzie modlą się za nasze dzieci i współczują straty.

Łukasz chciałby zostać bardzo tatą i teraz mówi, że mnie przypilnuje i nie pozwoli pracować. Jakoś to chyba będzie. Może przestanie boleć. Śmierć dzieci zbiegła się ze śmiercią Krzysztofa Krawczyka. Świeć Panie nad ich duszami…

Autor: Paulina

Mój aniołek – wzruszające historie po poronieniu

Kilka tygodni temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Na początku byłam załamana, mam dopiero 20 lat a z ojcem dziecka nie układało mi się ostatnio najlepiej.

kobiety po poronieniu i ich historie

Myślałam nawet nad aborcją. Ten pomysł w szczególności najbardziej podobał się mojemu chłopakowi. Jednak ja zdecydowałam, że urodzę. Wszystko było okej. Byłam u ginekologa i zaczęłam się bardzo cieszyć i kochać mojego aniołka. Niestety dzisiaj na 2 wizycie u ginekologa usłyszałam straszną wiadomość. „Przykro mi ale nie ma tętna, wypisze Pani skierowanie do szpitala”.

Byłam w szoku, miałam nadzieję że to pomyłka

Od razu poszłam do szpitala – poszłam tak jak stałam, bez rzeczy. Tam zrobili mi USG i potwierdzili ciążę obumarłą. Jestem kompletnie załamana. Ciąża nie była planowana i była na początku problemem, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego malutkiego aniołka. Nigdy nie czułam się gorzej. Ta strata jest nie do opisania. Czuję się ,jakby ktoś rozerwał mi serce na strzępy. Tak bardzo żałuję, że choć przez chwilę myślałam nad usunięciem mojego skarba. Teraz on nie żyje, a mi jest tak strasznie przykro. W tym momencie widzę, że dziecko to wspaniały dar, którego ja nie doceniałam, anie problem, wpadka.

Mój aniołek miał 10 tygodni. Kocham go i już zawsze bardzo będę to kochać.

Autor: Bożena

Moja historia – wzruszające wyznanie po stracie

W grudniu 2018 roku zobaczyłam upragnione dwie kreski na teście ciążowym. To miał być jeden z najlepszych dni w moim życiu. Podzieliłam się tą radosną nowiną z mężem, po czym pojechaliśmy zrobić betę w celu potwierdzenia ciąży. Wynik dostaliśmy tego samego dnia, byliśmy bardzo szczęśliwi.

Jak ustalić płeć po poronieniu, Gdzie można ustalić płeć po poronieniu, Dlaczego warto poznać płeć
Po kilku dniach umówiłam się do lekarza, to było tuż przed świętami. Dowiedziałam się jedynie, że za wcześnie (6 tydz,) i jeszcze nic nie widać, a kolejna wizyta za 2 tygodnie.
Święta były radosne, pełne planów i nadziei, że kolejne Boże Narodzenie spędzimy już w 3. Później pojawił się niepokój, pomimo że miałam objawy ciąży i nic nie wskazywało na to że coś pójdzie nie tak.

4 stycznia 2019 to jeden z dni, których nigdy nie zapomnę

Pojechałam na kontrolę, podczas której dowiedziałam się, że serduszko nie bije i nie mam co liczyć na to, że zacznie. Dostałam skierowanie do szpitala. Pamiętam, że wybiegłam z gabinetu i zaczęłam histerycznie płakać, uspokajał mnie mój mąż.
Jednak wtedy w jednej chwili zawalił się mój świat. Nie tak wyobrażałam sobie początek roku. Po dwóch dniach poszłam do szpitala. USG kontrolne, tabletki podane na noc. Cała noc płaczu i ogromnego bólu. Kiedy rano poszłam do toalety „coś” ze mnie wypadło. Okazało się później na USG, że to był zarodek, ale nie oczyściłam się do końca, więc musiałam mieć zrobiony zabieg łyżeczkowania.
Do domu wyszłam tego samego dnia, pełna rozgoryczenia, żalu do świata i samej siebie, bólu i braku wiary że wszystko się ułoży. Kolejne tygodnie upłynęły na płaczu i ogromnym poczuciu straty, poczuciu beznadziei i załamaniu.

Na tym mogłabym zakończyć moją historię, jednak pisze tutaj żeby dać innym kobietom nadzieję że po burzy wychodzi słońce.

Po wizycie kontrolnej dostałam zielone światło na starania, więc razem z mężem postanowiliśmy, że się nie poddajemy i próbujemy walczyć o szczęście.

Dziś to SZCZĘŚCIE ma już ponad pół roku i daje nam mnóstwo radości każdego dnia.

Nie zapomniałam o moim Aniołku, wiem że nad nami czuwa i chce żebyśmy się cieszyli z tego co mamy.

Zawsze trzeba walczyć…

 

 

Autor: Mama

Wzruszające historie po poronieniu – na zawsze

Mam 38 lat. Dwóch wspaniałych synów 13 i 10 lat. Trzecia ciąża była spełnieniem mojego marzenia od bardzo dawna. Po dwóch latach desperackich starań popadania w paranoję zaszłam w upragniona ciążę. Widząc tą wyczekiwaną fasolkę na USG nic się dla mnie nie liczyło

wpływ poronienia na relację partnerską

Od samego początku wierzyłam, że to będzie dziewczynka  – moja upragniona córka…i może dlatego Bóg mnie ukarał …Bóg ??? A może Matka Natura.w 7 tygodniu zaczęłam plamic wylądowałam w szpitalu po dwóch tygodniach leżenia i tycia z drżącym sercem udałam się na kolejna wizytę USG i …od tego momentu obaw i łez nie ma końca .Na USG usłyszałam ze mam bardzo mało wód płodowych i do kontroli za tydzień.
Środa…..16.10.2019 wyczekiwana wizyta wszystkie badania i czekanie na USG.

Pamiętam tą przerażającą ciszę. Bicie własnego serca i jakieś dziwne uczucie zimna.

Spojrzenie doktora – nigdy nie zapomnę wypowiedzianych słów „Przykro mi ciąża jest martwa”…2 godziny później byłam już w szpitalu. Czekałam na zabieg. Żadnej kobiecie nie życzę przeżyć tego doświadczyć. Położna zaprowadziła mnie na salę zabiegową. Nie pamiętam nic. Tylko przed oczami ten przerażający widok narzędzi …..Boże jakie to straszne uczucie kiedy położna współczującym wzrokiem patrzy na Ciebie, a musi wykonać prace i ułożyć te cholerne narzędzia, które stukając rozrywały mi mozg.

Nie zapomnę nigdy tego momentu zapalonej lampy i moja bezradność i ta straszna cisza….

20 minut tyle około trwało to wszystko
20 minut, które zmieniło na zawsze moje życie…

Autor: M38

Żałoba po poronieniu

żałoba po poronieniuŻałoba jest nieodłącznym elementem poronienia. Tylko całkowite jej przeżycie i pogodzenie się ze stratą umożliwia odzyskanie równowagi wewnętrznej. U każdego człowieka proces ten trochę się różni, jednak najczęściej dzieli się na kilka etapów.

Różnice w przeżywaniu żałoby zależne są m.in. od płci – inaczej przeżywają ją kobiety, inaczej mężczyźni. Czytaj dalej