Psychiczne skutki straty dziecka na etapie ciąży

„Słowa „straciłam dziecko” wydawały się niewłaściwe. Straciłam przeszłość i przyszłość,
niewinność, niekwestionowane zaufanie do mojego ciała. Straciłam dużo krwi i wiele dni pracy. W dodatku za tą utratą zawsze kryło się inne dziecko, które straciłam poprzednim razem.”

Psychiczne skutki straty ciąży - zdjęcia usg płodu oraz zapalona świeca - zdjęcie USG i symbol zapalonej świecy

Powyższe słowa pochodzą z książki „O poronieniu, żałobie i ukojeniu” autorstwa Julii
Bueno, w której pochyla się ona nad doświadczeniem utraty ciąży przytaczając m.in. historie wielu kobiet. W moim odczuciu słowa te w symboliczny sposób opisują to, jak wiele przestrzeni zajmuje poronienie, martwe urodzenie… przeszłość, przyszłość, emocje, umysł, ciało, wyobrażenia i realność, zaufanie, nadzieja, lęk.

Niejednokrotnie pisałam już o tym, iż strata ciąży, szczególnie na wczesnym etapie jest
często unieważniana przez społeczeństwo. Nadal podważa się możliwość stworzenia relacji z dzieckiem na wczesnym etapie ciąży. Podważa się emocje, konsekwencje psychiczne. Podważa się prawo do żałoby. Podważa się straty, które nie obejmują samego dziecka ale i starania o bycie w ciąży, bycie rodzicem, ścieżki, które musieliśmy porzucać, wybierać, wyobrażenia o nas jako rodzicach, wyobrażenia naszych dzieci, naszej przyszłości.

Nazwanie tego, jakiej przestrzeni dotyka nasza strata jest zawsze nieodłączonym elementem mojej pracy z osobami, które doświadczyły poronienia lub martwego urodzenia. Mam poczucie, że dopiero wtedy jesteśmy w stanie określić emocje i potrzeby podejmując próbę ich zaopiekowania ale też przewidując lub rozumiejąc skutki psychiczne jakie może za sobą nieść takie doświadczenie.

Kiedy myślę o skutkach psychicznych, mam w sobie takie pragnienie, abyśmy
uświadamiając sobie jaki wpływ poronienie może mieć na psychikę kobiet, które go doświadczają, mogli rozumieć wielkość i powagę tego doświadczenia a dzięki temu odpowiednio w nim towarzyszyć.

Strata na tle emocjonalnym

Na tle emocjonalnym, strata może dawać uczucie rozpaczy, żalu, poczucia
niesprawiedliwości, smutku, złości. Łącząc doświadczenia z innymi czynnikami, czy to
indywidualnymi jak np. wcześniejsze doświadczenia, osobowościowymi czy społecznymi jak np. sieć wsparcia czy choćby sam przebieg tak trudnego doświadczenia, różnie sobie z tymi emocjami radzimy. Czasami doświadczenie to może powodować pojawienie się objawów zaburzeń depresyjnych, zaburzeń lękowych.

Niejednokrotnie, kobiety po poronieniu, martwym urodzeniu, w silnym kawałku obarczają siebie winą za stratę. Mają poczucie winy, że gdyby inaczej się odżywiały, więcej, mniej korzystały z aktywności fizycznej, mniej się stresowały, mniej pracowały, więcej spały itd itp … to do straty by nie doszło. Czujesz ten ciężar? Szukając odpowiedzi na rozpaczliwe pytanie „dlaczego mnie to spotkało?” zaczynamy uderzać w siebie z ogromną siłą krytyki i oceny, pomijając całe współczucie i wsparcie dla siebie samych.

Oczywiście, istnieją czynniki ryzyka, które mają wpływ na stratę ciąży jak
np. palenie papierosów czy spożywanie alkoholu w ciąży. Przyjmuje się, jednak,
że najprawdopodobniej główną przyczyną poronień są poważne wady chromosomowe. Moje doświadczenie pokazuje, że kobiety, które doświadczyły poronienia nadają sobie dużo więcej poczucia wpływu niż faktycznie go mają. Rozumiem, jak trudne to dla nich jest.

Strata w przestrzeni postrzegania swojego ciała

Oprócz powyższych emocji, niejednokrotnie spotykam się z przekierowaniem winy
w stosunku do swojego ciała. Cytat Carli przytoczony na początku tego tekstu również mówi o braku zaufania do swojego ciała.

Poczucie, że ja, że moje ciało zawiodło jest bardzo częstym elementem historii, którym towarzyszę. Kiedy to piszę mam kolejne uczucie ucisku pod ciężarem, który to wywołuje. Myślę o kobiecie, która straciła swoje dziecko, jest w tej stracie zanurzona z uczuciem rozpaczy, smutku, niezrozumienia dając sobie jednocześnie sygnał: mogłaś temu zapobiec, twoje ciało nie dało rady. Strasznie mnie to smuci, daje poczucie niesprawiedliwości, że zamiast współczucia pojawia się karanie siebie.

Jednocześnie obraz ten pokazuje na jak wielu poziomach może uderzać w nas strata, jak silne jest to doświadczenie. Zapewne zależy to od tego jak wcześniej wyglądała relacja ze swoim ciałem, jakie mamy poczucie własnej wartości, na jakie inne doświadczenia naszej fizyczności to wpływa i temu warto się przyjrzeć starając się zrozumieć swoją historię.

Ambiwalencja

Julia Bueno pisze o tym, jak silnie doświadczenie poronienia zanurzone jest w pewnej
ambiwalencji, co daje poczucie dezorientacji :„poronienie miota się w strefie „jak gdyby” i „prawie”, i „gdyby tylko”, oscylując pomiędzy życiem a śmiercią, rodzicielstwem a bezdzietnością, strefą publiczną i prywatną, zdrowiem psychicznym i fizycznym.”

Dodałabym jeszcze, że to miotanie się pomiędzy prawem do żałoby a odpowiedzią na społeczne oczekiwania by nie zatrzymywać się na tym zbyt długo: „lepiej teraz niż później”, „widocznie tak chciał los” itp itd. Dodałabym do tego miotanie się między przyzwoleniem na poczucie straty a szukaniem winy w sobie. Dodałabym miotanie się pomiędzy daniem sobie czasu na przeżycie straty a pospieszającą potrzebą pójścia dalej i kolejnych starań o bycie rodzicem. To dużo…

Strata ciąży a zespół stresu pourazowego (PTSD)

Może się zdarzyć, że kobiety, które doświadczyły straty dziecka na etapie ciąży będą
przejawiały objawy PTSD czyli zespołu stresu pourazowego. Wiąże się to
z nawracającymi wspomnieniami, koszmarami sennymi, flashbackami związanymi z trudnym doświadczeniem, nadmierną emocjonalnością oraz pobudzeniem. Zdarza się, że zaczynamy unikać sytuacji lub miejsc jakkolwiek przypominającymi nasze doświadczenie a nasze funkcjonowanie jest znacznie utrudnione.

Oczywiście, tak jak we wszystkich innych obszarach, to czy wystąpią objawy PTSD zależy od wielu czynników osobowościowych czy związanych z wcześniejszymi traumatycznymi objawami. Mam jednak poczucie, że ogromną role gra tutaj sam przebieg tak trudnego doświadczenia i to, na ile w tym trudzie mamy szansę poczuć się bezpiecznie, czy jesteśmy w tym same bez informacji i narzędzi do radzenia sobie czy jesteśmy otoczone wsparciem, informacją, odpowiednią opieką i empatią. Na ile doświadczenie straty wiąże się też z zagrożeniem naszego życia lub zdrowia. Dlatego znów, indywidualne podejście jest tak bardzo istotne aby zrozumieć i zaopiekować.

Strata na poziomie społecznym

Unikanie, o którym wspominam wyżej przenosi nas do kolejnej sfery, na którą może
wpływać strata ciąży, sfery społecznej. Poza częstym unieważnianiem społecznym opisywanego zjawiska, mierzymy się niejednokrotnie z pewnego rodzaju izolacją.

Z jednej strony może tak być, że to my się izolujemy – bo wracają do nas wspomnienia. Izolujemy się, ponieważ nie czujemy się gotowi na ponowny kontakt z osobami, które mogą nie zrozumieć naszego bólu lub które go podważają. Izolujemy się, bo pojawia się w nas uczucie zazdrości, której po pierwsze nie możemy w sobie zaakceptować (zawsze wspominam, że zazdrość jest czymś naturalnym, mówi nam o tym, że ktoś ma coś, czego bardzo potrzebujemy. Okazuje się, że mylimy ją często z zawiścią,
nadając jej dużo bardziej negatywny wydźwięk).

Po drugie, zazdrość często miesza się z uczuciem złości lub niesprawiedliwości i brak kontaktu np. z kobietą, która jest obecnie w ciąży bywa dla nas przez jakiś czas chroniący.

Historie kobiet, z którymi rozmawiam mówią jednak o tym, że czasami to inni izolują się od nas. Przestają pytać, wspierać, towarzyszyć. Być może spotykają się w sobie ze swoją bezradnością w pomieszczaniu naszego bólu. Być może odbierają powagę naszym doświadczeniom, nie mając w sobie na nią przestrzeni, być może jeszcze inaczej. Z czasem jednak, szczególnie przy poronieniach nawracających, kobiety wnoszą swoje poczucie samotności. To przykre i to poddaje w refleksję pytanie, jak jeszcze tworzyć przestrzeń do towarzyszenia w stracie na etapie ciąży szanując indywidualność doświadczenia, granicę ale odpowiednio wspierając.

Podsumowanie

Podsumowując, poronienie, martwe urodzenie może być przeżywane bardzo indywidualnie. Nie każda strata jest taka sama, nie każdy sposób jej przeżywania i skutki są podobne. Przestrzeń, w której ona wybrzmiewa może być różna, jedna, wielowymiarowa, nakładająca się na siebie.

To co istotne, to zobaczenie tego wydarzenia w całości, w kontekście doświadczenia tej konkretnej osoby, słysząc jej historię, rozumiejąc, że strata może dotknąć nie tylko naszych emocji ale i ciała,mózgu, sposobu myślenia o sobie.

Choć doświadczenie straty możemy próbować zamknąć w jakiś ramach aby móc je lepiej zrozumieć, nie możemy ich porównywać i oczekiwać jednego książkowego sposobu na radzenie sobie.

To jakie konsekwencje ona wywoła zależy od wielu czynników, samego doświadczenia, jego przebiegu, naszego doświadczenia sprzed, znaczenia jakiego mu nadajemy w kontekście naszej lini życia, naszych pragnień, wyobrażeń, dążeń, zasobów, trudności, wewnętrznych konfliktów, oczekiwań, towarzyszących osób, etapu życiowego na jakim się znajdujemy.

Jesteśmy różni i to jest w porządku. Pamiętajmy jednak o tym, aby uznać powagę i trud tego doświadczenia a tym samym podjąć próbę zaopiekowania.

Autor: 

Izabela Pelińska
Izabela Pelińska
Psycholożka, Psychoterapeutka

Dla położnych: jak zadbać o siebie

Droga Położno, zadbaj o siebie, Twoja praca ma znaczenie.

Dziś ten tekst kieruję właśnie do Ciebie, widząc Ciebie i trud Twojej pracy, która każdego dnia przynosi nowe wyzwania. (…)

Dowiedz się więcej na temat tego, jak dbać o siebie w tej trudnej i wymagającej pracy. Artykuł przygotowała mgr Izabela Pelińska – psycholog i psychoterapeutka.

Położna – jeden zawód, tak wiele ról

Twoja wiedza, zaangażowanie, praca, Twoja obecność ma ogromne znaczenie. Nierzadko tak duże, że wykracza poza możliwości jednej osoby. Dla osób, którym zawodowo towarzyszysz bywasz nie tylko pielęgniarką ale i lekarzem, psychologiem, mamą, obiektem bezpieczeństwa, pierwszą osobą, od której słyszą wiele ważnych słów, pierwszą, która towarzyszy im w szczęściu i w cierpieniu, pierwszą, która ich
widzi, pierwszą, której ufają i pierwszą, która pomieszcza w sobie ich emocje. Uf… to dużo. To często za dużo dla jednej osoby. To łączenie w sobie wielu ról, specjalizacji, przestrzeni merytoryczno-emocjonalnych, których brakuje jednej osobie. A jednak to właśnie Twoje wyzwania w zawodowej codzienności, która dodatkowo zupełnie temu nie sprzyja.

Pracujesz dużo, w trybie zmianowym, ponad siły, często bez możliwości regulacji przed powrotem na kolejny dyżur, często bez wsparcia systemu i uznania tego jak ważna i potrzebna jest Twoja rola. Bez zaufania do Twojej specjalizacji i niezależnego zawodu. Niestety nierzadko jesteś też niezauważana, niedoceniona. Nikt nie uczył Cię jak przekazywać te najtrudniejsze informacje, jak poradzić sobie z emocjami innych, jak poradzić sobie ze swoimi.

W większości nie masz możliwości albo nie jesteś informowana, że możesz skorzystać z superwizji swojej pracy i zrozumienia tego co się stało, co zostało w Tobie i jak możesz o siebie zadbać.

Dwa kierunki wsparcia: jak zadbać o siebie i jak rozmawiać z innymi

Chciałabym aby ten tekst wybrzmiał dla Ciebie w dwóch kierunkach. Pierwszy to taki, jak możesz zadbać o siebie, swoje myśli, emocje pojawiające się w wyniku Twoich wyzwań zawodowych. Jak możesz wyciągnąć do siebie pomocną dłoń i choć trochę ukoić frustrację, złość, smutek, poczucie bezradności, niesprawiedliwości.

Drugi to taki, jak rozmawiać o tym co najtrudniejsze z osobami, którym towarzyszysz w stracie. Postaram się przybliżyć Ci kawałek narzędzi do tego, abyś czuła się może choć trochę mniej bezradna, zagubiona, aby łatwiej Ci się towarzyszyło.

Usłyszałam kiedyś od jednej położnej, że to co dla niej najtrudniejsze to właśnie poczucie zagubienia i ocena, która za tym idzie. Kiedy towarzyszy kobiecie doświadczającej straty ma poczucie pustki. Nie wie co powiedzieć, czy w ogóle coś mówić czy lepiej milczeć. „Czego ta kobieta potrzebuje? Co mogę, powinnam
zrobić żeby emocjonalnie nie pogorszyć sytuacji?”

Ja już na etapie tych pytań czuję ogromny ciężar, jaki w sobie nosisz. Presję i oczekiwania jakie czujesz, że musisz spełnić. Położna, o której wspomniałam dodała jeszcze jeden kawałek. „Nie mówię nic, bo ostatecznie w wyniku bezradności pojawia mi się blokada, milczę i wychodzę. Wyglądam wtedy na totalnie obojętną i lekceważącą ale nie jestem taka i nie chce być tak odbierana… nie umiem jednak inaczej…” Znasz to? Czujesz, że to trochę o Tobie? Nie jesteś sama. Powtórzę, masz niesamowicie trudną rolę mieszającą wiele innych oczekiwań. Przykro mi, że system tak często Cię nie wspiera.

Metafora napełnianej szklanki

Aby zrozumieć, co dzieję się z Tobą w sytuacji, kiedy Twoje zadania przekraczają Twoje możliwości spróbuj wyobrazić sobie szklankę, do której każda wpadająca kropla to kolejne wyzwanie, z którym mierzysz się w pracy, każda kolejna rola, w której jesteś obsadzana, każda kolejna przeszkoda po stronie systemu, w którym pracujesz, każda kolejna trudna historia, której towarzyszysz, każda kolejna silna emocja, którą odczuwasz lub którą pomieszczasz w kontakcie z innymi.

Kiedy te krople wpadają do szklanki jedna po drugiej, nie robiąc dla siebie wzajemnie miejsca, kiedy sama nie wylewasz ich co jakiś czas, w pewnym momencie woda zaczyna się z tej szklanki wylewać. Przepełniła się, osiągnęła swój limit. To trochę tak jak z Tobą. Aby Twój układ nerwowy mógł działać prawidłowo musi dążyć to pewnej równowagi.

W odpowiedzi na różnego rodzaju wyzwania, musisz doświadczać również wsparcia, odpoczynku, wylewając tym samym wodę ze szklanki zanim ta sama się napełni. Musi dążyć do samoregulacji czyli zachowania równowagi i stabilności wewnętrznej. Tak jak w metaforze wyżej, woda ze szklanki po prostu się wyleje, tak przewlekłe doświadczanie stresu i brak samoregulacji może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych – chorób serca, zaburzeń snu, zaburzeń psychicznych, somatycznych czy choćby wypalenia zawodowego.

Sposoby na samoregulację

Oto kilka sposobów na samoregulację i zachowanie równowagi między wyzwaniami a wsparciem siebie:

Nazwij co czujesz.

Zatrzymaj się na chwilę i spróbuj wyodrębnić wszystkie emocje, które się
w Tobie pojawiają. Nie musisz ich jeszcze rozumieć, nie musisz ich jeszcze łączyć z konkretnymi wydarzeniami. Póki co spróbuj je wyodrębnić, zrobić na nie przestrzeń, uznać i zaufać, że z jakiegoś powodu tak się czujesz i to w porządku.

Zastanów się teraz, jak Ty potrzebujesz pobyć ze swoimi uczuciami?

Czasami nazwanie swoich emocji i pozwolenie na ich przeżycie jest już wystarczające. Być może potrzebujesz jednak zrobić coś więcej. Może ważna byłaby rozmowa z kimś, kto usłyszy i zrozumie to z czym się mierzysz? Być może partner/partnerka, inna bliska osoba, koleżanka z pracy, która czuje się podobnie a może psychoterapeuta,
który pomoże zrozumieć to co się z Tobą dzieję towarzysząc Ci w poszukiwaniu związku Twoich aktualnych przeżyć z tymi z Twoich wcześniejszych doświadczeń i relacji? Może role, w których jesteś obsadzana będąc położną mocno kontaktują Cię z innymi doświadczeniami, na które nie masz zgody? Które przekraczają
Twoją granicę i uniemożliwiają bycie otwartą, podążającą ale jednocześnie w zgodzie ze sobą?

Skorzystaj z superwizji

Wiem, że pojawiają się przestrzenie na superwizje czy wsparcie grupowe dla położnych. Są to spotkania, które pozwalają nazwać różne trudne przeżycia w gronie osób, które mają podobne doświadczenia. Usłyszeć, że nie jesteś w tym sama, że wszystko z Tobą w porządku, a trud który odczuwasz to trud Twojego zawodu, to nie Ty. To spotkania, w których możecie wspólnie wymieniać się swoimi doświadczeniami, tym co pomocne, tym jak możecie o siebie dać. To spotkania, w których możesz zostawić
kawałek swojego zmęczenia, bezradności, poczuci niesprawiedliwości czy bezradności ale i takie, które pomogą zrozumieć. Być może istnieje już takie miejsce i możesz do niego dołączyć. Jeśli nie, może jest szansa by powstało w miejscu, w którym pracujesz?

Pamiętaj o aktywności ruchowej

To czego możesz potrzebować, aby zachowywać równowagę w swojej codzienności to
aktywność fizyczna. Jej działanie jest istotne z różnych perspektyw. Dzięki aktywności fzycznej nie tylko lepiej dotleniamy mózg wzmacniając pracę układu nerwowego ale znajdujemy kolejne działania, które pozwolą nam rozładować nasze emocje. Być może masz te doświadczenia, że po dobrym treningu czujesz się jakoś lżej. Biegając, Twoje myśli się porządkują. Sprzątając, dajesz możliwość wybrzmieć złości zgodnie
z jej energią i intensywnością. Spacerując na świeżym powietrzu znajdujesz chwilę na głębokie oddechy i zatrzymanie się na swoich potrzebach.

Jedz zdrowo

Kolejnym ważnym aspektem tego, jak zadbać o siebie jest nasz sposób odżywiania. Modne od jakiegoś czasu hasło mówi, ze jelita to nasz drugi mózg. Myślę sobie, że sposób naszego odżywiania, to jakie wartości sobie przekazujmy na ogromne znaczenie dla pracy naszego mózgu, energię, którą odczuwamy, a za tym postrzeganie siebie jako osobę kompetentną, z dostępem do zasobów. „Karmiąc” siebie zdrowymi posiłkami, „karmimy” się energią i ochroną do stawiania czoła wyzwaniom dnia
codziennego.

Śpij dobrze

Podobnie jest ze snem. Czy dbasz o swoją higienę snu? Kładziesz się odpowiednio
wcześnie aby móc przespać odpowiednią dla Ciebie ilość godzin? Czy udaje Ci się wyciszać przed pójściem spać czy raczej bodźcujesz się ekranem telefonu i informacjami ze świata, które spokojnie mogą poczekać do kolejnego dnia? Tak jak istotna jest przestrzeń na emocje, aktywność fizyczną, dietę, tak istotna jest
przestrzeń na sen. Trudno pomieścić w sobie różne emocje i niesamowicie trudne historie, kiedy nasze potrzeby snu, odpoczynku i regeneracji są tak mocno zaniedbane. Może i u Ciebie potrzebna jest tu zmiana?

Zadbaj o ciało

Niejednokrotnie nasze emocje zbierają się w naszym ciele. Świadomie mamy poczucie, że przecież wszystko jest w porządku, nie dzieje się nic szczególnego, a jednak wciąż towarzyszy nam ból głowy, kręgosłupa, brzucha, mierzymy się z nawracającymi infekcjami. Z jednej strony to może być historia o tym, że musisz bardziej zadbać o odpoczynek, sen, zdrowie. Z drugiej, niewyrażane czy nieuświadamiane
emocje bardzo często znajdują swoje odzwierciedlenie właśnie w dolegliwościach somatycznych. To, do czego chciałabym Cię zaprosić, to zadbanie o swoje ciało, nie zapominając, jak bardzo łączy się ono z psychiką. Pomocne mogą być różnego rodzaju masaże ale też treningi relaksacyjne jak np. trening relaksacyjny Jacobsona lub trening autogenny Schultza. Jeśli masz problem z zaśnięciem, treningi mogą okazać się pomocne.

Podsumowanie

Droga Położno, tak jak trudna wydaje mi się Twoja praca ze względu na wielość ról, w których jesteś obsadzana, tak trudne jest towarzyszenie innym w stratach i sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu.

Pomieszczanie w sobie emocji innych, bólu, cierpienia, lęku kontaktuje nas często z własnymi równie trudnymi doświadczeniami. Ponadto, nierzadko budzi w nas uczucie bezradności i natychmiastową potrzebę poszukiwania rozwiązań. To zaprasza to dawania dobrych rad lub skupianiu na zadaniach, nie emocjach. Mimo że masz wówczas dobre intencje, taki rodzaj komunikacji najczęściej nie sprzyja
w przeżywaniu tego co tak trudne. I choć w idealnym świecie, dostępni byliby inni specjaliści, którzy zdjęliby z Twoich barków choćby te trudne rozmowy to jednak mam nadzieję, że powyższy tekst dał Ci kilka narzędzi aby łatwiej towarzyszyło Ci się innym w ich wyzwaniach.

Mam też nadzieję, że dzięki temu artykułowi zatrzymasz się na tym, czy dbasz o siebie wystarczająco, czy jesteś empatyczna dla samej siebie, a jeśli odpowiedź będzie przecząca, to, że znajdziesz dla siebie możliwe przestrzenie do zmiany aby było Ci nieco łatwiej.

Autor:

Izabela Pelińska
Izabela Pelińska
Psycholożka, Psychoterapeutka

Przewidywana data porodu a strata dziecka – jak przetrwać ten dzień

Strata własnego dziecka w ciąży, zwłaszcza na wczesnym jej etapie, jest bardzo dotkliwa. Dzień planowanego porodu, który nie następuje, może na nowo rozdrapywać rany. Poprosiłyśmy psycholog pomagającą kobietom doświadczającym strat okołoporodowych – mgr Izabelę Pelińską, aby podzieliła się z Wami kilkoma sposobami, jak można pomóc sobie w tym szczególnym dniu.

Mamy nadzieję, że dzięki doświadczeniom innych pacjentek, znajdziesz coś dla siebie, dzięki czemu będzie łatwiej w tym dniu, który rozumiemy, że może być trudny.

Doświadczenie straty ciąży i poczucie samotności w przeżywaniu żałoby

Czasami, idąc ulicą, mijając różne osoby, kobiety, myślę sobie o tym, jaką historię nosi każda z nich, jakie doświadczenia ma za sobą. Czy straty, które niestety są tak częstym doświadczeniem to również kawałek, który opowiada o Was?

Społecznie nie mamy problemu na przyzwolenie na żałobę w przypadku śmierci kogoś bliskiego, kogoś kto był nam znany, kogo widzieliśmy, słyszeliśmy, kto żył wśród nas. Kiedy jednak mamy uznać żałobę, opłakiwanie straty dziecka nienarodzonego, szczególnie utraconego we wczesnych tygodniach ciąży, zaczyna się w nas pojawiać jakaś granica. Nasza granica to wyznaczanie jednocześnie granicy kobietom, które w swoim doświadczeniu, bólu, cierpieniu, żałobie stają się nierzadko niezwykle samotne.

Idąc ulicą, widzę wiele z Was, z Waszymi historiami, doświadczeniami, które społecznie często są odrzucane. Wy te historie i doświadczenia staracie się w sobie pomieścić funkcjonując jednocześnie w świecie, który nierzadko jest temu nieprzyjazny. To duże wyzwanie, widzę to.

Pomieszczenie w sobie uczuć po stracie dziecka to wielki wyczyn, zadanie, które często szczególnie na początku wydaje się nie do zrealizowania. Może się w Was mieszać rozpacz, złość, poczucie niesprawiedliwości, smutek, ból, rozczarowanie, zazdrość, uczucie pieczenia każdej części ciała.

To co pomaga, to oprócz wsparcia, umiejętnego towarzyszenia innych osób, to czas… mijają tygodnie, miesiące. Być może zauważasz, że zaczyna być jakby łatwiej, wracasz do ról, w których funkcjonowałaś wcześniej, na nowo widzisz przyszłość. Mniej płaczesz, mniej wracasz do tamtych wspomnień, wydaje Ci się, że powoli zataczasz cykl, w którym możesz zaczynać od nowa.

Poronienie a planowany dzień porodu

Jest jednak jeszcze coś, co nagle Cię zwalnia, zatrzymuje, przywołuje emocje, które myślałaś, że masz już za sobą, myśli, które już pożegnałaś. Twoje ciało reaguje, czujesz dziwne skurcze, uciski, ból. To termin przewidywanej daty porodu… miałaś być na porodówce, miałaś witać swoje dziecko na świecie, mieliście zacząć pisać nową, wspólną historię… miało być tak bardzo inaczej.

W swojej pracy niejednokrotnie spotykam się ze stawianym przez Was pytaniem: jak powinien wyglądać ten dzień? Jak sobie z nim poradzić? Jak go przeżyć? I choć nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na ten temat dla każdej z Was, to istotnym wydaje się
jedna myśl, którą chciałabym abyś się kierowała: zrób to po swojemu, zrób to w zgodzie ze sobą, możesz być bardzo blisko tego doświadczenia i swojego utraconego dziecka, a możesz ten dzień spędzić tak, aby związane z nim emocje i myśli odeszły na dalszy plan – nikt nie wie lepiej niż Ty, czego teraz potrzebujesz.

Możliwe sposoby, inspiracje, propozycje zadbania o siebie w ten szczególny dzień

Poniżej przybliżę Ci kilka możliwości „bycia” w ten dzień. Są to zebrane doświadczenia różnych kobiet, z którymi rozmawiałam. Być może któryś z nich wyda Ci się bliski, być może poczujesz, że właśnie ten sposób zadbania o siebie, takie uhonorowanie tego dnia będzie najlepszym sposobem dla Ciebie. Być może żadna z poniższych podpowiedzi nie będzie tą odpowiednią ale zainspiruje Cię lub zbliży do myśli
o tym jak przetrwać przewidywaną datę porodu po stracie dziecka w zgodzie ze sobą.

Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie z czym dzisiaj jesteś, jakie emocji Ci towarzyszą, jakie myśli do Ciebie przychodzą. Każde z tych uczuć, przekonań, myśli jest w porządku. Nie ma lepszego lub gorszego sposobu przeżywania tego dnia. U Jednych z Was mogą pojawić się bardzo silne emocje i odczucia z ciała, o których pisałam. Dla innych mogą być nieco ambiwalentne, ujawniać i smutek i ból
po stracie przy jednoczesnym uczuciu spokoju i akceptacji. Możesz też czuć, że to już za Tobą i potrzebujesz iść dalej, nie zatrzymując się na tym dniu, a możesz czuć, że dziś wyjątkowo potrzebujesz zadbać o siebie lub wrócić emocjonalnie do relacji ze swoim utraconym dzieckiem.

Moje doświadczenie pokazuje, że czasami jest tak, że na kilka dni przed staramy się przygotować na to jak spędzić ten dzień ale kiedy on nadchodzi, coś się nie zgadza. Czujemy, że robimy coś co zaplanowałyśmy, ale nie do końca się w tym odnajdujemy. Dlatego tak ważne jest abyś mogła usłyszeć siebie w pełni w ten konkretny dzień, nie narzucając sobie presji, oczekiwań i planów. Zobacz z czym jesteś i wtedy spróbuj sobie odpowiedzieć na własne potrzeby.

Będzie w porządku jeśli chcesz ten dzień spędzić sama, ale będzie też jak najbardziej w porządku, jeśli potrzebujesz by ktoś Ci towarzyszył. Daj sobie chwilę, co mówi Twój głos z wnętrza? Czy jest ktoś kto byłby Ci teraz najbardziej potrzebny? Ktoś kto zrozumie, będzie potrafił Ci towarzyszyć zgodnie z Twoimi potrzebami?

Podróż – odpoczynek, zatrzymanie, a może oderwanie?

Pomocna w tym dniu może okazać się większa lub mniejsza podróż. Taka, która jest dla Ciebie czymś nowym, odkrywczym, która pozwala przekuć Twoje myśli i emocje od tego co najtrudniejsze, albo taka, która pozwala zwolnić, zatrzymać się, pobyć w swojej ciszy i refleksji. Być może to podróż do miejsca, które możesz nazwać swoim bezpiecznym miejscem, w którym chronisz się w najtrudniejszych
momentach jakie doświadczasz. Być może to miejsce, które znasz ze swojego doświadczenia, a być może takie, które istnieje w Twoim wyobrażeniu ale to dobry czas aby je odnaleźć.

Symboliczne spotkanie z dzieckiem

Miejsce, w którym symbolicznie możesz spotkać się ze swoim dzieckiem Jeśli zdecydowałaś się wcześniej na pochówek i istnieje miejsce, w którym pochowane jest Twoje dziecko, możesz czuć, że dziś to jest właśnie miejsce, w którym chcesz być. Możesz tam po prostu być, możesz rozmawiać, przeczytać wiersz, odświeżyć pomnik, zapalić świeczkę. Możesz być tam dokładnie tak jak potrzebujesz.

Jeśli takiego miejsca nie ma, możesz czuć, że to czas aby je stworzyć. Może być mniej lub bardziej symboliczne. Czasami kobiety decydują się na posadzenie roślinki, o którą dbają i którą podlewają, którą można odwiedzać, mówić do niej, obserwować jak rośnie. Może być to roślina symbolizująca miesiąc, w którym mieliście się spotkać, a może jakoś inaczej łącząca Cię z tym doświadczeniem.

Pamiątkowe pudełko

Czasami jest to stworzenie pamiątkowego pudełka zawierającego wszystkie dostępne wspomnienia – zdjęcia usg, pierwsze zakupione ubranko, zabawka. Zdarza się, że do tego pudełka trafia albo jest oddzielnym symbolem dziecka utraconego mały aniołek, który przypomina o tym, że jest przy Tobie ktoś jeszcze. Jeśli wcześniej nie miałaś takiego aniołka, możesz czuć, że dziś jesteś gotowa ująć swoje stratę w tak symboliczny sposób.

Napisz i/lub przeczytaj list

Być może istnieje list do Twojego utraconego dziecka, który zdecydowałaś się napisać w procesie przeżywania żałoby – to może być dobry moment aby go przeczytać. Jeśli taki list nie istnieje, to może czujesz, że dziś, zataczając pewien cykl, jest odpowiednim momentem do tego aby taki list napisać.

Będziesz wiedzieć najlepiej co powinno się w nim znaleźć. Opis Twoich emocji, przeżyć, wyobrażeń o tym, jak miało być, jakie miało być Twoje dziecko, Wasza relacja, opis Twojej tęsknoty, prośby. Będziesz wiedzieć. Będzie też w porządku, jeśli ten list będziesz miała gotowość przeczytać komuś na głos, parterowi, mamie, przyjaciółce, terapeucie, kobietom z podobnymi doświadczeniami. Może on zostać też tylko między Tobą a Twoim dzieckiem.

Podarunek dla siebie

Przewidywana data porodu dziecka, które straciłaś to tak niewdzięczny dzień. Być może to taki czas, w którym potrzebujesz jakoś zatroszczyć się o siebie robiąc dla siebie coś miłego, a jednocześnie upamiętniającego to, że dałaś radę. Doświadczyłaś czegoś niezwykle trudnego, czegoś co zostanie już z Tobą ale radzisz sobie, najlepiej jak potrafisz, jesteś tu, czytasz ten list, poszukujesz kolejnych elementów, które pomogą Ci zrozumieć, będą wspierające. To historia o Twojej sile. Może to dobry moment na sprawienie sobie prezentu, może drobnej biżuterii z imieniem Twojego dziecka, istotną
datą?

Artystyczne wyrażenie swoich emocji

Znalezienie przestrzeni poza sobą na nazwanie tego co w naszym wnętrzu potrafi wnieść wiele spokoju i uporządkowania. Czasami trudno ubrać w słowa, wyrazić to co czujemy. Jeszcze trudniej przekazać to komuś. Być może w tym dniu potrzebujesz słowa zastąpić inną formą – stworzeniem rysunku, melodii, zdjęcia lub jakiejkolwiek innej formy artystycznej, która pomoże wyrazić CI to, z czym dzisiaj jesteś. Nie
musisz być utalentowaną artystką aby tworzyć. Jeśli usłyszysz siebie, Twój wyraz będzie wystarczająco dobry, piękny.

Najważniejsze: pozostań w zgodzie z sobą

Podsumowując, najważniejsze co chciałabym Ci przekazać, to abyś uszanowała siebie. Możesz zrobić to słysząc siebie i uznając swoje potrzeby. Możesz ten dzień spędzić jak każdy inny, możesz wybrać coś szczególnego, co wymaga większego przygotowania, możesz coś mniejszego, niezwykle symbolicznego. Możesz chcieć być sama, a możesz potrzebować towarzystwa. Mogą być to osoby z Twojego najbliższego otoczenia a może być to uczestnictwo w grupie wsparcia lub sesji terapeutycznej. Możesz chcieć być bliżej tematu Twojej straty, a możesz być w bardziej w potrzebie zadbania o siebie odsuwając się od niej, być bliżej przyszłości albo zwyczajnie na tu i teraz, dbając o
siebie w formie umówienia na masaż czy zrobienia nowej fryzury jako symbol pójścia dalej.

Nikt nie będzie wiedział lepiej. Jeśli usłyszysz siebie, będziesz wiedziała jaki jest najbardziej odpowiedni dla Ciebie sposób otulenia siebie w dzień przewidywanej daty porodu dziecka, którego niestety nie ma dziś z Tobą. Jesteś ważna, usłysz siebie, bądź w zgodzie ze sobą.

Autor:

Izabela Pelińska
Izabela Pelińska
Psycholożka, Psychoterapeutka

Rodzice po poronieniu – jak zadbać o związek?

Doświadczenie utraty własnego dziecka stanowi okoliczności bardzo emocjonalne i dynamiczne w czasie. Jest to sytuacja na którą nigdy nie jesteśmy gotowi, dlatego trudno przewidzieć jak możemy zareagować, gdy straty doświadczymy. Jedno jest pewne… przeżywanie utraty jest kwestią wysoce indywidualną co oznacza, że każdy będzie reagować na nią inaczej. Nigdy niczego w naszym życiu nie doświadczamy identycznie, dlaczego w tak kryzysowym momencie miałoby być inaczej?

wasze historie po poronieniu - para trzymająca się w objęciach

Rodzice po poronieniu – jakie emocje towarzyszą kobiecie a jakie mężczyźnie

Zwróćmy uwagę na choćby kilka kluczowych tu aspektów. Kobieta doświadcza ciąży zarówno  fizjologicznie jak i emocjonalnie – czuje zachodzące w ciele zmiany, przeżywa je całą sobą. Mężczyzna nie może mieć identycznych doświadczeń. Niezależnie od tego jak ogromną wartość nadaje dziecku, jak blisko swojej partnerki jest, to jednak nie może doświadczać ciąży tak samo. Widzimy tu więc naturalnie inną percepcję rzeczywistości, inny punkt odniesienia do samego siebie w roli rodzica i inny próg przeżyć zachodzących w okresie ciąży. Oczywiście nie oznacza to, że jedno z partnerów doświadcza lepiej albo gorzej… doświadcza po prostu inaczej…

Bardzo ważnym jest to, że chociaż przeżywanie utraty u obojga partnerów jest indywidualne (osoba odczuwa na swój sposób, w swoim tempie) to zakres emocji może podobnie obejmować smutek, lęk, złość czy poczucie winy. Zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą (ale nie muszą) przeżywać żałobę – mają prawo do doświadczania i okazywania swoich emocji zgodnie z własnymi potrzebami. Celem lepszego zrozumienia własnych przeżyć, w odpowiednim dla siebie momencie każdy z rodziców może zadać sobie następujące pytania:

rodzice po poronieniu

Jak partnerzy po poronieniu mogą być wsparciem dla siebie?

Bycie dla siebie wzajemnym wsparciem po stracie bywa bardzo trudne. Z racji przeżywanego szoku i żalu często w takich momentach między partnerami bardziej dominują wzajemne oczekiwania i domysły niż szczera rozmowa.

Partnerzy mogą bać się szczerości, mogą krępować ich wzajemne przeżycia. Mogą też wykazywać postawę ochronną lub obronną wobec siebie. Faktem jest, że komunikaty niejednokrotnie bywają wówczas zbyt powierzchowne a wzajemne wypowiedzi niosą ze sobą ukryte znaczenia. Dla przykładu:

Mówiąc: „chcę być sama”, kobieta może myśleć: „muszę być silna, on powinien wiedzieć czego potrzebuję” 

Mówiąc: „zorganizuję wszystko, nic nie rób” mężczyzna może myśleć: „nie mogę dołożyć jej ciężaru, powinienem być silny, jak ja się rozsypię emocjonalnie to będzie jej jeszcze trudniej”

Jak widzimy wzajemna rozmowa jest tu bardzo ważna. Wsparcie opiera się bowiem na szczerości, tylko wówczas możemy sobie powiedzieć czego tak naprawdę potrzebujemy, tylko wówczas mamy szansę wzmocnić naszą relację.

6 wskazówek dla rodziców po poronieniu

  1. W odpowiednim dla siebie momencie warto omówić wspólnie to co przeżywamy i co myślimy (tu pomocne może być opisane wyżej ćwiczenie). Pozwoli Wam to stworzyć bezpieczną przestrzeń dla wyrażania swoich myśli i potrzeb także później
  2. Zaakceptujcie, że stratę możecie przeżywać inaczej, możecie też w inny sposób wyrażać swoje emocje i mieć inne potrzeby. Wszystkie emocje są tu równie wartościowe. Pozwólcie sobie otwarcie o nich mówić.
  3. We wzajemnej komunikacji nie wnoście „ukrytych znaczeń” – ludzie nie potrafią czytać w myślach i to co według Was jest oczywiste dla kogoś innego w rzeczywistości może być przeżywane zupełnie inaczej – nie możemy domyślać się tego co czujemy, możemy to nazywać wprost.
  4. Gdy już omówicie swoje potrzeby zadbajcie (jeśli dobrze się z tym czujecie) o wspólny czas razem. O moment tylko dla Was. O moment, w którym mówicie o swojej stracie (lub jakimkolwiek ważnym dla was aspekcie codzienności), moment, w trakcie którego wspieracie własną intymność i bliskość emocjonalną.
  5. Omówcie, czy potrzebujecie na moment być poza codziennym otoczeniem, czy potrzebujecie przestrzeni tylko dla siebie (razem lub indywidualnie)
  6. Przedyskutujcie wspólnie w jaki sposób chcecie poinformować bliskich o stracie

Jeśli wciąż rozmowa z partnerem bywa trudna warto pomyśleć o sięgnięciu po pomoc specjalistyczną – indywidualną lub partnerską.

Mężczyzna po poronieniu – dlaczego zachowuje się jakby sytuacja go nie dotknęła?

Mężczyzna doświadczający utraty bardzo często ma poczucie podwójnego ciężaru, podwójnej roli.  Z jednej strony przeżywa swoje trudne emocje, z drugiej natomiast może mieć duże poczucie odpowiedzialności za emocje partnerki. Społeczna rola mężczyzny, który wspiera – może być tu dominująca, dlatego też w obecności partnerki mężczyzna niejednokrotnie stara się być zachowawczy, nie pozwala sobie płakać, nie przeżywa emocji w sposób otwarty. Chce być silny.

Mężczyźni często deklarują, że nie wiedzą co mają robić, czują się zdezorientowani, bezradni, jakby mieli być w jakiejś roli stabilizującej, ale totalnie nie wiedzą jak to zrobić. Mają błędne założenie, że jeśli okażą uczucia w sposób otwarty to jeszcze bardziej negatywnie wpłynął na partnerkę, będą ciężarem zamiast wsparciem. Taka postawa absolutnie nie musi oznaczać, że mężczyzna nie przeżywa straty, że jest obojętny na to co się stało, dlatego kluczowym aspektem jest tu wzajemna rozmowa. Mam nadzieję, że powyższe wskazówki to ułatwią.

Autor:

Małgorzata Orzeł
Małgorzata Orzeł
Psycholog, psychoterapeuta par oraz certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny

www.psychoterapiaorzel.pl
e-mail: psychoterapia.orzel@gmail.com
tel. 783-665-050

 

 

 

Wpływ poronienia na relację partnerską (małżeńską)

Gdy mówimy o poronieniu, bardzo często mamy na myśli tylko kobietę, podczas gdy tragedia dotyczy nie tylko kobiety, ale również jej partnera oraz całego systemu rodzinnego. To bolesne doświadczenie nie pozostaje obojętne dla związku. Stanowi dla niego rodzaj próby. Może położyć się cieniem na relacji, spowodować przepaść niezrozumienia i osamotnienia ale może także przyczynić się do zacieśnienia więzi i poprawy komunikacji w związku.

wpływ poronienia na relację partnerską Czytaj dalej