Witam, jestem 23-letnią mamą 4 aniołków. Mam na imię Daria. W czerwcu 2016 wzięliśmy ślub i zaczęliśmy się starać o dziecko, we wrześniu okazało się, że jestem w ciąży. Radość nie trwała jednak długo, gdyż w październiku okazało się, że ciąża nie rozwija się prawidłowo. Jeden lekarz stwierdził puste jajo płodowe, drugi stwierdził, że dziecko przestało się rozwijać na bardzo wczesnym etapie.
Blog
Święta po poronieniu – jak sobie poradzić?
Pierwsze – i nie tylko – Święta po poronieniu to bardzo trudny okres dla osieroconych rodziców. Wokół szczęśliwe rodziny, uśmiechnięte dzieci, a przy świątecznym stole bliscy, którzy być może nie do końca rozumieją przeżywane emocje… Jak poradzić sobie w tym szczególnym czasie i na co się przygotować?

Święta po poronieniu -jak sobie poradzić?
- Pamiętaj, że możesz spędzić Święta tak, jak chcesz
- Bądź w zgodzie ze sobą
- Zastanów się, komu chcesz powiedzieć o stracie
- Jeśli masz inne dzieci, przygotuj je na Święta po poronieniu
- Nie bój się zaakcentować obecności dziecka
- W rodzinie są małe dzieci? Przygotuj się na to
- Jeśli dziecko zostało pochowane, odwiedź jego grób
- Przygotuj się na „nietrafione życzenia”
- Nie miej poczucia winy, jeśli dobrze się bawisz
- Nie wymagaj od siebie zbyt dużo
- Pamiętaj, że każdy inaczej przeżywa stratę
Czytaj dalej
Druga ciąża – historia mojego poronienia
Witam, o drugie maleństwo zaczęliśmy się starać marzec/kwiecień tego roku. Końcem maja zrobiłam test, okazało się, że jestem w ciąży. Wielka radość, od razu udałam się do lekarza…
Dzień Palenia Świec 2017 – gdzie masz najbliżej?
Uwaga: artykuł archiwalny
Poniższa informacja dotyczy wydarzenia, które odbyło się w 2017 roku. Publikujemy ją w celach archiwalnych i informacyjnych.
Już 10 grudnia 2017 roku obchodzimy Dzień Palenia Świec. To szczególny czas dla wszystkich rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka – w wyniku poronienia, wypadku, choroby… Zebraliśmy listę miejsc, w których dzień ten można przeżyć wspólnie z innymi rodzicami.
Alicja w Krainie Czarów – historia poronienia
Witam Was serdecznie, równo rok temu dowiedziałam się, że jestem w 3. ciąży. Mam już 2 wspaniałych chłopców, gdzie ciąże przebywały idealnie. 3. ciąża nas troszkę zaskoczyła, mimo że z czasem ją planowaliśmy.

I w tym przypadku ciąża była prawidłowa. Była radość i szczęście… do pewnego momentu…
To był 25/26 tydzień ciąży. Święta Wielkanocne – wtedy zaniepokoiło mnie, że maleńka się nie rusza… Kiedy pojechaliśmy do szpitala, usłyszeliśmy najgorsze… Płód obumarł… szok… myśli: jak to, co się stało, wszystko było dobrze. Niestety… nasza córka była już wśród Aniołków i nic już nie możemy zrobić.
Czekało mnie najgorsze… Poród martwego dziecka… bardzo się bałam. I stało się, poród był szybki, płakałam, nie mogłam spojrzeć na swoją maleńką, nie byłam w stanie. Wtedy nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, nie dochodziło nic do mnie, zawsze byłam pozytywnie nastawiona do wszystkiego… teraz szok. Kiedy zostałam sama w szpitalu, to była 2 doba po porodzie, w nocy, podczas snu usłyszałam delikatny głos… jak ktoś na korytarzu mówi „MAMA”, to był głos dziewczynki, obudziłam się z silnym biciem serca… Pomyślałam, że mój Aniołek przyszedł do mnie się pożegnać. To było piękne, a zarazem smutne. Przyszedł czas również wyboru imienia… daliśmy jej ALICJA.
Teraz to nasza Alicja w krainie czarów
Mój mąż sprostał wszelkim zadaniom pochówku, na który też nie byłam w stanie się udać. Dzień po pochówku zapragnęłam udać się na cmentarz, gdzie wylałam morze łez. Nie obwiniałam się, gdyż wszystko robiłam jak należy. Szkoda mi było również dzieci, którym trzeba było wyjaśnić, co się stało.
Minęło 7 miesięcy, od tego czasu chodzę skołowana, popadłam w pewien niepokój, lęk. Powrót do pracy niestety nie pomógł, wręcz spowodował większe niepokoje, brak koncentracji i dodatkowy stres. Jednym praca pomaga, mi niestety nie, ale odkryłam to dopiero niedawno. Nie wiem, dlaczego tak długo, ale może myślałam, że tak będzie lepiej.
Od miesiąca chodzę na terapię systematycznie i pomału widzę różnicę
Miesiąc po stracie córki też próbowałam sobie w jakiś sposób pomóc, udając się do psychologa, wyjeżdżając na wczasy, ale gdzieś w głębi stwierdziłam, że się z tym sama uporam. Myliłam się… jednak samej jest ciężko.
Obecna moja Pani psycholog twierdzi, że mam na siłę się „nie ogarniać”, że czas leczy rany i wszystko w głowie podczas terapii się poukłada i przejdzie do tzw. Archiwum Akt Dawnych. Więc Kochane Mamy – nie bójcie się korzystać z pomocy specjalistów, to nie wstyd. Trzeba tylko znaleźć bratnią duszę, którą ja już znalazłam i pracujemy nad tym.
Z mężem planujemy ciążę, ale potrzebujemy jeszcze czasu.
Życzę sobie, jak również wszystkim Mamom Aniołków, szczęścia i wytrwałości w bólu. Nie jest łatwo, ale będzie dobrze – Damy radę!
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

