Piękny początek roku – moja historia

O ciąży dowiedziałam się przypadkiem tylko dlatego, że siostra robiła test. Coś mnie podkusiło i też wieczorem zrobiłam. Ku mojemu zdziwieniu dwie kreski. Jak na skrzydłach poleciałam pokazać test mężowi, pytając czy on coś widzi, czy tam naprawdę są dwie kreski.

wasza historia

Tak się cieszyłam zaraz zadzwoniłam do siostry. Za dwa tygodnie umówiłam się do lekarza. Na USG sam pęcherzyk – to wczesna ciąża. Jeśli jest Pani cierpliwa proszę przyjść za dwa tygodnie, jeśli nie umówimy się na za tydzień. Wiadomo wybrałam krótszy termin.

Powiedziałam mamie i teściowej. Siostra wiedziała od pozytywnego testu, razem się cieszyliśmy, razem zaszłyśmy w ciąże, razem urodzimy,  razem pójdziemy na spacer. W dzień wizyty zaczęłam plamić na brązowo , le po badaniu wszystko ok. Dostałam progesteron i to tyle. Serce pięknie bilo.

Na drugi dzień pojawiła się krew biegiem pojechałam na sor. Od przyjęcia na oddział minęły cztery godziny a mnie zaczęło skręcać z bólu czułam, że już po wszystkim. Tak bardzo się bałam. Przyjęcie na oddział i słowa Pani doktor – tu już nie ma czego ratować. Jest Pani w trakcie poronienia .

Trafiłam na sale, poszłam do łazienki i w tym momencie poczułam jak coś ze mnie wypada. W jednej chwili poczułam pustkę. Czułam się taka pusta w środku, nie zbadałam zarodka, bo nawet nie wiedziałam, że mam takie prawo że mogę złapać, zbadać.

Mijają kolejne miesiące. Mojej siostrze rósł piękny okrągły brzuch, urodziła zdrową córeczkę a ja patrzę na nią i ciągle myślę, że w moim domu też mogło być słychać płacz maleństwa. Niestety wracam do pustego domu.  Nie mogę sobie wybaczyć, ciągle się obwiniam, że to moja wina, że to ja zawiniłam że mojego dziecka nie ma ze mną.

Mijają miesiące my staramy się dalej, ale bez większego skutku a z kolejnym okresem przychodzi jeszcze większy ból. Tak bardzo chciałabym być mama mojego ziemskiego Aniołka. Ta strata to najgorsze co mnie w życiu spotkało, bo pokochałam moją kropkę od pierwszej chwili w której się o niej dowiedziałam.

Autor: Mama Aniołka

 

Doceniam jeszcze bardziej! – moja historia

Dziewczyny jest i moja szczęśliwa historia! 5 miesięcy temu zostałam mamą pięknego i zdrowego chłopca 🙂 Jak już postanowiliśmy z mężem, że chcemy mieć dziecko po ponad pół roku starań zaszłam w pierwszą ciążę. Młodzi, zdrowi, wysportowani.

wasza historia

STYCZEŃ 2020 Dwie kreski.

Radość, ale i zaskoczenie. Dopiero przy becie ok. 4000 lekarz znalazł pęcherzyk w macicy, powoli rozkręcały się objawy ciążowe. Wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego, ale co tydzień chodziłam na usg z uśmiechem, myśląc , że wszystko jest ok i tak ma być. W ok. 6 tyg lekarz mi powiedział – „Jeśli możesz nie chwal się ciążą”  (potem dziękowałam ze te słowa) – wiedziałam, że do 12 tyg jest dużo niepowodzeń. Dalej niczego złego się nie spodziewałam, aż po kolejnym usg w 9 tyg usłyszałam, że ciąża jest martwa, zatrzymała się w okolicach 6 tyg, serduszko nie zabiło. Szok, szok, szok, w gabinecie byłam twarda, ale całą noc już przepłakałam. Tydzień później w szpitalu tabletki, zabieg. Wiedziałam co mnie czeka po relacji przyjaciółki, która przeszła taką samą sytuację.

LUTY 2021 ciąża – biochemiczna.

MARZEC 2021 kolejna ciąża

Ale beta bardzo powoli rosła i więcej niż 400 nie było, około 6 tydzień, w usg nic nie udało się zobaczyć, miałam plamienia dostałam leki, zastrzyki i myślałam, że będzie dobrze. 3 dni po wizycie, tam środek epidemii covid, sama w domu z ogromnym bólem brzucha, skurczami, krwawieniem z ginekologiem na telefonie. Rano wypadła ze mnie duża tkanka, okazała się odlewem macicy. Od razu wizyta u mojego ginekologa, bez kolejki, w usg ok – antybiotyk. Zalecenie wykonania badań – jeśli chce.

BADANIA –byłam w laboratorium, nie było lodówki, nie zrobiłam….
PRACA, WRZUCENIE NA LUZ – bardzo trudne, KOLEJNE MIESIĄCE I ŻYCIE OD TESTU DO TESTU, LICZENIE DNI….

SIERPIEŃ 2021 Acard od owulacji

Test owulacyjny pozytywny –jak nie spróbuje to się nie dowiem, mężowi nie powiedziałam, że mam dni płodne.

WRZESIEŃ 2021 Po 14 dniach test pozytywny

STRACH ORGOMNY, beta 360, telefon do gin: chyba jestem w ciąży?! Po 4 dniach beta 2220- jest dobrze – usg jest pęcherzyk, po 2 tyg – kolejna wizyta, trzęsłam się niesamowicie, bije serduszko, L4, Acard, EuthyroxN25, Luteina, Duphaston, Pregna Start.

MAJ 2022 Po 9 miesiącach

Dzień przed terminem z prawidłowej ciąży urodziłam siłami natury zdrowego i pięknego chłopca!!!!

Najwidoczniej tak miało być, takie przejścia były mi pisane, dzięki nim DOCENIAM jeszcze bardziej! Inaczej patrzę na świat, na życie ludzkie, na drugiego człowieka. W moim wypadku zaufałam jednemu lekarzowi, we wszystkich ciążach był dla mnie wsparciem, rozmawialiśmy wiele, wymieniliśmy dużo smsów. Jestem niesamowicie wdzięczna!

Autor: Mama M.

Poronienie – ból jest tak wielki

Od ponad roku starałam się zajść w ciążę, nie myślałam o niczym innym. Okres spóźniał mi się 4 dni, od razu pojechali po test ciążowy i był pozytywny.

wasze historie

Nie potrafię opisać tego jak się cieszyłam już planowałam jak urządzę pokoik. Dwa dni później miałam wizytę, miałam nadzieję potwierdzi moją ciążę.

5 minut przed wejściem do gabinetu zaczęłam krwawić. Ginekolog niczego nie widział na badaniu USG, dostałam skierowanie na betę, które coś wykryło.

Następnie pobyt w szpitalu i kolejne potwierdzenie braku ciąży, podejrzenie ciąży pozamacicznej lub biochemicznej.

Od tego momentu minęło prawie pół roku a ja nadal nie potrafię się pozbierać po tej stracie.

Wiem że nawet nie widziałam pierwszego zdjęcia usg i nie poczułam bicia serduszka, ale ból i tak jest wielki. Ktoś kto tego nie przeżył nie zrozumie jak to jest.

Autor: Monika

Mój mały Aniołek – historia o stracie

Początek pięknego miesiąca i nie do wiary dwie kreski na teście ciążowym.
Łzy szczęścia, radość, w końcu się udało.
Pierwsza wizyta u lekarza okazuje się 4 tydzień. Cudownie.
Kolejna wizyta wszystko było w porządku. Kolejna i kolejna. Badania prenatalne, ciąża przebiegała książkowo.

wasza historia

I nagle pewnego dnia zobaczyłam krew. Strach i szybka wizyta na sor.
Uczucie strachu i tego co będzie nie do opisania. Lekarz, który mnie przyjmował,  zbadał mnie, zrobił USG i wszystko było ok, ale zostawili mnie na obserwacji.

Po 3 dniach wyjście do domu. Piątek, wszystko opanowane. Zalecenia – proszę odpoczywać. Minęła sobota. I w niedzielę rano znowu krwawienie.

Wizyta na sor. Badania. Wszystko okej. Zdziwienie lekarza, że na wypisie zagrożenie poronieniem a pacjentka wypisana do domu bez żadnych tabletek na podtrzymanie ciąży. I nic.

Dostałam dopiero tabletki, ale wypuścił mnie do domu.
Kolejne dni, było wszystko w porządku. Środa rano krwawienie ze skrzepem. Przyjazd pogotowia I przyjęcie na oddział.
Badania. I słowa lekarza, że jeżeli donoszę do 6 miesiąca to będzie cud, szyjka się skraca. Ale jak przecież wszystko było w porządku. Kroplówki badania krwi. Krwawienie ustało.

Czwartek 28.07.
Badania rano, serduszko bije wszystko okej. Cieszyłam się, że może w końcu się wszystko unormuje. Do czasu. Godzina 22, ból brzucha, krwawienie, ból kręgosłupa. Zabierają mnie na badanie.

I nagle mój świat się zawalił a serce myślałam że mi wyskoczy.
Niestety musi Pani rodzić.
Krew lała się strumieniem, ból nie do opisania.
Byłby innym bólem, gdybym mogła to dziecko mieć przy sobie i przytulić.
20 tydzień ciąży, urodziłam syna.

Serce pękło na pół. Był taki malutki na dwie dłonie, mój mały synek.
2 dni w szpitalu. I wyjście do domu, ciągle łzy.
Nie mogłam spać w nocy wszystko mi się śniło.

To straszne . Ból straty dziecka najgorsze co mnie w życiu spotkało.
I mimo, że tygodnie mijają, ja nie umiem sobie z tym poradzić. Jest mi źle i pusto. Czasami spoglądam na swój brzuch i po czasie dochodzi do mnie, że przecież tam już nikogo nie ma.

Boli strasznie. Korzystałam z pomocy psychologa, ale to dla mnie i tak za mało. Wiem że nigdy nie zapomnę tego. Mogę jedynie nauczyć się z tym żyć, ale wiem że to nie będzie łatwe…

Autor: Angela

Poroniłam – ból po stracie

Witam,

Zdecydowałam się napisać, ponieważ cały czas myślę, że przez to że nie słuchałam swojej intuicji i poczułam się zbyt pewna poroniłam.

wasza historia

W piątek byłam u swojego ginekologa i potwierdził 6 tydzień i zlecił mi badania krwi. W niedzielę poroniłam. W poniedziałek dostałam telefon od ginekologa, że mam bardzo niski progesteron i powinnam zwiększyć dawkę i natychmiast odstawić karmienie. Było za późno.

Gdy dowiedziałam się o ciąży od razu umówiłam się na wizytę i musiałam czekać 2,5 tyg. I przez ten czas czułam,  że powinnam iść wcześniej żeby sprawdzić czy nie powinnam brać progesteronu, ale odpuściłam bo nie było terminów i stwierdziłam że nic to nie zmieni.

Odstawiałam roczną córkę od piersi, zostały nocne karmienia, mało miałam mleka ale i tak potrzebowała piersi, żeby nawet tylko cycać. Gryzłam się, czy nawet trochę karmić, bo prolaktynę miałam niską i czytałam artykuły, że to nie wpływa na ciążę.

A teraz kiedy już jest po wszystkim zadaje sobie pytanie, czy jakbym poszła wcześniej do lekarza i bym brała progesteron od 1 dnia to by pomógł? Czy karmienie zaszkodziło? Czemu nie posłuchałam intuicji? Czy dziecko było zdrowe i silne, a tylko przez moją nieuważność je straciłam?

Czuję że to wszystko przeze mnie…tyle rzeczy mogłam lepiej zrobić i było by dobrze.
Potrzebuje z kimś o tym pogadać, nie wiem gdzie szukać takiego psychologa.

Autor: Kasia


Jeśli Ty również odczuwasz pustkę,  brak zrozumienia ze strony najbliższych, chcesz wyrazić swój ból i podzielić się z nami swoimi emocjami – opowiedz nam swoją historię.

Prześlij ją w poniższym formularzu. Historia zostanie przez nas opublikowana anonimowo.

Opowiedzianą historię opublikujemy w dziale Wasze Historie.

    Podziel się swoją historią

    * pola obowiązkowe

    Informacja
    Redakcja Poroniłam.pl zastrzega sobie prawo do naniesienia poprawek do przesłanych historii, aby tekst był zgodny z zasadami ortograficznymi i interpunkcyjnymi j. polskiego. Nie publikujemy nazwisk lekarzy i nazw szpitali.

    Uwaga! Nie publikujemy nazwisk lekarzy i nazw szpitali.