Historia mojego Aniołka

Długo zastanawiałam się, czy napisać, czy raczej trzymać w sobie i udawać, że jest dobrze, że tak musiało być. Przedstawię wam moją historię… Mam w domu syna 1,5 roku, nie planowaliśmy w tak szybkim tempie kolejnego dziecka, ale stało się, test pokazał dwie kreseczki.

Historia mojego Aniołka - dlaczego poronilam Czytaj dalej

Najtrudniejsze doświadczenie w życiu – historia poronienia

Zaszłam w swoją pierwszą ciążę w lutym. Długo czekaliśmy z decyzją, w końcu uznaliśmy, że moja sytuacja zawodowa na to pozwala. Miałam dużo stresu w pracy, związanego z obawą przed jej utratą, ale także zapewnienie, że w razie ciąży dostanę przedłużenie umowy do dnia porodu. Więc zdecydowaliśmy się na maluszka.

najtrudniejsze doświadczenie w życiu Czytaj dalej

Wierzymy, że Bóg znów da nam szansę

Staraliśmy się z narzeczonym o naszego upragnionego Aniołka 7 miesięcy. Niektórzy pomyślą pewnie: „co to jest 7 miesięcy, inni starają się lata” . Ale dla nas było to 7 długich miesięcy, setki negatywnych testów, pełno rozczarowań i pretensji, dlaczego nam się nie udaje. W styczniu tego roku, po długo spóźniającej się miesiączce, w końcu zobaczyłam upragnione dwie kreski.

bóg znów da nam szansę Czytaj dalej

Dlaczego mnie to spotkało?

Rok temu w maju straciłam moją ukochaną córeczkę Olę w 32 tygodniu ciąży. Była to moja pierwsza ciąża. Podczas porodu okazało się, że przyczyną śmierci była kolizja pępowinowa. Byłam załamana. Ciągle pytam się, dlaczego mnie to spotkało.

historia o poronieniu - kobiece spojrzenie

Oczywiście pochowałam moja córeczkę

Było to straszne przeżycie. Razem z narzeczonym postanowiliśmy postarać się o kolejne dziecko. Nie było żadnych przeciwwskazań. We wrześniu zobaczyłam na teście ciążowym 2 kreski. Byłam przeszczęśliwa.

Ciąża rozwijała się prawidłowo. W lutym tego roku w 26. tygodniu ciąży znowu straciłam moją drugą córeczkę Julcię. Po sekcji okazało się, że przyczyną śmierci był patologiczny brzeżny przyczep pępowiny, czyli zamiast w łożysku była na błonach płodowych i zrobiły się zawały.

Julię tez pochowaliśmy

Nie ma dnia, żebym o nich nie myślała. Bardzo za nimi tęsknię i bardzo mi ich brakuje. Codziennie odwiedzam je na cmentarzu. Jest mi bardzo ciężko. Gdy widzę kobietę w ciąży albo gdy jakaś kobieta idzie z wózkiem z małym dzieckiem, to mam łzy w oczach. Nie mogę się z tym pogodzić.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Zdjęcie: ©hailongli72/pixabay.com