Skracanie szyjki macicy w ciąży – przyczyny, objawy, leczenie

U każdej kobiety ciężarnej przed porodem dochodzi do skracania szyjki macicy. Jest to fizjologiczny proces, dzięki któremu Twoje dziecko może przyjść na świat. Czasami jednak szyjka macicy u ciężarnej zaczyna skracać się zbyt wcześnie. Może to doprowadzić do wielu niebezpiecznych ciążowych komplikacji. Sprawdź, jakie są przyczyny skracania szyjki macicy w ciąży i jak możesz je rozpoznać!

Skracanie szyjki macicy w ciąży – co to za zjawisko?

Skracanie szyjki macicy to fizjologiczny proces, do którego dochodzi w ostatnich tygodniach ciąży. Szyjka zaczyna stopniowo skracać się i rozszerzać już na początku trzeciego trymestru. Ma to na celu przygotowanie organizmu kobiety do porodu. Dzięki temu możliwe jest otwarcie kanału rodnego, przez który niedługo przyjdzie na świat dziecko.

Przedwczesne skracanie szyjki macicy w ciąży – przyczyny

Niestety u niektórych ciężarnych szyjka macicy zaczyna skracać się przedwcześnie. Może być to bardzo groźna nieprawidłowość, która zagraża matce i jej dziecku. Skutkować może ona poronieniem, przedwczesnym odejściem wód płodowych oraz przedwczesnym porodem. Przedwczesne skracanie szyjki macicy jest rozpoznawane, jeśli ma ona mniej niż 25 mm przed 24 tygodniem ciąży.

Przedwczesne skracanie szyjki macicy w ciąży może mieć następujące przyczyny:

  • Zabiegi na szyjce macicy
  • Ciąża mnoga
  • Pęknięcie szyjki macicy w trakcie poprzedniego porodu
  • Wady rozwojowe w obrębie szyjki macicy lub samej macicy

Skracanie szyjki macicy w ciąży – objawy i diagnostyka

Skracanie szyjki macicy może wywołać takie objawy, jak ból w okolicy podbrzusza i kręgosłupa lędźwiowego oraz ucisk w okolicy krocza. Często jednak proces ten przebiega bezobjawowo, więc ciężarna nie jest w stanie samodzielnie zauważyć żadnych niepokojących oznak.

Przedwcześnie skracającą się szyjkę macicy lekarz najczęściej zauważa w trakcie wykonywania badania USG. Często nieprawidłowość ta jest także diagnozowana podczas standardowego badania ginekologicznego.

Skracanie szyjki macicy w ciąży

Skracanie szyjki macicy w ciąży – zalecenia

Po rozpoznaniu przedwcześnie skracającej się szyjki macicy kobieta powinna rozpocząć stosowanie progesteronu dopochwowo. Ma on zapobiec jej dalszemu skracaniu. Ciężarna powinna także być pod stałą obserwacją lekarza ginekologa, który będzie kontrolował, czy skracanie szyjki macicy postępuje. W niektórych przypadkach lekarz może zdecydować o założeniu szwu szyjkowego lub pessara położniczego (pierścienia wokół szyjki) w celu ustabilizowania szyjki macicy i jej wzmocnienia.

W trakcie przedwczesnego skracania szyjki macicy nie jest zalecany reżim łóżkowy. Kobieta nie musi leżeć w łóżku i wybitnie się oszczędzać, ale powinna ograniczyć aktywność fizyczną. Jej całkowite unikanie zalecane jest bardzo rzadko. Ciężarna musi także szczególnie pamiętać o prowadzeniu zdrowego stylu życia. Jej dieta powinna być zbilansowana i bogata w składniki odżywcze. Przyszła mama powinna także unikać sytuacji stresowych, wysypiać się

Skąpe miesiączki – przyczyny, diagnostyka, leczenie

O czym świadczy skąpy okres? Czy skąpy okres może być oznaką ciąży? Czy leczy się skąpy okres? Wiele pacjentek poszukuje odpowiedzi na te pytania. Ich miesiączki często trwają bardzo krótko i nie wymagają nawet założenia podpaski. Sprawdź, co może stać za skąpymi okresami i co warto zrobić, jeśli nas one dotyczą!

Skąpy okres – przyczyny

Skąpe miesiączki, czyli Hipomenorrhoea, najczęściej są następstwem zaburzeń hormonalnych. Pojawić mogą się one na skutek:

  • Pierwotnej niewydolności jajników
  • Hipoplazji jajników
  • Niedoboru hormonów na skutek niewydolności podwzgórza lub osi podwzgórze-przysadka
  • Zaburzeń owulacji, takich jak zespół policystycznych jajników (PCOS)
  • Zbyt wysokiego poziomu prolaktyny (hiperprolaktynemii)

Skąpe miesiączki mogą mieć także inne przyczyny. Wywoływać mogą je także takie schorzenia, jak choroba Leśniowskiego Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Są one także częstym skutkiem zaburzeń odżywiania np. anoreksji czy bulimii.

Każda kobieta powinna pamiętać, że cykl miesiączkowy jest bardzo kruchym i podatnym na zmiany mechanizmem. Skąpe miesiączki mogą więc pojawić się na skutek nagłego stresu, zmiany klimatu, przewlekłego zmęczenia czy intensywnego wysiłku fizycznego. Nie zawsze więc ich przyczyną jest choroba czy zaburzenie. Może być to także nasz styl życia.

Skąpa miesiączka a ciąża

Skąpą miesiączkę bardzo łatwo jest pomylić z krwawieniem implantacyjnym. Jest to niewielkie plamienie, które występuje kilkanaście dni po zapłodnieniu. Pojawia się ono na skutek zagnieżdżenia się zarodka w macicy, dzięki czemu będzie on mógł się dalej rozwijać. Skąpa miesiączka może być wiec oznaką ciąży.

Krwawienie implantacyjne najczęściej pojawia się w terminie spodziewanej miesiączki. Trwa ono maksymalnie trzy dni, jest pozbawione skrzepów i jest dużo mniej obfite niż standardowa miesiączka. Bardzo łatwo jest więc wziąć je za skąpy okres.

Skąpe miesiączki

Skąpa miesiączka – co zrobić?

Skąpa miesiączka nie zawsze jest powodem do niepokoju. Niektóre kobiety mają skąpy okres z natury i nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się, jeśli obfitość naszych miesiączek się zmieniła i nagle z bardziej obfitych stały się one skąpe. Nie należy się oczywiście od razu obawiać. Jednak po trzech skąpych miesiączkach warto zgłosić się do specjalisty.

Diagnostyka skąpych miesiączek zawsze rozpoczyna się od rozmowy z ginekologiem. Zapyta on pacjentkę m.in. o długość i charakter jej cykli, objawy, które im towarzyszą, ewentualne ciąże i poronienia oraz styl życia. Ginekolog wykona także podstawowe badanie ginekologiczne oraz USG narządów rodnych kobiety. Lekarz zleci także pacjentce przeprowadzenie badań. Najczęściej są to następujące testy:

  • Prolaktyna
  • FSH
  • LH
  • Estrogeny
  • Progesteron
  • Andgrogeny
  • TSH

Lekarz może zalecić także wykonanie następujących badań, jeśli będzie to według niego zasadne. Na podstawie ich wyników ustali on, jaka przyczyna stoi za skąpymi miesiączkami. Zleci także pacjentce odpowiednie leczenie, które pomoże uporać się z problemem.

Mój Taś

Mój Taś… tak mówi o synku, który odszedł, mój 20 letni niepełnosprawny syn ( syn jest po urazie okołoporodowym).

Po 20 latach okazało się, że jestem w ciąży… Najpierw strach, później szczęście. Początek ciąży był wzorowy, wyniki badań super. W 14-tym tygodniu ciąży pojawia się gorączka nie wiadomo od czego, pobyt w szpitalu, antybiotyk… Wypisali nas do domu.

wasze historie po poronieniu - kobieta trzymająca w ręku misia

Po tygodniu w domu wizyta u ginekologa… szyjka macicy skrócona do 12 mm, a że jestem po konizacji szyjki to ogólny jej wymiar jest 2,5 cm… Szybka decyzja lekarza – szew ratunkowy… Po założeniu szwu 2,5 cm szyjki jest, ale szew niepewny, kazano leżeć… Leżałam, kontrola szyjka co 1,5 tygodnia.

21 tydzień ciąży… infekcja dróg moczowych. Białko w moczu, dostałam antybiotyk, wyniki dobre, wizyta u ginekologa szew trzyma. Następnego dnia po wizycie wstałam nieco obolała, a że kiepsko sypiałam w ciąży, to było normalne. Po południu zaczęły się skurcze, szpital, dostałam magnez, nospe, paracetamol…

Po 2 godzinach silne skurcze ustąpiły, ale szew był już mocno obciążony, w nocy zaczęły wyciekać wody płodowe. Nad ranem silne uporczywe skurcze i parcie na szyjkę… znów magnez nospa i paracetamol . Nie ustąpiły, po badaniu okazało się że pęcherz płodowy wchodzi w szyjkę, szybka decyzja lekarzy o usunięciu szwu szyjkowego…

Wtedy wiedziałam, że Stanisław nie przeżyje… na porodówce usunięcie szwu… Natychmiast odpłynęły wody płodowe, szybkie usg, dziecko żyje -rodzimy… Rodziłam Mój cud ponad 2 godziny, na oksytocynie… Urodził się żywy, piękny w 22 tygodniu ciąży… Szok. Został ochrzczony na mojej piersi i zabrany do inkubatora. Po 1,5 godziny opuścił mnie, odszedł zostawiając ten ból nie do zniesienia…

Miłość nigdy się nie kończy…

Iwona

Cuda zdarzają się

Dziś, 10 maja mija 3 rocznica mojej pierwszej straty. Poroniłam. Straciłam dziecko, które kochałam od momentu kiedy w swoje urodziny ujrzałam dwie kreski na teście ciążowym. Najgorsze było to, że lekarz, do którego miałam zaufanie nie powiedział mi prawdy, kazał zrobić badanie Beta HCG, choć plamiłam i czułam, że coś jest nie tak. Bezczelnie ustalił mi kolejny termin porodu i wpisał nową datę na karcie ciąży. Tego samego dnia pojechaliśmy do innego lekarza. To samo. Kolejnego do jeszcze innego, który musiał przekazać mi informację, której nie chciałam usłyszeć. To koniec.

wasze historie po poronieniu - rodzice trzymający w słoni stópki niemowlaka

Wydał skierowanie do szpitala. Poroniłam w domu, następnego dnia miałam się wstawić w szpitalu. Ciężko było się podnieść. Mój świat zawalił się na milion kawałków. Pustka, którą czułam była straszna. Ale postanowiłam się nie poddać. Chcieliśmy z mężem na spokojnie próbować kolejne starania o dziecko.

Zaszłam w ciążę pół roku później. 8 tydzień, wizyta u lekarza i diagnoza… Mamy pusty pęcherzyk ciążowy. Słowa lekarza, że spokojnie za trzecim razem będziemy się martwić…, dały mi kopa. W tym samym dniu skontaktowałam się z innym lekarzem, do którego terminów nie ma od ręki! Przyjął mnie po weekendzie. Odpisał na wiadomość choć mnie nie znał. Chciał spróbować ratować ciążę. Niestety, w niedzielę przed wizytą poroniłam.

Pan doktor okazał się człowiekiem o cudownym sercu. Zlecił badania. Wyszło kilka mutacji. Wiedział co robić, więc mogliśmy próbować dalej. Odpuściliśmy. W maju dwa lata później kolejna ciąża. Niestety, beta zaczęła spadać. Znowu miałam czekać na stratę. Krzyczałam, że już nie chcę starać się o dziecko. Nie zniosłabym kolejnej straty. Ból był tak wielki. Miałam wrażenie, ze nikt mnie nie rozumie. Potem kolejne poronienie. Kolejne badania. Kiedy udało znaleźć się jeszcze coś w moim organizmie, kiedy pan doktor po konsultacji z immunologiem wiedział już co robić dodatkowo, pojawiła się nieplanowana ciąża.

Niestety, kolejna strata. W moim przypadku leczenie trzeba zacząć nie od poczęcia, ale dużo przed nim. Poddałam się. Na wizycie u pana doktora byłam zrezygnowała, bez siły do walki. Jednak pan doktor nie dawał wyboru. Mówił co należy zrobić, no i że mamy przemyśleć czy poddam się wlewom SMOFlipidem. Po rozmowie w domu podjęliśmy się tego. Wiedziałam jedno, że jeśli to nie wypali to koniec. Nie zostanę mamą.

W sumie źle napisałam. Jestem mamą każdego Aniołka. Tego nauczył mnie pan doktor. Każda ciąża to Cud. Nie straciłam ciąży, a dziecko. Jestem mamą 5 Aniołków. Wracając jednak do dalszej mojej historii… podjęłam się leczeniu w październiku 2022 roku. Co dwa tygodnie dwugodzinna kroplówka, codzienne łykanie sterydu. Udało się szybko. Po 4 wlewie dwie kreski. Dodatkowo wdrożona heparyna. Drugie badanie beta HCG zaczęło rosnąć! Ale pamiętam ten dzień. Stres. Akurat miałam wigilię firmową. Poprosiłam męża, abyśmy nie sprawdzili wyniku aż nie wrócę. Nie chciałam wiedzieć w trakcie pracy. Chciałam cieszyć się ciążą i wierzyć że będzie dobrze.

Pan doktor tak się ucieszył. Najważniejsze, że zawsze mogłam do niego napisać, zadzwonić. Uspokajał mnie. Wizyta dopiero w styczniu. Jechałam jak na szpilkach. Takiego stresu nie czułam nigdy. Weszłam do gabinetu pełna obaw co tym razem usłyszę. Pan doktor przystąpił do badania i nagle słyszę „No maluszku uśmiechnij się do mamy”. Popłakałam się. I tak wyglądały każde kolejne wizyty. Pan doktor rozmawiający z moim małym synkiem.

Jedyne co mogę napisać to, że nigdy ta ciąża nie była bezstresowa. Codziennie patrzyłam przy podcieraniu czy nie pojawia się krew, byłam czujna jeśli chodzi o ruchy malutkiego. Udało się. W sierpniu 2023 roku powitaliśmy na świecie synka. Rośnie jak na drożdżach. Jest moim 6 dzieckiem. Jednak strata i ból to stracie tamtych dzieci boli do dziś. Jedyne co mogę dodać to najważniejsze trafić na takiego lekarza, który nie traci nadziei i walczy do samego końca! Wiem, że gdyby nie mąż i doktor dziś nie byłabym w takim miejscu, w jakim jestem. I pomimo smutku, bólu warto wierzyć.

Jagoda

Jeżeli Ty też chcesz podzielić się swoją historią, możesz zrobić to tutaj: https://www.poronilam.pl/kontakt/podziel-sie-swoja-historia/

Utrata dziecka oczami ojca

Piszę ten tekst, bo czuję potrzebę podzielenia się bólem, którego doświadczam. Wiem, że moja ukochana żona cierpi wielokrotnie bardziej ode mnie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, ale mój ból jako ojca jest równie prawdziwy.

Ale od początku… Mamy już jednego wspaniałego synka, który ma 2,5 roku. Tak bardzo go kochamy, że postanowiliśmy mieć drugie dziecko. Udało się praktycznie od razu. Szczęście, radość, plany na przyszłość – lekka obawa, jak to będzie z dwójką, skoro jeden już jest bardzo absorbujący.

historia o poronieniu oczami ojca- tata trzymający w dłoniach stópki niemowlęce

Kolejne wizyty u lekarza przebiegają pomyślnie, mijają tygodnie. Ze względu na wiek żony (37 lat) zlecane są badania prenatalne, które nie wykazują nic niepokojącego. W końcu zlecane jest echo serca maluszka. Tydzień wcześniej żona czuje się źle i prosi, żebym pojechał z nią na to badanie.

Jedziemy niczego nieświadomi. Żona wchodzi do gabinetu, po czym dostaję telefon: „Michał, proszę, przyjdź tu, błagam…” Wchodzę, a lekarka przekazuje najgorszą wiadomość, jaką mogliśmy usłyszeć: serce naszego dziecka niestety nie bije. Żona płacze, rzucam się jej w ramiona i również zaczynam płakać. Lekarka tłumaczy, co się stało, a my przytulamy się, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszymy. Wracamy do domu. Żona chce zadzwonić do swojej mamy, ale nie jest w stanie mówić, więc biorę telefon i przekazuję tragiczną wiadomość. W drodze do domu płaczemy oboje.

W domu przekazujemy straszne wieści moim rodzicom. Wszyscy płaczą. Nasz synek jest przerażony, bo nie rozumie, co się dzieje. Opanowujemy emocje i jedziemy do szpitala, gdzie spotykamy się z pełnym zrozumieniem i pomocą personelu.

Następnego dnia jadę do żony, która już otrzymała pierwszą dawkę oksytocyny, aby wywołać poród. Początkowo skurcze są co 7 minut, potem co 5. Żona cierpi z bólu, więc prosimy o leki przeciwbólowe. Pierwszy nie pomaga, więc dostaje drugi. W końcu lekarz bada żonę i stwierdza, że akcja porodowa się rozpoczęła. Jedziemy na salę porodową.

Tam żona dostaje kolejną kroplówkę z oksytocyną, a skurcze przyspieszają. Zaczyna się akcja porodowa. Pielęgniarka i młoda lekarka są bardzo empatyczne i pomocne, w przeciwieństwie do lekarza przyjmującego poród. Gdy żona krzyczy z bólu, on poirytowany mówi: „Niech pani nie krzyczy”. Ja płaczę, patrząc, jak żona cierpi.

W końcu lekarz wyciąga dzidziusia z brzucha żony, a mnóstwo krwi pryska na niego. Żona się uspokaja… Już nie cierpi z bólu. Pielęgniarki pytają, czy chcemy obejrzeć dziecko. Ja chcę, żona nie. Przychodzi anestezjolog i zaczynają usypiać żonę, bo będzie miała łyżeczkowanie.

Zostaję wyproszony do innego pomieszczenia, gdzie leży nasz Maciuś. Pielęgniarka go waży i mierzy, po czym przykrywa podkładem i zakłada czapeczkę. Jest śliczny… Nie wytrzymuję… Łzy napływają mi do oczu… Głaszczę go po główce i cały czas płaczę. Byłby takim cudownym dzieckiem… ogarnia mnie niewyobrażalna rozpacz i płaczę jeszcze bardziej.

Moją ukochaną żonę wybudzają, już po wszystkim… Już nic ją nie boli. Ale widzę, że cierpi psychicznie. Nie wiem, co będzie dalej, boję się tego i bardzo cierpię. Nigdy nie myślałem, że można tak cierpieć po stracie kogoś, kogo się nawet nie poznało… Ból jest ogromny.

Michał

Jeżeli Ty też chcesz podzielić się swoją historią, możesz zrobić to tutaj: https://www.poronilam.pl/kontakt/podziel-sie-swoja-historia/