Urodziła dwójkę dzieci po 17 poronieniach!

W ostatnim czasie w brytyjskich mediach jest głośno o historii Lytiny Kaur, która po 17 poronieniach(!), szczęśliwie urodziła dwójkę dzieci. Pierwsze we wrześniu 2015 roku, kolejne przyszło na świat bardzo szybko, bowiem zaraz po kolejnych dziewięciu miesiącach. Jak to możliwe? 

historie kobiet po stracie- dwa różowe balony

Lekarze mówili, że nigdy nie będzie mieć dzieci

Przez kilka lat nic nie wskazywało na to, żeby Brytyjka mogła kiedyś poczuć smak biologicznego macierzyństwa. 15 lat wcześniej, w wieku zaledwie 17 lat zdiagnozowano u niej ostrą białaczkę szpikową. Szczęśliwie już rok później Lytina przeszła przeszczep szpiku kostnego, który się przyjął. Jednak lekarze nie zostawiali złudzeń – kobieta nigdy nie będzie mogła mieć dzieci.

Dzięki właściwemu leczeniu w końcu zaszła w ciążę

Lytina postanowiła jednak, że będzie starała się zajść w ciążę. Niestety w przeciągu 5 lat poroniła aż 17 razy, ale nigdy się nie poddała choć było koszmarnie trudno. Zastosowała właściwe leczenie i w końcu, w wieku 32 lat udało jej się zajść w ciążę i urodzić córkę, a po kolejnych 9 miesiącach kolejną, której dała na imię Kiyara.
Mieszkanka Nottingham zawsze marzyła o dużej rodzinie, dlatego postanowiła także wynająć surogatkę, która urodziła jej kolejne dwie córki tym razem bliźniaczki – Kajal i Kavitę [1].

Jakie są powody poronień nawykowych?

Poronienia nawykowe (nazywamy trzecie i każde kolejne poronienie z rzędu) są rodzajem poronień samoistnych, do których dochodzi co najmniej kilkukrotnie. Najczęściej spowodowane są wadami genetycznymi dziecka. Dlatego gdy kobieta roni kolejny raz, diagnostykę warto zacząć od badań genetycznych materiału z poronienia. Wśród innych przyczyn poronień nawykowych należy wymienić: problemy hormonalne, Infekcje wirusowe i bakteryjne, wrodzone wady macicy oraz zaburzenia immunologiczne. Przeczytaj więcej: Przyczyny poronień

Badania po poronieniach zwiększają szanse na dziecko

Dzięki badaniom możliwe jest określenie przyczyny utraty ciąży. To z kolei pozwala na wprowadzenie leczenia lub profilaktyki, które pozwolą lepiej przygotować się do kolejnej ciąży i zwiększą szanse na urodzenie zdrowego dziecka. Przeczytaj też: Jakie badania warto wykonać po poronieniach

[1] http://www.dailymail.co.uk/femail/article-4104796/Woman-suffered-17-miscarriages-told-d-never-birth-mother-four-just-NINE-MONTHS.html


Zobacz też:

 

Historia pewnej Kropki

To była listopadowa sobota. Zwyczajny zamglony poranek, tylko we mnie kompletny chaos. Och… bo wiedziałam… temperatura w górze… Cycki jak kamienie i takie tam. Same wiecie, prawda?

Historia pewnej KropkiWpadam do łazienki i myślę sobie – cholera, nadal nic… Sięgam po test, który od tygodnia leży w łazience. Drżącymi palcami odkładam go tak, żeby umyć zęby i nie zerkać na wynik. Hehe… bo choć domyślam się, to chcę krzyknąć z radości nie dławiąc przy tym pianą. I nie zerkam. Przeczuwam. Wiem… Czytaj dalej

Krótka historia o stracie

Napisałam ten tekst po to, aby podzielić się z Wami swoją historią. Jest to opis tego, co następuję po zdiagnozowaniu poronienia od strony praktycznej, ale przede wszystkim opis uczuć jakie towarzyszą MATCE w tym czasie.

Krótka historia o stracie

Był 4 stycznia, a ja szłam na swoje pierwsze USG. Po 13 tygodniach czekania miałam wreszcie zobaczyć moje dziecko, które nosiłam pod sercem. Od pewnego czasu stresowałam się tą wizytą. Sam fakt, że tyle czasu noszę dziecko w sobie, a nie mogę go zobaczyć wydawał mi się dziwny.

Już podczas świąt i Sylwestra, gdy wszyscy życzyli mi „szczęśliwego rozwiązania” było to dla mnie całkiem abstrakcyjne. Czytaj dalej

Historia mojego poronienia – w każde Święta myślę o Zosi

Historia mojego poronieniaW okresie świątecznym moje myśli zawsze są z moją Zosieńką. Miała urodzić się w grudniu 5 lat temu, wszystko było już przygotowane: pokoik, ubranka, zabawki… Czekaliśmy niecierpliwie na ten „prezent świąteczny” i nagle, w 16. tygodniu ciąży, stało się TO. Jej serduszko przestało bić.

Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy, przecież wcześniej wszystko było OK… Pochowaliśmy Zosię w rodzinnym grobie, ksiądz pomodlił się z nami, był bardzo miły, zaprosił nas na spotkanie z innymi rodzicami w takiej sytuacji z parafii. Nie chciałam.

Czytaj dalej

Wszystkie mamy prawo do szczęścia

Wszystkie mamy prawo do szczęściaMoje kochane, chciałabym podzielić się z Wami historią mojego poronienia – być może wyda się Wam zupełnie „zwykła”, bo i lekarze byli dla mnie mili i całkiem szybko pogodziłam się z odejściem Aniołka. Ale dla mnie poronienie było nie tylko stratą. Postarałam się wynieść z tego doświadczenia to, co najlepsze.

Na pewno brzmię jak wariatka, bo co dobrego można znaleźć w poronieniu… Może i tak, ale nie chciałam zadręczać się myślami, nikogo obwiniać,
więc i żałobę przeżyłam całkiem spokojnie. Czytaj dalej