Strata dziecka w późnej ciąży – historia poronienia

Moja historia rozegrała się 19.12.2018. Moja ciąża nie przebiegała prawidłowo, w 20 tygodniu powiedziano mi, że dziecko jest 2 tygodnie mniejsze od wieku ciąży. Byłam częściej kontrolowana, żeby sprawdzać, czy dziecko się rozwija.

historia o stracie - kobieta pisząca w zeszycie

Powoli, ale waga trochę szła do góry

Lekarz mówił, że może skończyć się cesarką, ale jeszcze jest za mała masa, żeby żyła poza brzuchem. Gdy byłam w 30 tygodniu ciąży, poszłam na badanie USG, gdzie dowiedziałam się, że serduszko mojej córki nie biło.

Nie było żadnych oznak życia, nie miałam wcześniej żadnych dolegliwości, żeby coś mnie zaniepokoiło, że coś się źle dzieje.

Potem szpital, musiałam rodzic siłami natury

Wielka tragedia, niepokój, bezsilność. Nie ma w życiu większego bólu od śmierci własnego dziecka, na które się czekało i czuło pod swoim sercem. Czekam na badania, które być może wykażą przyczynę. Teraz została pustka, żal i niepewność do dalszego życia.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: pixel2013/pixabay.com

Poronienie samoistne – przyczyny i rozpoznanie

Poronienie samoistne to zakończenie ciąży przed końcem jej 22 tygodnia, które ma przyczynę naturalną. Utrata ciąży może mieć różne przyczyny, które zawsze warto ustalić na podstawie badań laboratoryjnych. W wielu przypadkach szkodliwe czynniki są bowiem nieuchwytne podczas zwykłych badań.

poronienie samoistne - kobieta siedząca na łózku

Co to jest poronienie samoistne?

Poronieniem samoistnym nazywa się utratę ciąży z przyczyn naturalnych. Jest to jednak termin bardzo szeroki i mało precyzyjny. Za przyczynę naturalną uznaje się brak czynnika dodatkowego, który ewidentnie powoduje poronienie, nawet w przypadku prawidłowo rozwijającej się ciąży. Bardzo często poronienie samoistne jest niemożliwe do zatrzymania, ponieważ organizm kobiety sam wykrywa nieprawidłowo rozwinięty zarodek czy możliwe kłopoty z donoszeniem ciąży.

Jak rozpoznać poronienie samoistne?

Kobieta ciężarna zazwyczaj wie, kiedy z jej organizmem dzieje się coś niepokojącego. Zbliżające się poronienie mogą zwiastować skurcze, plamienia czy krwawienie. Często obserwuje się również nieprawidłowy przyrost lub spadek poziomu hormonu beta hCG w krwi. W przypadku pojawienia się takich objawów, konieczna jest konsultacja z ginekologiem.

Jakie są objawy poronienia samoistnego?

Poronienie samoistne ma charakterystyczne objawy. Zwykle poronieniu towarzyszy ból w podbrzuszu, bolesne skurcze macicy, a także krwawienie. Przy poronieniu późnym po 13 tygodniu ciąży występują objawy takie jak przy porodzie naturalnym – skurcze, krwawienie, odejście wód płodowych. Najpierw zostaje wydalony płód, a następnie łożysko, które w tym czasie jest już rozwinięte.

Jakie są przyczyny poronień samoistnych?

Przyczyn poronień samoistnych jest naprawdę wiele, dlatego tak ważne są badania, mające na celu ustalenie czynnika odpowiedzialnego za utratę ciąży. Wśród przyczyn poronień samoistnych można wymienić wady w budowie narządów rodnych kobiety, a także nieprawidłowości genetyczne płodu. Poronienie może być również spowodowane nieodpowiednim trybem życia, przeciążeniem fizycznym czy nawet chorobami rodziców.

Było tak blisko, lecz szybko się skończyło – historia poronienia

Moja historia zaczęła się w 2018, styczeń. Pamiętam jak dziś, był późny wieczór, zrobiłam test ciążowy, bo czułam jakiś ból podbrzusza. Test wyszedł pozytywny, dwie kreski, nie mogłam uwierzyć moim oczom, że po 10 latach małżeństwa pojawiły się dwie kreski… Co za radość, jaki i strach oraz taki niepokój.

wasze historie po poronieniu - postać i w tle piórko

Następnego dnia postanowiłam pojechać do lekarza

I moja diagnoza się potwierdziła, był to 4 tydzień ciąży, byłam pełna radości, nie mogłam uwierzyć w ten cud. Pani doktor prosiła, bym przyszła za 2 tygodnie, bo trzeba to kontrolować, czy się rozwinie. Przyszłam za 2 tygodnie i wszystko się rozwijało prawidłowo, wiec powiedziała „proszę przyjść za tydzień”.

No więc przyszłam i wtedy się dowiedziałam, że mam krwiaki na macicy. Byłam przestraszona, co to. I że mam leżeć w łóżku plackiem i brać tabletki, a będzie dobrze – tak mi powiedziała Pani doktor – i że za kolejne 2 tygodnie mam przyjść. I tak przychodziłam, było wszystko ok.

Lecz jednego dnia zaraz po moich imieninach…

…była to niedziela, czułam jakiś niepokój, nic mnie nie bolało i postanowiliśmy z mężem jechać na Polną do szpitala. Odczekaliśmy swoje i zaczęli mnie lekarze badać.

Najpierw powiedzieli, że jest wszystko dobrze, po co panikuje. A ja zadałam pytanie, czy serduszko bije, a na to lekarz spojrzał w monitor i zamilkł przez chwilę, szybko zawołał innego lekarza i zapytał go, co on widzi.

A on, że nie widzi serduszka, ze zanikło. Przeżyłam szok, nie widziałam, czy płakać czy krzyczeć, nie mogłam w to uwierzyć. Lekarz do mnie: „to kiedy chce zabieg?”. A ja na to, że nie mam teraz siły, przemyślę i przyjdę do nich, że muszę potwierdzić u swojej lekarki.

I tak zrobiłam

Następnego dnia pojechałam do lekarza i usłyszałam, że serduszko nie bije i ze ciąża obumarła. Wtedy poczułam łzy w oczach oraz brak ochoty do życia.

Po 3 tygodniach zebrałam się w sobie i umówiłam się na zabieg. Było to straszne przeżycie, najpierw dużo czekania w szpitalu, następnie badania, podanie tabletki do pokoju i czekanie. Trwało to 4 godziny i ból był rozrywający. Następnie okazało się, że jednak muszę mieć zabieg, który podobno trwał 10 minut, tak słyszałam, bo mnie znieczulili, więc nic nie pamiętam.

Po zabiegu mój stan był straszny depresyjny

Nie miałam siły na nic, życie dla mnie nie miało sensu. Okazało się również po zabiegu, że antybiotyk nie zadziałał, dlatego tak się czułam. Powoli dochodziłam do siebie, choć nie było łatwo, psychiatra był potrzebny, jak i rozmowa ze znajomymi i wsparcie rodziny.
Teraz wiem, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Wiem tez, że nigdy nie zapomnę, że było we mnie maleństwo, że będę zawsze to wspominać, że było dla mnie ważne.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: Soorelis/pixabay.com

Moje Aniołki – historia poronienia

Wszystko układało się pięknie. Planowaliśmy ślub, potem marzenie o dziecku. Odbył się przepiękny, wymarzony ślub, potem wyczekany urlop i SZOK! Pojechaliśmy z mężem miesiąc po ślubie na urlop, polskie morze, piękna pogoda i nagle przeszywający ból brzucha. Trafiam do szpitala, po 2-godzinnym diagnozowaniu przychodzi pielęgniarka i mówi: „Gratuluję, jest Pani w ciąży”.

wasze historie po poronieniu - kobieta siedząca na schodach, zamyślona

Szok, radość, strach, ale jak to – przecież ja regularnie miesiączkowałam

Pielęgniarka mówi: „No cóż, czasami tak się dzieje”. Ból brzucha miały powodować kamienie. Poszliśmy na USG, pan nic nie widzi, kieruje do ginekologa (wszystko dzieje się w szpitalu), odbywa się badanie, lekarz potwierdza „jest pani w ciąży, ale niestety ciąża jest pozamaciczna, bez akcji serca”.

Rozpacz, ból. Ale jak to, 5 godzin wcześniej dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami i w jednej chwili to tracimy

W nocy wracamy do siebie, do swojego szpitala, bo jak ja wytrzymam tyle kilometrów od domu. W naszym szpitalu przeszłam laparoskopię, ponieważ doszło juz do wewnętrznego krwotoku. Po wszystkim zgłaszam się do swojego ginekologa, badanie.

Kompleks zleconych badań do wykonania i diagnoza, że „nie zajdzie pani w ciążę, ponieważ nie dochodzi do owulacji”. No cóż, będziemy się leczyć. Dwa miesiące po laparoskopii znowu wizyta u ginekologa. Kontrolne badanie jajników.

„GRATULUJĘ, jest pani w ciąży”

Dziecko jest w macicy. Bicie serduszka. Łzy, ale jak to? „No cóż, czasami tak sie zdarza”. Ponownie kompleks badań. Czuje się źle, jak na ciążę przystało, wymiotuję, bolą mnie piersi. Przychodzi czas na kolejną wizytę.

„Badania są w porządku, nie jest pani chora na nic. Zrobimy USG”. Po chwili świat się wali. Lekarz patrzy na mnie i mówi: „nie wierzę, chwileczkę, jeszcze raz, strasznie mi przykro, nie widzę tętna”. Nie pamiętam, co dalej się działo, tylko płacz.

Prosi męża do gabinetu, wszytko mu tłumaczy, bo ja nie jestem w stanie słuchać. Kieruje mnie do szpitala. Na drugi dzień jestem w szpitalu. Kolejne badanie dla potwierdzenia. Dostałam tabletkę na wywołanie, zostałam poinstruowana, co będzie się działo.

Powoli boli mnie brzuch, zaczynam wymiotować i się trzęsę

Dostaję skurczy i wtedy się zaczyna. Zabierają mnie na salę. Jadąc na salę, ogrom łez, strach, ból, że zaraz pożegnam się z moim maleństwem. Jestem już na sali, nie potrafię się uspokoić, trzęsę się z płaczu, pielęgniarka mnie uspokaja, układają mnie do łyżeczkowania.

Jeszcze chwila moment i stracę moje dziecko, jeden, drugi wdech… Budzę się po wszystkim. Nie mogę spać, płaczę całą noc. Rano wypisują mnie do domu. Tam rozpacz, leży zdjęcie ostatniego USG, butelka i malutki smoczek, który dałam mężowi na urodziny. Nieprzespane noce, zapłakane dnie, nie potrafię myśleć. Nie wiem, czy dam radę jeszcze myśleć o kolejnej ciąży. Moje kochane aniołki 08.08.2018, 22.11.2018…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: 12019/pixabay.com

Majeczka nasza gwiazdka – historia poronienia

To miało być nasze drugie dziecko. Nasz synek ma 3 latka, chodzi do przedszkola i jest naszym oczkiem w głowie. Gdy we wrześniu dowiedzieliśmy się o ciąży, bardzo się cieszyliśmy. W sumie nie planowaliśmy ciąży, ale gdyby się przytrafiła, też byliśmy na to gotowi 🙂

historie po poronieniu - para trzyma się za dłonie

No i wyszło szydło z worka. Ciąża 🙂

Mieliśmy dużo obaw, zaczęłam rozkręcać swój biznes, moja pracownica w lipcu dowiedziała się, że jest w ciąży. Ale mieliśmy siebie, kochamy się, kochamy naszego synka. Do pełni szczęścia brakowało nam właśnie tej maleńkiej istotki, którą pokochałam już od 2 kresek na teście ciążowym.

Gdy poszłam na wizytę w 6 tygodniu, usłyszałam jej serduszko. Biło mocno i równo. Widziałam tę malusią fasolkę. Lekarz powiedział, że dzidzia jest mniejsza niż wiek ciąży. Ok, nie przejmowałam się, synek też zawsze był nieco mniejszy, a urodził się zdrowy, ale drobniusi 🙂

W 12 tygodniu poszliśmy prywatnie na USG genetyczne

Chcieliśmy zobaczyć, czy wszystko jest w porządku i poznać płeć. Lekarz oglądał dzidzię, mierzył i nagle zobaczyłam na monitorze, jak mierzy NT… Ja z USG Kubusia wiedziałam, co ten wskaźnik oznacza.

Liczba, jaka się pokazała, od razu mnie zaniepokoiła… NT (przezierność karkowa) wyszła nam 3.7… Lekarz skierował nas na amniopunkcję… Wyszliśmy z gabinetu załamani. Jak się okazało córeczka, wyglądała na USG normalnie…. Tłumaczyliśmy sobie, że to tylko statystyki.

Dwa tygodnie później wylądowaliśmy w poradni genetycznej…

Wtedy mój świat rozpadł się na tysiące kawałków… Diagnoza zwaliła nas z nóg… Robiono nam biopsje kosmówki. Lekarz od razu uprzedził nas, że dziecko nie przeżyje do 20 tygodnia. Podejrzewa triploidię i łożysko zaśniadowe… Byliśmy prywatnie na konsultacjach u innych lekarzy.

Chciałam cokolwiek zrobić, ratować mój skarb, który cały czas żył, mimo że przestał rosnąć. Chciałam usłyszeć, że to pomyłka…

Niestety nikt nie dawał nam szans. Tydzień później otrzymaliśmy wyniki na piśmie. Wszystko się potwierdziło, lekarz od razu skierował mnie do szpitala, bo łożysko zagrażało mojemu życiu…

Trafiłam do szpitala w 15 tygodniu na wywołanie poronienia. Nasza Majeczka miała 10 cm. Widzieliśmy ją, pożegnaliśmy się. Wszystko przebiegło tak, jak chciałam. Chociaż kilka chwil spędzonych razem, choć Maja była już aniołkiem. Odeszła dzień przed moimi urodzinami…

6 grudnia był pogrzeb…

Napisałam do niej list. Włożyłam do trumienki. To mi pomogło. Po pogrzebie poczułam dziwny spokój, że ma swoje miejsce na ziemi obok mojego dziadka.

Mogę ją odwiedzać, kiedy mam gorsze chwile… W pracy jakoś daję radę. W domu najgorzej jest wieczorami… Dużo myśli kłębi się w głowie…

Pęka mi serce. Moja dusza jest gdzieś poza ciałem. Cały czas myślę o tym, żeby ją przywieźć do domu, jeszcze raz przytulić. Choć na chwilę… Nie umiem jeszcze żyć z tą myślą, że straciliśmy nasze dzieciątko…

Na pewno się spotkamy, moje słońce. Nigdy Cię nie zapomnę, córeczko. Śpij spokojnie


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: Free-Photos/pixabay.com