Genetyczne przyczyny poronień

Identyfikowanie genetycznych przyczyn poronienia jest istotnym elementem diagnostyki poronień i niepłodności u par. Przyczyn poronienia może być bardzo wiele, najważniejsze są jednak czynniki genetyczne, które stanowią 70% wszystkich poronień.

Dlaczego dochodzi do utraty ciąży? Badania przyczyn poronienia pokazują, że winny jest najczęściej wadliwy materiał genetyczny komórek rozrodczych, fachowo nazywany aberracją chromosomową.  Oznacza to, że wszystkie pytania, jakie stawiają sobie rodzice, wszystkie zarzuty i wątpliwości w  70% przypadków są bezzasadne, ponieważ los dziecka był z góry przesądzony.

Genetyczne przyczyny poronień

Aberracje chromosomowe powstają zazwyczaj przypadkowo i nie mają one związku ze zdrowiem pary. Oznacza to, że rodzice i lekarze nie mogli nic zrobić, aby dziecko urodziło się zdrowe. Jedynym sposobem na uzyskanie pewności co do przyczyny poronienia są badania genetyczne po poronieniu.
Czytaj dalej

Co robić po poronieniu?

Niezależnie w którym tygodniu doszło do poronienia, masz prawo pochować dziecko. Gdy spełnisz odpowiednie formalności, możesz także przejść na skrócony urlop macierzyński (56 dni) i odebrać zasiłek pogrzebowy (7000 złotych). Przy poronieniu w domu zabezpiecz tkanki i udaj się do szpitala.

Co dalej, krok po kroku, robić po poronieniu?

co robić po poronieniu

Czytaj dalej

Tarnów: Pochówek Dzieci Utraconych

Uwaga: artykuł archiwalny
Poniższa informacja dotyczy wydarzenia, które odbyło się w 2016 roku. Publikujemy ją w celach archiwalnych i informacyjnych. Aktualne informacje o kolejnych uroczystościach można znaleźć na stronie organizatora Fundacji OPES139.

SPES – Komitet Budowy Miejsca Pamięci Dzieci Utraconych w uzgodnieniu z Urzędem Miasta Tarnowa informuje, że 15 X 2016 r., w Światowy Dzień Dziecka Utraconego, odbędzie się pierwszy pochówek dzieci martwo urodzonych pozostawionych w tarnowskich szpitalach. Mogiła zbiorcza znajduje się na cmentarzu w Tarnowie Mościcach, przy ulicy Czarna Droga, kwatera nr 95.

Pochówek Dzieci Utraconych

Rada Miejska w Tarnowie  w dniu 30 czerwca 2016 r. podjęła stosowną uchwałę, regulującą zasady pochówku dzieci martwo urodzonych, których rodzice zrezygnowali z prawa do pochówku we własnym zakresie. W nazewnictwie pozamedycznym dla określenia tego rodzaju przypadków przyjęto nazwę „Dzieci Utracone”.

Pochówek rozpocznie się o godz. 11.00, przy kaplicy cmentarza. Do grobu, razem z urną, złożone zostaną karteczki z imionami dzieci, których rodzice nie mieli możliwości pochować. W czasie uroczystości odczytane zostaną również imiona dzieci utraconych, które rodzice udostępnili komitetowi.

Wcześniej, o godz. 10.00 w kościele parafialnym w Tarnowie Mościcach, ul. Zbylitowska 5, odprawiona zostanie Msza św. w intencji rodziców, którzy stracili dziecko w wyniku: choroby, poronienia, aborcji, porodu przedwczesnego lub w inny sposób doświadczyli śmierci dzieci.

Przed Mszą św. będzie można napisać, na specjalnie przygotowanych karteczkach, imiona swoich dzieci, które zostaną złożone na czas Mszy św. przed ołtarzem głównym, a po nabożeństwie do mogiły zbiorczej na cmentarzu.

Równocześnie zachęcamy rodziców, aby przynieśli znicze, symbolizujące pamięć o swoich dzieciach, które zapalimy przy mogile zbiorczej, a także do przysłania komitetowi imion dzieci z datą ich śmierci i  tygodniem ciąży, w którym doświadczyli straty. Zostaną one odczytane w czasie pochówku, a także wpisane do wirtualnej Księgi Pamięci znajdującej się na stronie komitetu. Imiona można przesłać korzystając z formularza kontaktu na stronie www.dzieciutraconetarnow.pl/kontakt lub przez wiadomość na Facebooku.

Do udziału w ceremonii zaproszono również przedstawicieli innych związków wyznaniowych, działających w Tarnowie. Koszt pochówku zostanie pokryty ze środków budżetowych Miasta Tarnowa.

SPES – Komitet Budowy Miejsca Pamięci Dzieci Utraconych zawiązał się 12 V 2016 r. w Tarnowie Mościcach. Inicjatywę poparł i objął swym patronatem Wydział ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezji Tarnowskiej.

Więcej na temat działalności Komitetu można znaleźć na www.dzieciutraconetarnow.pl lub na profilu Facebook.

Źródło: informacja prasowa


Zobacz też:

Czy po poronieniu można oddać krew? Poronienie a krwiodawstwo

Oddanie krwi to jeden z piękniejszych gestów, który nierzadko pozwala uratować zdrowie – a nawet życie – innej osoby. Nic dziwnego, że wiele kobiet zastanawia się, czy po poronieniu można oddać krew i jak długo trzeba w tym przypadku czekać. Warto zdawać sobie sprawę, że poronienie jest dyskwalifikacją czasową: krwi do celów krwiolecznictwa nie można oddawać przez 6 miesięcy po stracie.

  1. Czy po poronieniu można oddać krew? Tak, ale…
  2. Do oddania krwi zawsze kwalifikuje lekarz

czy po poronieniu można oddać krew Czytaj dalej

Poroniłam zanim poczułam

Witajcie… Mimo tego, że mam kochana rodzinę i przyjaciół muszę wyrzucić z siebie emocje ostatnich dni…

Poroniłam zanim poczułam

O dzidzie staraliśmy się długo, jakieś 2 lata, ale bez większej presji. W końcu w najmniej oczekiwanym momencie 2 kreski- nie wierzyłam… Każdego dnia robiłam test z niedowierzaniem. Zrobiłam badanie beta hcg 3x- pięknie rosła… Więc umówiłam się na wizytę w 6 tygodniu!

Szczęście chciało, że widziałam wtedy jak serduszko bije

Lekarz uspokoił, że wszystko prawidłowo i złożył gratulacje. Oszczędzałam się, dałam o nas… Cieszyliśmy się z całych sił… Do dnia kolejnego USG… Miałam zgłosić się po miesiącu- 10 tydzień… Niepokoiło mnie tylko to, że mam bardzo słabe objawy ciążowe. Oprócz zmęczenia nic więcej się nie działo. Już wcześniej czułam się „nijak”. Lekarz miał poślizg, weszliśmy godzinę później… USG przez brzuch- nic nie widać… USG dopochwowo- płód przestał się rozwijać. Zatrzymał się. Łzy pociekly…

Nie pamiętam co lekarz mówił, dał skierowanie do szpitala

Wychodząc z poczekalni, ciężarne z brzuszkami żegnały się ze mną. Chciałam stamtąd uciec. Nie docierało do mnie nic! Nie pamiętam jak dojechałam do domu. Przepłakałam noc… Rano spakowałam się i poszłam na SOR. Panie życzliwie mnie przyjęły. Jednakże pobrały krew, dały kroplówkę i dalej nic… Cały dzień leżałam nie wiedząc co będzie. Obok porodówka. Co chwilę płacz nowo narodzonego dziecka, szczęśliwe rodziny- dla mnie największy terror.

Czekałam na łyżeczkowanie

Następnego dnia z rana znów pobranie krwi, królówka. Zabieg w południe. Wzięli mnie na salę z paskudnym fotelem. Było 3 stażystów, 2 asystentki i 2 lekarzy. Płakałam do momentu aż zasnęłam…
Obudziłam się w swojej sali, zajrzałam pod kołdrę – krew…. Wiedziałam, że już nie mam mojej Jagódki, że pod moim sercem już nie bije inne serce. Ta pustka, żal, nienawiść i bezradność…
Nie wiem co będzie dalej, próbuję się trzymać twardo, ale jak tylko jestem sama zaglądam na USG, na te 2 kreski sprzed kilku tygodni….
Jednakże gdzieś w głębi też się cieszę bo mimo wszystko były to najpiękniejsze 10 tygodni w moim życiu

Autor: Jogódka