Dla położnych: jak zadbać o siebie

Droga Położno, zadbaj o siebie, Twoja praca ma znaczenie.

Dziś ten tekst kieruję właśnie do Ciebie, widząc Ciebie i trud Twojej pracy, która każdego dnia przynosi nowe wyzwania. (…)

Dowiedz się więcej na temat tego, jak dbać o siebie w tej trudnej i wymagającej pracy. Artykuł przygotowała mgr Izabela Pelińska – psycholog i psychoterapeutka.

Położna – jeden zawód, tak wiele ról

Twoja wiedza, zaangażowanie, praca, Twoja obecność ma ogromne znaczenie. Nierzadko tak duże, że wykracza poza możliwości jednej osoby. Dla osób, którym zawodowo towarzyszysz bywasz nie tylko pielęgniarką ale i lekarzem, psychologiem, mamą, obiektem bezpieczeństwa, pierwszą osobą, od której słyszą wiele ważnych słów, pierwszą, która towarzyszy im w szczęściu i w cierpieniu, pierwszą, która ich
widzi, pierwszą, której ufają i pierwszą, która pomieszcza w sobie ich emocje. Uf… to dużo. To często za dużo dla jednej osoby. To łączenie w sobie wielu ról, specjalizacji, przestrzeni merytoryczno-emocjonalnych, których brakuje jednej osobie. A jednak to właśnie Twoje wyzwania w zawodowej codzienności, która dodatkowo zupełnie temu nie sprzyja.

Pracujesz dużo, w trybie zmianowym, ponad siły, często bez możliwości regulacji przed powrotem na kolejny dyżur, często bez wsparcia systemu i uznania tego jak ważna i potrzebna jest Twoja rola. Bez zaufania do Twojej specjalizacji i niezależnego zawodu. Niestety nierzadko jesteś też niezauważana, niedoceniona. Nikt nie uczył Cię jak przekazywać te najtrudniejsze informacje, jak poradzić sobie z emocjami innych, jak poradzić sobie ze swoimi.

W większości nie masz możliwości albo nie jesteś informowana, że możesz skorzystać z superwizji swojej pracy i zrozumienia tego co się stało, co zostało w Tobie i jak możesz o siebie zadbać.

Dwa kierunki wsparcia: jak zadbać o siebie i jak rozmawiać z innymi

Chciałabym aby ten tekst wybrzmiał dla Ciebie w dwóch kierunkach. Pierwszy to taki, jak możesz zadbać o siebie, swoje myśli, emocje pojawiające się w wyniku Twoich wyzwań zawodowych. Jak możesz wyciągnąć do siebie pomocną dłoń i choć trochę ukoić frustrację, złość, smutek, poczucie bezradności, niesprawiedliwości.

Drugi to taki, jak rozmawiać o tym co najtrudniejsze z osobami, którym towarzyszysz w stracie. Postaram się przybliżyć Ci kawałek narzędzi do tego, abyś czuła się może choć trochę mniej bezradna, zagubiona, aby łatwiej Ci się towarzyszyło.

Usłyszałam kiedyś od jednej położnej, że to co dla niej najtrudniejsze to właśnie poczucie zagubienia i ocena, która za tym idzie. Kiedy towarzyszy kobiecie doświadczającej straty ma poczucie pustki. Nie wie co powiedzieć, czy w ogóle coś mówić czy lepiej milczeć. „Czego ta kobieta potrzebuje? Co mogę, powinnam
zrobić żeby emocjonalnie nie pogorszyć sytuacji?”

Ja już na etapie tych pytań czuję ogromny ciężar, jaki w sobie nosisz. Presję i oczekiwania jakie czujesz, że musisz spełnić. Położna, o której wspomniałam dodała jeszcze jeden kawałek. „Nie mówię nic, bo ostatecznie w wyniku bezradności pojawia mi się blokada, milczę i wychodzę. Wyglądam wtedy na totalnie obojętną i lekceważącą ale nie jestem taka i nie chce być tak odbierana… nie umiem jednak inaczej…” Znasz to? Czujesz, że to trochę o Tobie? Nie jesteś sama. Powtórzę, masz niesamowicie trudną rolę mieszającą wiele innych oczekiwań. Przykro mi, że system tak często Cię nie wspiera.

Metafora napełnianej szklanki

Aby zrozumieć, co dzieję się z Tobą w sytuacji, kiedy Twoje zadania przekraczają Twoje możliwości spróbuj wyobrazić sobie szklankę, do której każda wpadająca kropla to kolejne wyzwanie, z którym mierzysz się w pracy, każda kolejna rola, w której jesteś obsadzana, każda kolejna przeszkoda po stronie systemu, w którym pracujesz, każda kolejna trudna historia, której towarzyszysz, każda kolejna silna emocja, którą odczuwasz lub którą pomieszczasz w kontakcie z innymi.

Kiedy te krople wpadają do szklanki jedna po drugiej, nie robiąc dla siebie wzajemnie miejsca, kiedy sama nie wylewasz ich co jakiś czas, w pewnym momencie woda zaczyna się z tej szklanki wylewać. Przepełniła się, osiągnęła swój limit. To trochę tak jak z Tobą. Aby Twój układ nerwowy mógł działać prawidłowo musi dążyć to pewnej równowagi.

W odpowiedzi na różnego rodzaju wyzwania, musisz doświadczać również wsparcia, odpoczynku, wylewając tym samym wodę ze szklanki zanim ta sama się napełni. Musi dążyć do samoregulacji czyli zachowania równowagi i stabilności wewnętrznej. Tak jak w metaforze wyżej, woda ze szklanki po prostu się wyleje, tak przewlekłe doświadczanie stresu i brak samoregulacji może prowadzić do wielu problemów zdrowotnych – chorób serca, zaburzeń snu, zaburzeń psychicznych, somatycznych czy choćby wypalenia zawodowego.

Sposoby na samoregulację

Oto kilka sposobów na samoregulację i zachowanie równowagi między wyzwaniami a wsparciem siebie:

Nazwij co czujesz.

Zatrzymaj się na chwilę i spróbuj wyodrębnić wszystkie emocje, które się
w Tobie pojawiają. Nie musisz ich jeszcze rozumieć, nie musisz ich jeszcze łączyć z konkretnymi wydarzeniami. Póki co spróbuj je wyodrębnić, zrobić na nie przestrzeń, uznać i zaufać, że z jakiegoś powodu tak się czujesz i to w porządku.

Zastanów się teraz, jak Ty potrzebujesz pobyć ze swoimi uczuciami?

Czasami nazwanie swoich emocji i pozwolenie na ich przeżycie jest już wystarczające. Być może potrzebujesz jednak zrobić coś więcej. Może ważna byłaby rozmowa z kimś, kto usłyszy i zrozumie to z czym się mierzysz? Być może partner/partnerka, inna bliska osoba, koleżanka z pracy, która czuje się podobnie a może psychoterapeuta,
który pomoże zrozumieć to co się z Tobą dzieję towarzysząc Ci w poszukiwaniu związku Twoich aktualnych przeżyć z tymi z Twoich wcześniejszych doświadczeń i relacji? Może role, w których jesteś obsadzana będąc położną mocno kontaktują Cię z innymi doświadczeniami, na które nie masz zgody? Które przekraczają
Twoją granicę i uniemożliwiają bycie otwartą, podążającą ale jednocześnie w zgodzie ze sobą?

Skorzystaj z superwizji

Wiem, że pojawiają się przestrzenie na superwizje czy wsparcie grupowe dla położnych. Są to spotkania, które pozwalają nazwać różne trudne przeżycia w gronie osób, które mają podobne doświadczenia. Usłyszeć, że nie jesteś w tym sama, że wszystko z Tobą w porządku, a trud który odczuwasz to trud Twojego zawodu, to nie Ty. To spotkania, w których możecie wspólnie wymieniać się swoimi doświadczeniami, tym co pomocne, tym jak możecie o siebie dać. To spotkania, w których możesz zostawić
kawałek swojego zmęczenia, bezradności, poczuci niesprawiedliwości czy bezradności ale i takie, które pomogą zrozumieć. Być może istnieje już takie miejsce i możesz do niego dołączyć. Jeśli nie, może jest szansa by powstało w miejscu, w którym pracujesz?

Pamiętaj o aktywności ruchowej

To czego możesz potrzebować, aby zachowywać równowagę w swojej codzienności to
aktywność fizyczna. Jej działanie jest istotne z różnych perspektyw. Dzięki aktywności fzycznej nie tylko lepiej dotleniamy mózg wzmacniając pracę układu nerwowego ale znajdujemy kolejne działania, które pozwolą nam rozładować nasze emocje. Być może masz te doświadczenia, że po dobrym treningu czujesz się jakoś lżej. Biegając, Twoje myśli się porządkują. Sprzątając, dajesz możliwość wybrzmieć złości zgodnie
z jej energią i intensywnością. Spacerując na świeżym powietrzu znajdujesz chwilę na głębokie oddechy i zatrzymanie się na swoich potrzebach.

Jedz zdrowo

Kolejnym ważnym aspektem tego, jak zadbać o siebie jest nasz sposób odżywiania. Modne od jakiegoś czasu hasło mówi, ze jelita to nasz drugi mózg. Myślę sobie, że sposób naszego odżywiania, to jakie wartości sobie przekazujmy na ogromne znaczenie dla pracy naszego mózgu, energię, którą odczuwamy, a za tym postrzeganie siebie jako osobę kompetentną, z dostępem do zasobów. „Karmiąc” siebie zdrowymi posiłkami, „karmimy” się energią i ochroną do stawiania czoła wyzwaniom dnia
codziennego.

Śpij dobrze

Podobnie jest ze snem. Czy dbasz o swoją higienę snu? Kładziesz się odpowiednio
wcześnie aby móc przespać odpowiednią dla Ciebie ilość godzin? Czy udaje Ci się wyciszać przed pójściem spać czy raczej bodźcujesz się ekranem telefonu i informacjami ze świata, które spokojnie mogą poczekać do kolejnego dnia? Tak jak istotna jest przestrzeń na emocje, aktywność fizyczną, dietę, tak istotna jest
przestrzeń na sen. Trudno pomieścić w sobie różne emocje i niesamowicie trudne historie, kiedy nasze potrzeby snu, odpoczynku i regeneracji są tak mocno zaniedbane. Może i u Ciebie potrzebna jest tu zmiana?

Zadbaj o ciało

Niejednokrotnie nasze emocje zbierają się w naszym ciele. Świadomie mamy poczucie, że przecież wszystko jest w porządku, nie dzieje się nic szczególnego, a jednak wciąż towarzyszy nam ból głowy, kręgosłupa, brzucha, mierzymy się z nawracającymi infekcjami. Z jednej strony to może być historia o tym, że musisz bardziej zadbać o odpoczynek, sen, zdrowie. Z drugiej, niewyrażane czy nieuświadamiane
emocje bardzo często znajdują swoje odzwierciedlenie właśnie w dolegliwościach somatycznych. To, do czego chciałabym Cię zaprosić, to zadbanie o swoje ciało, nie zapominając, jak bardzo łączy się ono z psychiką. Pomocne mogą być różnego rodzaju masaże ale też treningi relaksacyjne jak np. trening relaksacyjny Jacobsona lub trening autogenny Schultza. Jeśli masz problem z zaśnięciem, treningi mogą okazać się pomocne.

Podsumowanie

Droga Położno, tak jak trudna wydaje mi się Twoja praca ze względu na wielość ról, w których jesteś obsadzana, tak trudne jest towarzyszenie innym w stratach i sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu.

Pomieszczanie w sobie emocji innych, bólu, cierpienia, lęku kontaktuje nas często z własnymi równie trudnymi doświadczeniami. Ponadto, nierzadko budzi w nas uczucie bezradności i natychmiastową potrzebę poszukiwania rozwiązań. To zaprasza to dawania dobrych rad lub skupianiu na zadaniach, nie emocjach. Mimo że masz wówczas dobre intencje, taki rodzaj komunikacji najczęściej nie sprzyja
w przeżywaniu tego co tak trudne. I choć w idealnym świecie, dostępni byliby inni specjaliści, którzy zdjęliby z Twoich barków choćby te trudne rozmowy to jednak mam nadzieję, że powyższy tekst dał Ci kilka narzędzi aby łatwiej towarzyszyło Ci się innym w ich wyzwaniach.

Mam też nadzieję, że dzięki temu artykułowi zatrzymasz się na tym, czy dbasz o siebie wystarczająco, czy jesteś empatyczna dla samej siebie, a jeśli odpowiedź będzie przecząca, to, że znajdziesz dla siebie możliwe przestrzenie do zmiany aby było Ci nieco łatwiej.

Autor:

Izabela Pelińska
Izabela Pelińska
Psycholożka, Psychoterapeutka

Zbyt krótka historia – poronienie po wielu staraniach

Mam 32 lata i jestem jedną ze zwykłych twarzy w tłumie, nie zatrzymasz na mnie wzroku, niczym nie wyróżniam się na tle tysiąca osób. Stoję sama, a deszcz cicho spływa po moich policzkach. Z moim partnerem poznaliśmy się 7 lat temu, od razu chcieliśmy mieć dziecko. Nie wychodziło…

wasze historie po poronieniu

Pochodzę z niewielkiego miasta na południu Polski, po roku intensywnych starań poszliśmy do lokalnego ginekologa. Diagnoza: „Proszę zrzucić kilka kg i się nie poddawać”. Podziękowaliśmy. Od dziecka choruje na Hashimoto-endokrynolog, zbijamy TSH poniżej 1. Nadal zero rezultatów. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wiecznie nas odsyłano gdzieś. „Proszę zrobić badanie i przyjść za miesiąc”. Jedni lekarze widzieli policystyczne jajniki, inni – mocno się tej diagnozie sprzeciwiali.

Trafiliśmy do kliniki niepłodności. Wszystkie badania na miejscu, omówienie naszego przypadku i plan leczenia w 4 h!!! Byliśmy przeszczęśliwi. Moja przypadłość-brak jajeczkowania. Leki, zastrzyki, załatwianie wolnego w pracy, wizyty w klinice, kilka tysięcy złotych zainwestowane w nasze marzenie.

Pierwszy cykl nie przyniósł spodziewanego efektu, kolejna jedna kreska na teście ciążowym. Łzy, bezsilność. Telefon do kliniki – moja p. doktor ma wolne, ktoś ma ją zastąpić. Wizyta, powrót do domu, kolejna za kilka dni. Nie zostały przepisane mi leki, stracony cykl? Nie. moja p. doktor się nie poddaje – cykl przyspieszony, hiperstymulacja – efekt dwie komórki jajowe i podwójna szansa na szczęście.

2 tygodnie później dwie kreski, świat wirował wokół mnie. Czułam się świetnie, pierwsze zakupy ciuszków z ukochanym. „I love daddy” – napis na bluzeczce wywołuje u mnie łzy. Przez pierwsze 4 tygodnie robiłam betę, pięknie rosła. W 6 tygodniu wizyta – zobaczymy serduszko. Kilka badań dzień przed i jedziemy zobaczyć naszą kruszynkę po raz pierwszy.

Dzień przed wizytą przyszedł wynik bety: 800. Poczułam ukłucie. Na wizytę jechałam już z tą świadomością, że moje dziecko nie żyje. Nie jestem lekarzem, ale…. Przeczucie?? Coś strasznego. Nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego. Płakałam.

Pani doktor powiedziała, że dziecko się zatrzymało, na USG było widać kropeczkę, ale niestety. Dla potwierdzenia jeszcze jedna beta, spadła o 200… To jest takie uczucie, jakby ktoś zamknął Cię w ciemnej piwnicy, a ty nie widzisz niczego poza ciemnością. Niech pani odstawi Duphaston i czeka na krwawienie. Mija tydzień. Ktoś mnie pilnuje, żebym się myła, a ktoś inny, żebym jadła, ktoś przychodzi i wychodzi. Chcę moje dziecko! Dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko? Nikt nie odpowiada.

Nadesłała: Patrycja

Przewidywana data porodu a strata dziecka – jak przetrwać ten dzień

Strata własnego dziecka w ciąży, zwłaszcza na wczesnym jej etapie, jest bardzo dotkliwa. Dzień planowanego porodu, który nie następuje, może na nowo rozdrapywać rany. Poprosiłyśmy psycholog pomagającą kobietom doświadczającym strat okołoporodowych – mgr Izabelę Pelińską, aby podzieliła się z Wami kilkoma sposobami, jak można pomóc sobie w tym szczególnym dniu.

Mamy nadzieję, że dzięki doświadczeniom innych pacjentek, znajdziesz coś dla siebie, dzięki czemu będzie łatwiej w tym dniu, który rozumiemy, że może być trudny.

Doświadczenie straty ciąży i poczucie samotności w przeżywaniu żałoby

Czasami, idąc ulicą, mijając różne osoby, kobiety, myślę sobie o tym, jaką historię nosi każda z nich, jakie doświadczenia ma za sobą. Czy straty, które niestety są tak częstym doświadczeniem to również kawałek, który opowiada o Was?

Społecznie nie mamy problemu na przyzwolenie na żałobę w przypadku śmierci kogoś bliskiego, kogoś kto był nam znany, kogo widzieliśmy, słyszeliśmy, kto żył wśród nas. Kiedy jednak mamy uznać żałobę, opłakiwanie straty dziecka nienarodzonego, szczególnie utraconego we wczesnych tygodniach ciąży, zaczyna się w nas pojawiać jakaś granica. Nasza granica to wyznaczanie jednocześnie granicy kobietom, które w swoim doświadczeniu, bólu, cierpieniu, żałobie stają się nierzadko niezwykle samotne.

Idąc ulicą, widzę wiele z Was, z Waszymi historiami, doświadczeniami, które społecznie często są odrzucane. Wy te historie i doświadczenia staracie się w sobie pomieścić funkcjonując jednocześnie w świecie, który nierzadko jest temu nieprzyjazny. To duże wyzwanie, widzę to.

Pomieszczenie w sobie uczuć po stracie dziecka to wielki wyczyn, zadanie, które często szczególnie na początku wydaje się nie do zrealizowania. Może się w Was mieszać rozpacz, złość, poczucie niesprawiedliwości, smutek, ból, rozczarowanie, zazdrość, uczucie pieczenia każdej części ciała.

To co pomaga, to oprócz wsparcia, umiejętnego towarzyszenia innych osób, to czas… mijają tygodnie, miesiące. Być może zauważasz, że zaczyna być jakby łatwiej, wracasz do ról, w których funkcjonowałaś wcześniej, na nowo widzisz przyszłość. Mniej płaczesz, mniej wracasz do tamtych wspomnień, wydaje Ci się, że powoli zataczasz cykl, w którym możesz zaczynać od nowa.

Poronienie a planowany dzień porodu

Jest jednak jeszcze coś, co nagle Cię zwalnia, zatrzymuje, przywołuje emocje, które myślałaś, że masz już za sobą, myśli, które już pożegnałaś. Twoje ciało reaguje, czujesz dziwne skurcze, uciski, ból. To termin przewidywanej daty porodu… miałaś być na porodówce, miałaś witać swoje dziecko na świecie, mieliście zacząć pisać nową, wspólną historię… miało być tak bardzo inaczej.

W swojej pracy niejednokrotnie spotykam się ze stawianym przez Was pytaniem: jak powinien wyglądać ten dzień? Jak sobie z nim poradzić? Jak go przeżyć? I choć nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na ten temat dla każdej z Was, to istotnym wydaje się
jedna myśl, którą chciałabym abyś się kierowała: zrób to po swojemu, zrób to w zgodzie ze sobą, możesz być bardzo blisko tego doświadczenia i swojego utraconego dziecka, a możesz ten dzień spędzić tak, aby związane z nim emocje i myśli odeszły na dalszy plan – nikt nie wie lepiej niż Ty, czego teraz potrzebujesz.

Możliwe sposoby, inspiracje, propozycje zadbania o siebie w ten szczególny dzień

Poniżej przybliżę Ci kilka możliwości „bycia” w ten dzień. Są to zebrane doświadczenia różnych kobiet, z którymi rozmawiałam. Być może któryś z nich wyda Ci się bliski, być może poczujesz, że właśnie ten sposób zadbania o siebie, takie uhonorowanie tego dnia będzie najlepszym sposobem dla Ciebie. Być może żadna z poniższych podpowiedzi nie będzie tą odpowiednią ale zainspiruje Cię lub zbliży do myśli
o tym jak przetrwać przewidywaną datę porodu po stracie dziecka w zgodzie ze sobą.

Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie z czym dzisiaj jesteś, jakie emocji Ci towarzyszą, jakie myśli do Ciebie przychodzą. Każde z tych uczuć, przekonań, myśli jest w porządku. Nie ma lepszego lub gorszego sposobu przeżywania tego dnia. U Jednych z Was mogą pojawić się bardzo silne emocje i odczucia z ciała, o których pisałam. Dla innych mogą być nieco ambiwalentne, ujawniać i smutek i ból
po stracie przy jednoczesnym uczuciu spokoju i akceptacji. Możesz też czuć, że to już za Tobą i potrzebujesz iść dalej, nie zatrzymując się na tym dniu, a możesz czuć, że dziś wyjątkowo potrzebujesz zadbać o siebie lub wrócić emocjonalnie do relacji ze swoim utraconym dzieckiem.

Moje doświadczenie pokazuje, że czasami jest tak, że na kilka dni przed staramy się przygotować na to jak spędzić ten dzień ale kiedy on nadchodzi, coś się nie zgadza. Czujemy, że robimy coś co zaplanowałyśmy, ale nie do końca się w tym odnajdujemy. Dlatego tak ważne jest abyś mogła usłyszeć siebie w pełni w ten konkretny dzień, nie narzucając sobie presji, oczekiwań i planów. Zobacz z czym jesteś i wtedy spróbuj sobie odpowiedzieć na własne potrzeby.

Będzie w porządku jeśli chcesz ten dzień spędzić sama, ale będzie też jak najbardziej w porządku, jeśli potrzebujesz by ktoś Ci towarzyszył. Daj sobie chwilę, co mówi Twój głos z wnętrza? Czy jest ktoś kto byłby Ci teraz najbardziej potrzebny? Ktoś kto zrozumie, będzie potrafił Ci towarzyszyć zgodnie z Twoimi potrzebami?

Podróż – odpoczynek, zatrzymanie, a może oderwanie?

Pomocna w tym dniu może okazać się większa lub mniejsza podróż. Taka, która jest dla Ciebie czymś nowym, odkrywczym, która pozwala przekuć Twoje myśli i emocje od tego co najtrudniejsze, albo taka, która pozwala zwolnić, zatrzymać się, pobyć w swojej ciszy i refleksji. Być może to podróż do miejsca, które możesz nazwać swoim bezpiecznym miejscem, w którym chronisz się w najtrudniejszych
momentach jakie doświadczasz. Być może to miejsce, które znasz ze swojego doświadczenia, a być może takie, które istnieje w Twoim wyobrażeniu ale to dobry czas aby je odnaleźć.

Symboliczne spotkanie z dzieckiem

Miejsce, w którym symbolicznie możesz spotkać się ze swoim dzieckiem Jeśli zdecydowałaś się wcześniej na pochówek i istnieje miejsce, w którym pochowane jest Twoje dziecko, możesz czuć, że dziś to jest właśnie miejsce, w którym chcesz być. Możesz tam po prostu być, możesz rozmawiać, przeczytać wiersz, odświeżyć pomnik, zapalić świeczkę. Możesz być tam dokładnie tak jak potrzebujesz.

Jeśli takiego miejsca nie ma, możesz czuć, że to czas aby je stworzyć. Może być mniej lub bardziej symboliczne. Czasami kobiety decydują się na posadzenie roślinki, o którą dbają i którą podlewają, którą można odwiedzać, mówić do niej, obserwować jak rośnie. Może być to roślina symbolizująca miesiąc, w którym mieliście się spotkać, a może jakoś inaczej łącząca Cię z tym doświadczeniem.

Pamiątkowe pudełko

Czasami jest to stworzenie pamiątkowego pudełka zawierającego wszystkie dostępne wspomnienia – zdjęcia usg, pierwsze zakupione ubranko, zabawka. Zdarza się, że do tego pudełka trafia albo jest oddzielnym symbolem dziecka utraconego mały aniołek, który przypomina o tym, że jest przy Tobie ktoś jeszcze. Jeśli wcześniej nie miałaś takiego aniołka, możesz czuć, że dziś jesteś gotowa ująć swoje stratę w tak symboliczny sposób.

Napisz i/lub przeczytaj list

Być może istnieje list do Twojego utraconego dziecka, który zdecydowałaś się napisać w procesie przeżywania żałoby – to może być dobry moment aby go przeczytać. Jeśli taki list nie istnieje, to może czujesz, że dziś, zataczając pewien cykl, jest odpowiednim momentem do tego aby taki list napisać.

Będziesz wiedzieć najlepiej co powinno się w nim znaleźć. Opis Twoich emocji, przeżyć, wyobrażeń o tym, jak miało być, jakie miało być Twoje dziecko, Wasza relacja, opis Twojej tęsknoty, prośby. Będziesz wiedzieć. Będzie też w porządku, jeśli ten list będziesz miała gotowość przeczytać komuś na głos, parterowi, mamie, przyjaciółce, terapeucie, kobietom z podobnymi doświadczeniami. Może on zostać też tylko między Tobą a Twoim dzieckiem.

Podarunek dla siebie

Przewidywana data porodu dziecka, które straciłaś to tak niewdzięczny dzień. Być może to taki czas, w którym potrzebujesz jakoś zatroszczyć się o siebie robiąc dla siebie coś miłego, a jednocześnie upamiętniającego to, że dałaś radę. Doświadczyłaś czegoś niezwykle trudnego, czegoś co zostanie już z Tobą ale radzisz sobie, najlepiej jak potrafisz, jesteś tu, czytasz ten list, poszukujesz kolejnych elementów, które pomogą Ci zrozumieć, będą wspierające. To historia o Twojej sile. Może to dobry moment na sprawienie sobie prezentu, może drobnej biżuterii z imieniem Twojego dziecka, istotną
datą?

Artystyczne wyrażenie swoich emocji

Znalezienie przestrzeni poza sobą na nazwanie tego co w naszym wnętrzu potrafi wnieść wiele spokoju i uporządkowania. Czasami trudno ubrać w słowa, wyrazić to co czujemy. Jeszcze trudniej przekazać to komuś. Być może w tym dniu potrzebujesz słowa zastąpić inną formą – stworzeniem rysunku, melodii, zdjęcia lub jakiejkolwiek innej formy artystycznej, która pomoże wyrazić CI to, z czym dzisiaj jesteś. Nie
musisz być utalentowaną artystką aby tworzyć. Jeśli usłyszysz siebie, Twój wyraz będzie wystarczająco dobry, piękny.

Najważniejsze: pozostań w zgodzie z sobą

Podsumowując, najważniejsze co chciałabym Ci przekazać, to abyś uszanowała siebie. Możesz zrobić to słysząc siebie i uznając swoje potrzeby. Możesz ten dzień spędzić jak każdy inny, możesz wybrać coś szczególnego, co wymaga większego przygotowania, możesz coś mniejszego, niezwykle symbolicznego. Możesz chcieć być sama, a możesz potrzebować towarzystwa. Mogą być to osoby z Twojego najbliższego otoczenia a może być to uczestnictwo w grupie wsparcia lub sesji terapeutycznej. Możesz chcieć być bliżej tematu Twojej straty, a możesz być w bardziej w potrzebie zadbania o siebie odsuwając się od niej, być bliżej przyszłości albo zwyczajnie na tu i teraz, dbając o
siebie w formie umówienia na masaż czy zrobienia nowej fryzury jako symbol pójścia dalej.

Nikt nie będzie wiedział lepiej. Jeśli usłyszysz siebie, będziesz wiedziała jaki jest najbardziej odpowiedni dla Ciebie sposób otulenia siebie w dzień przewidywanej daty porodu dziecka, którego niestety nie ma dziś z Tobą. Jesteś ważna, usłysz siebie, bądź w zgodzie ze sobą.

Autor:

Izabela Pelińska
Izabela Pelińska
Psycholożka, Psychoterapeutka