Dlaczego mnie to spotkało?

Rok temu w maju straciłam moją ukochaną córeczkę Olę w 32 tygodniu ciąży. Była to moja pierwsza ciąża. Podczas porodu okazało się, że przyczyną śmierci była kolizja pępowinowa. Byłam załamana. Ciągle pytam się, dlaczego mnie to spotkało.

historia o poronieniu - kobiece spojrzenie

Oczywiście pochowałam moja córeczkę

Było to straszne przeżycie. Razem z narzeczonym postanowiliśmy postarać się o kolejne dziecko. Nie było żadnych przeciwwskazań. We wrześniu zobaczyłam na teście ciążowym 2 kreski. Byłam przeszczęśliwa.

Ciąża rozwijała się prawidłowo. W lutym tego roku w 26. tygodniu ciąży znowu straciłam moją drugą córeczkę Julcię. Po sekcji okazało się, że przyczyną śmierci był patologiczny brzeżny przyczep pępowiny, czyli zamiast w łożysku była na błonach płodowych i zrobiły się zawały.

Julię tez pochowaliśmy

Nie ma dnia, żebym o nich nie myślała. Bardzo za nimi tęsknię i bardzo mi ich brakuje. Codziennie odwiedzam je na cmentarzu. Jest mi bardzo ciężko. Gdy widzę kobietę w ciąży albo gdy jakaś kobieta idzie z wózkiem z małym dzieckiem, to mam łzy w oczach. Nie mogę się z tym pogodzić.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Zdjęcie: ©hailongli72/pixabay.com

Jakiś czas po…

Witam, chciałabym podzielić się z Wami moją historią. 14.12.2017 r. – Najgorszy dzień mojego życia. To właśnie wtedy straciłam istotę, na którą czekałam całe życie. Pamiętam wszystko, jakby było to wczoraj. To gdy jechałam do lekarz i mąż próbował zasiać we mnie jeszcze nadzieję. A ja…

jakiś czas po Czytaj dalej

Boleśnie krótka historia mojego Synka

W tej ciąży czułam się wyjątkowo dobrze. Na ostatnim USG wszystko wydawało się w porządku. Maleństwo rosło szybko, miało już paluszki, lekarz nawet zauważył i poinformował mnie, że to kolejny synek. Czułam się szczęśliwa. Miałam co jakiś czas ból, rozpierający, jakby ucisk w brzuchu… Ale lekarz powiedział, że wszystko jest ok, że to normalne, macica się rozciąga.

wasze historie po poronieniu - symbol aniołka

W sumie w poprzedniej ciąży też czułam coś takiego, ale nie tak wcześnie

I nie tak wyraźnie – kilka dni po wizycie najmocniej, ale poleżałam i przeszło. Z niecierpliwością czekałam na pierwsze ruchy, czasem coś wydawało mi się, ale nie wiedziałam, czy to dziecko czy coś mojego… Zrobiłam badanie krwi i inne, co dziwne – nie miałam anemii jak zawsze w ciąży, a wyniki były wręcz wymarzone.

Po miesiącu od poprzedniej przyszedł czas na kolejną wizytę

Ta miała być bardziej wyjątkowa – było to już niemal 21 tygodni – położna miała pierwszy raz dać mi posłuchać serduszka mojego Słoneczka. Z uśmiechem przekroczyłam jej gabinet. Po kilku minutach prób jednak zrezygnowała, nie mogła znaleźć. Wystraszyłam się wtedy troszkę, ale uspokajała mnie, że już nie raz się tak zdarzyło.

Wyszłam więc po standardowych badaniach do poczekalni. No, kilka pań jeszcze przede mną było. W sercu zasiany niepokój, kręciłam się niecierpliwie. W końcu moja kolej. Weszłam do gabinetu, wiadomo, krótka rozmowa…

No tak, poprzednio nie było badania ginekologicznego, więc na samolot

Wszystko w porządku. „No to teraz pani się położy, zrobimy USG”. Super, nie mogłam się doczeka, aż zobaczę Synka. Tylko czemu doktor nie włączył monitora przede mną? (Lekarz miał swój przy sprzęcie, a drugi dla pacjentki wisiał nad jej nogami). Popatrzyłam na niego. Zmarszczył brwi, patrzył uważnie w ten swój monitor, co chwilę coś tam przesuwa, przyciska, kręci tą głowicą od USG po moim brzuchu…

Pytam, czy coś nie tak

Mówi, że dziecko jakby nie urosło i coś nie tak. Oblała mnie fala gorąca. Myślę „może chory jest”? Tyle się tego słyszy ostatnio… Po chwili lekarz włącza „mój” monitor. „Proszę zobaczyć. Przykro mi. Jego serduszko nie bije”.

Spojrzałam. Widzę Go. Ale nie widzę tej migającej plamki. Czuję, jak moje serce wali, huczy mi w uszach. Próbuję coś powiedzieć, szczęki odmawiają posłuszeństwa. Jeszcze raz… Ale jak to?

Lekarz powtarza, że mu przykro

Że w tak zaawansowanej ciąży nie zdarzyło się mu, choć młodym lekarzem nie jest. Odwraca tę głowicę i pokazuje mi twarz mojego Synka. Czuje, że coś mi spływa po twarzy. Łzy? Głaszcze mnie po głowie, po policzku. Mówi coś, wiele rzeczy, nie dochodzi do mnie…

Co jakiś czas wyłapuję tylko „przykro mi”, „czasem się tak zdarza”, „niech pani zadzwoni do męża”… Nie wiem jak, ale siedzę już naprzeciw niego, dzieli nas biurko, on coś pisze, nie wiem co, w karcie, połowę zasłania monitor komputera.

Mówi, że muszę teraz go posłuchać

Skupiam uwagę na nim, mając przed oczami obraz USG. Każe zgłosić mi się do szpitala. Tłumaczy, że maleństwu przestało bić serduszko nie mniej niż 3 tygodnie temu. Nie wie, czemu organizm nie dał mi znać, że coś się dzieje.

Może poprosić położną, to mnie zaprowadzi. Karetki nie wezwie, bo to blisko, jedna ulica dalej. Mówię, że nie chcę. Spokojnie tłumaczy, że nic nie da się zrobić, że muszę się zgłosić. Mogę wrócić do domu, ale z rana mam się stawić w szpitalu. Zgadzam się. Dał mi skierowanie. Po chwili jestem znów w poczekalni.

Dzwonię do męża. Mówię mu wszystko

Nie może w to uwierzyć. Zaraz ktoś po mnie przyjedzie. Nie czekam, idę. Nie zastanawiam się dokąd, byle ruszyć się stąd. W głowie milion myśli. Co zrobiłam nie tak? Dlaczego? Przecież Go kocham… Niech będzie nawet chory, ale niech będzie…

Jak to nie będę Go miała? Do szpitala, żeby się urodził? Jak jeszcze tyle czasu… On nie może… Nie wierzę… Stoję na moście. Pod spodem tory, z daleka nadjeżdża pociąg. Nagły impuls, by zeskoczyć…
Telefon dzwoni, patrzę od niechcenia, kto to… mąż… Już nie dzwoni. Ale… Widzę na ekranie moje dzieci, na tapecie. Nie mogę… muszę się zebrać, dla nich…

Przyjechali po mnie. Zabrali mnie do domu

Pamiętam jak przez mgłę moje i jego łzy. Pytanie dlaczego. Za co. Co takiego zrobiłam… Pamiętam, że przyjechała moja mama, by mnie pocieszyć. Ale wiadomo, że się nie da. Potem – bezsenna noc.
Rano pojechaliśmy do szpitala. Samego przyjęcia na oddział i pójścia na salę nie pamiętam.

Pamiętam, że był obiad, a mąż chciał, żebym coś zjadła. Dwa widelce wcisnęłam, niedobrze mi. Nie chcę. Po co. Zabiegowy, dwóch lekarzy potwierdza, że maleństwo nie żyje już. Nie kojarzę nawet, czy mąż był przy tym USG.

Wtedy zdecydowano, że poronienie trzeba indukować farmakologicznie, gdyż organizm sam nie zaczął. Na fotelu podano mi dopochwowo jakiś żel. Odwieziono na salę. Po jakimś czasie, nie wie, czy to była godzina, dwie… Zaczęły się skurcze. Wezwany lekarz kazał czekać, aż zacznę krwawić.

Przedłużało się, mąż musiał wracać do domu, do dzieci

Pojechał. Bóle się nasilały. Po chwili poczułam, że coś mnie zalewa. Wezwałam pielęgniarkę czy położną, guzikiem. Przyszła, zajrzała w bieliznę i powiedziała, by dać znać, jak będzie więcej, bo na razie w sumie nic. Zadzwoniłam do męża, że się wszystko już kończy…

Po chwili znów chlusnęło i jeszcze raz. Znów wciskam guzik. Przyszła, zajrzała i wyleciała ze słowami, że mam leżeć i się nie ruszać. Za chwilę wróciła, a z nią druga, z łóżkiem. Pomogły mi się na nie przesunąć.

Wtedy zobaczyłam, że łóżko zalane jest krwią

W myślach miałam tylko to, że nie będę miała mojego Synka. Zawiozły mnie do zabiegowego. Nie pamiętam, czy lekarz już tam był, czy przyszedł po chwili… Pamiętam, że to był mój lekarz prowadzący.

Musiałam przejść na samolot. Wstałam i kolejny chlup. Położyli mnie na tym fotelu, do wenflonu wstrzyknięto mi znieczulenie. Potem lekarz wsunął wziernik i powiedział, że moje maleństwo już właściwie jest na zewnątrz. Wyjął Go. Spytał, czy chce zobaczyć. Nie. Albo tak. Uniósł rękę w moją stronę.

Malutki, mieścił się niemal w całości na dłoni lekarza, tylko nóżki wystawały troszkę

Miał wszystko, z wyjątkiem włosków. Paluszki, paznokietki… Uszka, zamknięte oczka, nosek… Wszystko. Pępowina była przerwana, jakby taka rozlazła na końcu… Płakałam. Spytał, czy chcę pochować. Tak. Coś tam mówił, ale nie do mnie. Potem pamiętam ból, gdy czyścił macicę… Kręciło mi się w głowie, miałam mdłości, a w myśli tylko „dlaczego”…

Nigdy nie usłyszę jego płaczu. Śmiechu. Nie zobaczę, jak rośnie, rozwija się, jak nabija sobie pierwszego siniaka, nie usłyszę „mama”…

Nie wiem jak znów jestem na sali, oprócz mnie nie ma na niej żadnej pacjentki. Mąż jest. Płaczemy, przytulamy się, ja leżę, bo mi kazali…

Pamiętam, że proponowano mi rozmowę z księdzem, z psychologiem… Nie chciałam wtedy. Potem noc. Przysypiam chwilami. Kilka razy zaglądają do mnie pielęgniarki. Budząc się, za każdym razem płaczę, że to nie był tylko zły sen.

Słyszę płacz dziecka. Oddział położniczy zaraz obok

Płaczę, że to nie mój Synek. Nie chce mi się żyć. Dwa kolejne miesiące jakby ktoś wyjął mi z życia. Nie pamiętam prawie nic. Urywki z dnia pogrzebu. Wszyscy współczuli, kondolencje… A co oni wiedzą… Ja umarłam na ten czas razem z maleństwem. Nawet nie potrafię przypomnieć sobie, czy zajmowałam się dziećmi.

Pustka. Pamiętam tylko trumienkę w kościele, chciałam otworzyć i go jeszcze raz zobaczyć… I przytulić choć raz. Nie zrobiłam tego. Potem cmentarz, trumienka w dole, wszyscy modlą się. Kątem oka dostrzegam mojego tatę i siostrę, mojego męża czuję tuż przy sobie. Mam rzucić garść ziemi. Zrobiłam to, dławiąc się łzami. Dom. Nie wiem, kto był nawet. Nic.

Wszystko boli do dziś. Żałuję że nie porozmawiałam z kimś o tym… Ciężko mi znieść myśl, że go nie ma. Żałuję, że nie spytałam lekarza, czy mogę go dotknąć, przytulić… Choć ten jeden raz.

Do dziś zadaję sobie pytanie, dlaczego On musiał umrzeć, zanim właściwie zaczął żyć. Nie ma odpowiedzi.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Zdjęcie: pixabay.com

FAQ: Urlop i zasiłek macierzyński po poronieniu – najczęstsze pytania i odpowiedzi

Po poronieniu możesz mieć wiele pytań dotyczących urlopu, zasiłku i dokumentów potrzebnych do skorzystania z przysługujących Ci praw. Przepisy i formalności mogą wydawać się skomplikowane, szczególnie tuż po stracie. W tym miejscu zebraliśmy najczęstsze pytania dotyczące skróconego urlopu macierzyńskiego i zasiłku macierzyńskiego po poronieniu. Dowiesz się m.in.: komu przysługuje 56 dni urlopu, od kiedy liczy się ten okres, jakie dokumenty są potrzebne, czy trzeba rejestrować dziecko w USC, czy konieczne jest ustalenie płci dziecka, czym urlop macierzyński różni się od zasiłku macierzyńskiego.

 

1. Czym różni się urlop macierzyński od zasiłku macierzyńskiego?

Urlop macierzyński to wolne dni/przerwa w świadczeniu pracy, a zasiłek macierzyński to świadczenie pieniężne wypłacane w związku z przysługującym urlopem. Urlop więc przysługuje jedynie osobom zatrudnionym na podstawie umowy o pracę. Zasiłek macierzyński będzie przysługiwał również pracującym na podstawie umowy zlecenie oraz prowadzącym działalność gospodarczą (jeśli osoby te opłacały dobrowolną składkę chorobową).

2. Komu przysługuje urlop macierzyński po poronieniu?

Skrócony urlop macierzyński przysługuje każdej kobiecie będącej pracownikiem, czyli pracującej na umowę o pracę (na czas nieokreślony, określony, okres próbny, umowa o pracę tymczasową). Jeśli umowa na czas określony wygasa w trakcie urlopu macierzyńskiego, urlop ten nie zostanie przedłużony, jednak za pozostałe dni zostanie wypłacony zasiłek macierzyński (przez ZUS).

Gdy umowa na czas określony została przedłużona do dnia porodu (jeśli w planowanym dniu jej rozwiązania pracownica przekroczyła 3. miesiąc ciąży), z dniem poronienia ulega ona rozwiązaniu i wówczas ZUS wypłaca zasiłek macierzyński za czas skróconego urlopu macierzyńskiego. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku umowy o pracę tymczasową. Umowa zaś na okres próbny, podpisana na okres dłuższy aniżeli 1 miesiąc, ulegająca rozwiązaniu po przekroczeniu 3 miesiąca ciąży korzysta z tych samych zasad.

3. Ile trwa urlop macierzyński po poronieniu?

Skrócony urlop macierzyński trwa 8 tygodni, czyli 56 dni.

4. Czy muszę zarejestrować dziecko, żeby skorzystać z urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Nie. Od 6 sierpnia 2025 r. do skorzystania z urlopu macierzyńskiego po poronieniu nie jest konieczna rejestracja dziecka w USC. Dokumentem uprawniającym do tego prawa jest zaświadczenie o urodzeniu martwego dziecka wydane przez lekarza ginekologa lub położną (od 6 sierpnia 2025r.) lub akt urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu (jeśli rodzice zdecydowali się na rejestracje dziecka w USC).

5. Od kiedy liczy się czas trwania urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Czas trwania urlopu macierzyńskiego po poronieniu liczony jest od dnia poronienia, a nie od momentu zarejestrowania dziecka, złożenia wniosku u pracodawcy etc.

6. Czy czas trwania urlopu macierzyńskiego po poronieniu to dni robocze czy kalendarzowe?

Są to dni kalendarzowe.

7. Czy trzeba wykorzystać pełne 56 dni urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Tak. Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skrócony urlop macierzyński po martwym urodzeniu trwa 8 tygodni, czyli 56 dni. Przepisy nie przewidują możliwości rezygnacji z tego urlopu ani skrócenia go na wniosek pracownicy. W tym czasie pracodawca nie może dopuścić jej do pracy.

8. Czy skrócony urlop macierzyński przysługuje po każdym poronieniu?

Tak, jeśli spełniasz warunki (jesteś pracownicą, zarejestrowałaś dziecko w USC lub posiadasz zaświadczenie o martwym urodzeniu wystawione przez lekarza lub położną).
Zasiłek macierzyński będzie również przysługiwał w tym samym wymiarze każdej kobiecie, prowadzącej działalność gospodarczą lub pracująca na podstawie umowy zlecenia, która opłacała dobrowolne składki chorobowe.

9. Czy z urlopu macierzyńskiego po poronieniu mogę skorzystać bez względu na wiek ciąży?

Tak. Moment poronienia nie ma znaczenia.

10. Czy pracodawca może mi odmówić urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Nie. Jeśli dokonałaś wszelkich formalności i przedstawiłaś mu podstawę do skorzystania z urlopu (akt urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym lub zaświadczenie o martwym urodzeniu wydane przez lekarza lub położną), ma obowiązek udzielenia Ci urlopu.

11. Czy urlop macierzyński po poronieniu jest płatny 100%?

Tak. Zasiłek macierzyński wypłacany w czasie urlopu macierzyńskiego wynosi 100% podstawy jego wymiaru.

12. Czy urlop macierzyński po poronieniu przysługuje mi, jeśli poroniłam w czasie urlopu wypoczynkowego?

Tak. Wówczas – po dopełnieniu formalności i złożeniu wniosku o skrócony urlop macierzyński – urlop wypoczynkowy zostanie anulowany.

13. Czy między poronieniem a urlopem macierzyńskim mogę chodzić do pracy?

Nie. Między poronieniem a urlopem macierzyńskim musisz przebywać na L4 lub na urlopie wypoczynkowym (jeśli pracodawca wyrazi zgodę). Po złożeniu wniosku o urlop macierzyński wcześniejsze L4 lub urlop wypoczynkowy zostanie zamieniony na urlop macierzyński.

14. Ile trwa urlop macierzyński po poronieniu, jeśli poroniłam bliźnięta?

W takiej sytuacji urlop macierzyński również trwa 56 dni.

15. Czy urlop macierzyński po poronieniu przysługuje mi, jeśli poroniłam w czasie urlopu rodzicielskiego?

Tak. W tym przypadku możesz skorzystać ze skróconego urlopu macierzyńskiego po poronieniu. Jeżeli korzystałaś z urlopu rodzicielskiego udzielonego „z góry”, niewykorzystana część urlopu przepada. W sytuacji wybrania urlopu rodzicielskiego „na części” (czyli nie deklarowałaś w terminie 21 dni od porodu jego rozpoczęcia bezpośrednio po zakończeniu urlopu macierzyńskiego), urlop niewykorzystany może zostać wybrany w terminie późniejszym.

16. Czy urlop macierzyński po poronieniu przysługuje mi, jeśli poroniłam w czasie urlopu wychowawczego?

Nie. W tym przypadku nie możesz skorzystać z urlopu macierzyńskiego po poronieniu. Jeśli jednak dokonasz formalności, zostanie Ci wypłacony zasiłek macierzyński za 56 dni.

17. Czy skrócony urlop macierzyński po poronieniu przysługuje tylko po stracie po 22 tygodniu ciąży?

Nie. Skrócony urlop macierzyński przysługuje bez względu na moment poronienia. Rozdzielenie na poronienie i martwe urodzenie dotyczy wyłącznie dokumentacji medycznej.

18. Czy skrócony urlop macierzyński po poronieniu przysługuje mi, jeśli prowadzę działalność gospodarczą?

Nie. Jeśli jednak dokonasz formalności, zostanie Ci jednak wypłacony zasiłek macierzyński za 56 dni.

19. Czy skrócony urlop macierzyński po poronieniu przysługuje mi, jeśli jestem ubezpieczona w KRUS?

Nie. Jeśli jednak dokonasz formalności, zostanie Ci wypłacony zasiłek macierzyński za 56 dni (obecnie wynosi 1000 złotych miesięcznie).

20. Chciałabym dokonać pochówku – czy przysługuje mi urlop okolicznościowy?

Tak, ale tylko wtedy, gdy w czasie pogrzebu nie przebywasz na urlopie macierzyńskim. Prawo do urlopu okolicznościowego z tytułu urodzenia i śmierci dziecka nabywa również ojciec dziecka.

21. Ile mam czasu na złożenie wniosku o urlop macierzyński po poronieniu?

Urlop macierzyński wynosi 56 dni i liczony jest od dnia poronienia. Ze złożeniem wniosku należy się więc zmieścić w tym czasie, pamiętając, że do wykorzystania zostaną pozostałe dni. Przykładowo: jeśli do poronienia doszło 1 stycznia, a rejestracja dziecka i złożenie wniosku o skrócony urlop macierzyński miały miejsce 14 stycznia – do wykorzystania pozostaną 42 dni urlopu.

Trzeba również pamiętać, by pomiędzy poronieniem a skorzystaniem z urlopu nie chodzić do pracy, a przebywać na L4 lub ewentualnie urlopie wypoczynkowym.

22. Czy pracodawca może wypowiedzieć umowę o pracę w czasie urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Nie. Rozwiązanie umowy o pracę w czasie urlopu macierzyńskiego może nastąpić tylko z winy pracownicy lub w momencie ogłoszenia przez pracodawcę upadłości.

23. Czy trzeba skorzystać z urlopu macierzyńskiego po poronieniu?

Nie. To prawo, a nie obowiązek.

24. Czy żebym mogła przejść na urlop macierzyński po poronieniu, płeć dziecka musi być określona?

NIE. Żeby przejść na urlop macierzyński po poronieniu nie musisz już rejestrować dziecka. Wystarczy zaświadczenie wystawione przez lekarza lub położną o martwym urodzeniu.

25. Czy pracodawca może wymagać ode mnie innych dokumentów?

Nie. Urlop macierzyński udzielany jest na podstawie aktu urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym/ lub zaświadczenia o urodzeniu martwego dziecka wystawionego przez lekarza lub położną i wniosku o urlop.  Pracodawca nie może wymagać od Ciebie przedstawienia innych dokumentów, np. od lekarza.

26. Jestem studentką (lub: pracuję na umowę zlecenie i dobrowolna składka emerytalna nie jest opłacana / pracuję na umowę o dzieło / jestem bezrobotna / nie mam prawa do zasiłku macierzyńskiego z żadnego tytułu) i poroniłam. Czy przysługuje mi zasiłek macierzyński za 56 dni? Słyszałam, że po narodzinach dziecka można ubiegać się o tzw. Kosiniakowie, czyli 1000 złotych miesięcznie.

Kosiniakowe jest świadczeniem przewidzianym dla osób, którym nie przysługuje urlop i zasiłek macierzyński. Nie jest to jednak świadczenie tożsame, w związku z czym nie można traktować go jako formę urlopu macierzyńskiego. Z tego zaś względu niestety nie przysługuje osobom, które utraciły dziecko i nie przysługuje im skrócony urlop macierzyński.

Potrzebujesz zaświadczenia o martwym urodzeniu?

Jeżeli aktu urodzenia nie sporządzono, zaświadczenie o martwym urodzeniu może być potrzebne do skorzystania ze skróconego urlopu i zasiłku macierzyńskiego. Przygotowaliśmy gotowy wzór, który możesz przekazać uprawnionemu lekarzowi lub położnej.

Nie musisz przechodzić przez to sama

Formalności po stracie mogą być trudne, szczególnie gdy otrzymujesz sprzeczne informacje od placówki, pracodawcy lub urzędu. W grupie „Po poronieniu – badania, ciąża, prawa i wsparcie” możesz zadać pytanie anonimowo, przeczytać doświadczenia innych kobiet i znaleźć wsparcie po stracie.

W krótkim filmie pokazujemy grupę stworzoną dla kobiet po stracie i wyjaśniamy, jakie wsparcie możesz w niej znaleźć.→ Dołącz do grupy wsparcia po poronieniu


Zobacz też:


Konsultacja merytoryczna: Marzena Pilarz-Herzyk | www.mamaprawniczka.pl

MAMAPRAWNICZKA-LOGODrodzy Rodzice. Jeśli dotknęła Was sytuacja poronienia/martwego urodzenia i trudno Wam poradzić sobie z procedurami prawnymi, uprawnieniami, które prawo przewiduje w tych sytuacjach, zawsze możecie skontaktować się ze mną pod adresem e-mail: mamaprawniczka@gmail.com


Zdjęcie: ©succo/pixabay.com

Autor: Agnieszka, redaktorka serwisu poroniłam.pl

Poroniłam 9 tydzień

Najgorsze miało miejsce 5 dni temu… Zacznę od tego, że mamy już prawie dwuletniego syna. Nasz wymarzony, Kochany. Ciąża bezproblemowa. Cesarskie cięcie, bo kawał chłopa, a nie chciał wyjść na świat. Drugą ciążę też planowaliśmy. Staliśmy się około 3 miesiące. Za pierwszym razem poszło łatwiej, ale i przy drugiej nie trwało to strasznie długo.

poroniłam 9 tydzień Czytaj dalej