Poroniłam mojego Aniołka w 19 tygodniu ciąży…

Cześć. Niestety ja też mogę z wami podzielić się moją historią. 11.12.2018 poroniłam i ja, był to 19 tydzień. Cała ciąża przebiegała książkowo. Wszystkie badania prawidłowe. Badania prenatalne również. Nic nie wskazywało na to, że mogę poronić. 8.12.2018 zaczął mnie boleć brzuch, tzn. twardnieć. Razem z mężem pojechaliśmy do szpitala.

poroniłam mojego Aniołka w 19 tygodniu ciąży

Lekarz stwierdził, że kontrolnie mnie w nim zostawi

Noc i następny dzień było wszystko w porządku. Na USG widziałam mojego aniołka, wszystko w porządku. Następna noc. Strasznie mnie zaczął boleć brzuch. Na początku myślałam, że to gazy. Prosiłam pielęgniarkę o (nazwa leku do wiadomości redakcji), nie dostałam. Niestety ból brzucha przerodził się w skurcze.

Na początku nie wiedziałam, że to skurcze, bo to moja pierwsza ciąża. Niestety zaczęłam krwawić. Idąc do gabinetu, po prostu mi chlusnęło po nogach. Lekarz stwierdził, że mam rozwarcie na opuszek palca. Dostałam leki i przeszło.

Następny dzień i badanie USG. Okazało się, że jest wszystko ok

Łożysko całe i się nie odkleja, macica zamknięta. A najważniejsze: mój maluszek żyje i jest cały. Noc przespałam bez problemu. Niestety rano zaczął boleć mnie brzuch. Badanie u lekarza. Stwierdził, że mam rozwarcie i jestem do porodu. Masakra, aż nogi mi podcięło.

Dal tylko 20% szans na przeżycie. Od razu zadzwoniłam po męża. Przyszedł, a mnie od razu wzięli na porodówkę. Wtedy już wiedziałam, że jest po wszystkim. Dostałam leki, aby szybko urodzić. Ogromny ból. Cierpiałam strasznie. Każdy czekał, aż sama urodzę.

Najpierw wody mi odeszły, a później zaczął się poród. W ciężkich bólach urodziłam ją – moją córkę tak długo wyczekiwaną. 240 gramów i 15 cm długości. Widziałam ją, choć nie chcieli mi jej pokazać.

Razem z mężem cierpieliśmy bardzo. 15 grudnia odbył się pokropek mojej córki, mojego aniołka, mojej Ani. Jako mama niosłam maleńką trumnę. Im dłużej ją niosłam, tym bardziej wydawała mi się cięższa. Nie mogę się pozbierać po tej stracie. To było najgorsze, co mnie spotkało w życiu…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: 12019/pixabay.com

4.2/5 - (5 głosów / głosy)

Data publikacji: 03.05.2019, 00:00  |  Ostatnia aktualizacja: 04.04.2019, 10:23

2 thoughts on “Poroniłam mojego Aniołka w 19 tygodniu ciąży…

  1. Jestem na świeżo na przeżyciu tego samego – to również była moja pierwsza ciąża, więc nie wiedziałam, co jest normalnym objawem, a co powinno mnie zaniepokoić. Na badaniach, w tym USG, wszystko było prawidłowo. Byłam u kilku lekarzy, żeby się upewnić i każdy mówił, że ciąża książkowa, chociaż trudna – bliźniacza 1k2o. Miałam te same objawy, co Ty. Niestety, u mnie rozwinęła się infekcja, ponad tydzień nie zgadzałam się na terminację, miałam cały czas nadzieję, że uda się uratować moje maluszki – niestety, doszło do momentu, kiedy powiedziano mi, że chłopcy nie mają żadnych szans i albo umrzemy wszyscy albo mogą mnie ratować. Gdybym mogła oddać swoje życie za życie moich dzieci, zrobiłabym to bez wahania, ale nie dostałam takiej szansy 🙁 Wciąż leżę w szpitalu, otarłam się o sepsę, przetaczano mi krew. Uspokajała mnie myśl, że jeżeli umrę, to nie będzie źle – szybciej zobaczę moich chłopców. Zdrowieję jednak, czeka mnie wyjście ze szpitala i pogrzeb, organizacja pomnika. Mój ukochany mąż wszystko już zorganizował. Ból psychiczny, emocjonalny jest nie do zniesienia. Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie doświadczył. Zobaczyłam drugą stronę życia, po której dzieci chorują i umierają. Nie wiem, kiedy dojdę do siebie.

    • Zatrzymałam się przy Twoich słowach.
      Dziękuję, że je tu zostawiłaś. Jestem z Tobą myślami

Skomentuj Dominika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *