Homocysteina a poronienie – to warto wiedzieć

Nadmiar homocysteiny (hiperhomocysteinemia) może zwiększać ryzyko powikłań w ciąży – w tym m.in. poronienia [1]. Jeśli straciłaś ciążę, warto zatem sprawdzić poziom tego aminokwasu. W jaki sposób to zrobić, co może podwyższać stężenie homocysteiny i czym w ogóle jest za substancja? Homocysteina a poronienie – najważniejsze informacje.

homocysteina a poronienie Czytaj dalej

Strach zamiast radości

Mam rzadkie miesiączki i jeszcze rzadsze owulacje. Naturalna ciąża była więc ostatnim czego się spodziewałam. Charakterystyczne objawy skłoniły mnie jednak do wykonania testu. Najpierw raz, potem drugi… Dwie pierwsze ciąże straciłam między 4 a 5 tygodniem. Wcześnie? Może. Dla niektórych zbyt wcześnie, abym miała prawo odczuwać ból. A ja? Odkąd ujrzałam dwie kreski na teście, czułam się już mamą.

Strach zamiast radości

Za pierwszym razem wizualizowałam sobie siebie na spacerze z dzieckiem w wózku. Wymyślałam imiona. Za drugim radość była ostrożniejsza, ale wciąż była. Przecież nie może mi się to przytrafić drugi raz. Po drugim poronieniu mój cykl całkiem zwariował. Przez 8 miesięcy nie miałam miesiączki. Czekałam.

Znowu pojawiły się charakterystyczne ciążowe objawy. Zwlekałam z testem. W końcu zrobiłam. Dwie intensywne kreski. Pognałam na test z krwi, potem po 48 godz. na powtórkę. Przyrost bardzo duży, w normie. Płakałam. Nie ze szczęścia. Ze strachu. Pognałam do ginekologa. W macicy był maleńki pęcherzyk. Dostałam leki, które miały zabezpieczyć mnie przed poronieniem. Lekarz kazał przyjść za 2 tygodnie posłuchać serduszka.

Po tygodniu zaczęłam plamić. Wiedziałam co to znaczy. Szybka wizyta u lekarza i ulga, bo wszystko w porządku. Kolejny tydzień ciągnął mi się w nieskończoność. Ale nie plamiłam już, miałam nadzieję. Co chwilę jednak sprawdzałam czy nie przestały boleć mnie piersi i uprawiałam się, że zapachy drażnią mnie tak jak przed plamieniem.

Już wtedy czułam, że coś jest nie tak. Po tygodniu poszłam do ginekologa. Lekarka z uśmiechem zaczęła zakładać mi kartę ciąży. Powstrzymywałam ją. Mówiłam: zróbmy najpierw USG. Lekarka powiedziała, że za chwilę zrobimy i zobaczę, że jest w porządku.

Parę minut później uśmiech już nie rozjaśniał jej twarzy. ” Nie wygląda to dobrze.” – usłyszałam tylko. Następne minuty pamiętam jak przez mgłę. Lekarz wypisujący skierowanie do szpitala, informujący mnie, że nie ma akcji serca. Powstrzymywanie płaczu. Nie pamiętam nawet czy zapłaciłam.

Wybiegłam z gabinetu i spojrzałam na mojego partnera, który czekał przed drzwiami. Jego oczy zaszkliły się, kiedy na mnie spojrzał. Wtuliłam się w niego i wybuchłam niekontrolowanym płaczem.
Nie staram się już o dziecko, nie chce znowu przez to przechodzić. Zawsze będę jednak Mamą, chociaż nigdy nie usłyszę śmiechu swoich Aniołków.

Autor: Ania

Szczęście, które trwało 2 tygodnie

11 marca, tego dnia dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami.
Zaczęły się najpiękniejsze 2 tygodnie naszego życia, ściągnęłam różne aplikacje monitorujące rozwój dziecka, szukaliśmy łóżeczka, wybieraliśmy imiona. Moje życie zmieniło się o 360 stopni. Zaczęłam bardziej uważać na to co jem, dbać o siebie, zmieniłam kosmetyki, zaczęłam używać tych bardziej naturalnych. Oszczędzałam się, dbałam nie tylko o siebie, ale też o tą mała istotkę, która miałam pod sercem. Powiedzieliśmy tylko domownikom, zawsze wiedziałam, że I trymestr jest najważniejszy i lepiej na spokojnie go przejść.

Szczęście, które trwało 2 tygodnie

30 marca pierwsze USG, według miesiączki 6 tydzień, według USG nie widać zarodka. 4 tydzień. Lekarz dał nadzieję, że to normalne, że to wczesna ciąża. Należy czekać 2 tygodnie i powinno pojawić się bijące serduszko. Dużo kobiet przez to przechodzi, po tym czasie słyszą bicie serduszka swojego maleństwa. Ale jak tu czekać? Nie wiesz co się dzieje z Twoim dzieckiem czy dobrze się rozwija. Wróciłam do domu cały dzień i noc przepłakałam. Już wtedy czułam, że coś jest nie tak.

31 marca, krwawienie. Najpierw skąpe, ale lekarz uprzedzał, że będzie pojawiało się krwawienie implantacyjne, że to normalne. Minęły godziny, krwawienie nie ustąpiło. Pojawiły się skrzepy krwi. Starałam się nie denerwować. Odpoczywałam.
1 kwietnia, godz. 3:00. Straszny ból brzucha, ból kręgosłupa, nie byłam w stanie wstać z łóżka. Gorączka. Bałam się iść do toalety. Po godzinie boleści wstałam poszłam do toalety, wszędzie była krew. Spakowałam się, pojechaliśmy do szpitala.

Godz. 5:00. Po zarejestrowaniu i rozmowie z położną, czułam, że coś jest nie tak. Przyszedł lekarz, zrobił badanie i USG. Z przykrością poinformował, że doszło do poronienia. Pamiętam każda minutę, każdą sekundę z tej rozmowy, leżałam na badaniu i płakałam tak strasznie płakałam. Nie czułam bólu fizycznego, czułam jak pęka mi serce. I ta krew, wszędzie była krew. Nie mogłam się opanować tylko płakałam.

Dziękuję Bogu, że trafiłam na takiego lekarza, który był wyrozumiały i empatyczny. Wszystko wytłumaczył powiedział, że to nie była moja wina. Matka natura tak postanowiła nie w nocy, nie dzień wcześniej, ale w dniu zapłodnienia. Wtedy już nasze dzieciątko było skazane na śmierć. Tłumaczył, że nie mogę się obwiniać jak bym nie uważała co bym nie robiła to nie była moja wina i nie miałam na to wpływu. Ale czy Wy potraficie się nie obwiniać?

Każdego dnia, w każdej minucie, analizuje te 6 tygodni, co zrobiłam źle, co zjadłam, co mogło doprowadzić do tego, że straciliśmy nasze szczęście. Wyczekane, wystarane i wymodlone.
Dziś jest 4 dzień jak mój Aniołek jest w Niebie, a ja nadal płaczę. Ból w sercu, pustka. Nie potrafię tego zrozumieć. Czuję, żal, wściekłość smutek czemu nas to spotkało? Co zrobiliśmy źle?

Nigdy nie zapomnę naszego Aniołka. ZAWSZE będzie to nasze 1 dziecko, modlę się o to, żeby Bóg dał nam siłę, żeby przetrwać tą żałobę i móc dalej wierzyć w to, że nas jeszcze spotka szczęście.
Kochane mamy, pamiętajcie, matką nie jesteście jak urodzicie dziecko, jesteście nią już od pierwszego dnia ciąży. Pozwólcie sobie przeżyć tą żałobę tak jak czujecie w sercu.

Autor: S. N.

 

Poronienie niezupełne

Poronienie niezupełne to taki rodzaj utraty ciąży, kiedy macica nie oczyszcza się całkowicie. Pozostają więc w niej tkanki (resztki utkania łożyskowego). Najczęściej muszą one zostać usunięte w czasie zabiegu łyżeczkowania, by zapobiec powikłaniom. Co jeszcze warto wiedzieć o poronieniu niezupełnym (niekompletnym)?

  1. Poronienie niezupełne – objawy i diagnostyka
  2. Poronienie niezupełne – co dalej?
  3. O czym warto wiedzieć przed zabiegiem łyżeczkowania?
  4. Badanie histopatologiczne po poronieniu – na czym polega
  5. Poronienie niezupełne – przyczyny
  6. Poronienie niezupełne – wciąż masz szanse na dziecko

poronienie niezupełne Czytaj dalej

Moje kochane maleństwo

Po paru miesiącach starań o dziecko spóźniał mi się okres, zrobiłam test i gdy pojawiły się dwie kreski, był strach a zarazem szczęście, że w końcu się udało – nie zapomniana data 13 sierpnia 2020. Jak najszybciej chciałam potwierdzić ciąże u lekarza był 3-4 tydzień, wczesna ciąża wszystko rozwija się prawidłowo to było wielkie szczęście nasze wyczekiwane dziecko.

Moje kochane maleństwo

Miałam się zjawić za 2-3 tygodnie na kontrolę, żeby zobaczyć jak się wszystko rozwija. Wyjechaliśmy za granicę, tam poszłam do położnej na kontrolę, zrobiła z nami wywiad i oczywiście w końcu mąż mógł zobaczyć na USG po raz pierwszy swoją fasolkę. Położna zaczynając USG – monitor ustawiła tak żebyśmy też widzieli, ale nic na nim nie widzieliśmy, szybko zabrała żebyśmy nie widzieli i sama sprawdzała wszystko dokładnie, poinformowała nas z wielką przykrością, że niestety ale serduszko naszemu maleństwu nie bije i mam czekać na poronienie. Jeśli w ciągu paru dni nic się nie będzie dziać mam zadzwonić i skierują mnie do szpitala na zabieg .

Świat się nam zawalił, jeszcze do nas to nie docierało, cały czas biłam się z myślami może źle odczytała, zły był obraz że to jedna wielka pomyłka były łzy i wielka bezradność . Tydzień później zaczęły się skurcze ból niesamowity, czyli już wiedziałam, że to nie była pomyłka poroniłam stało się najgorszy scenariusz w naszym życiu, był żal smutek łzy czemu to musiała się nam przytrafić tak bardzo chcieliśmy tego dziecka.

Ciężko było mi się po tym pozbierać, gdy mąż nie widział płakałam jak małe dziecko dlaczego to przytrafiło się nam, ale niestety to się stało ciężko jest nam rozmawiać o tym co się stało, bo wiem jaki to był dla niego szok tak bardzo chciał tego dziecka.

W kwietniu powinniśmy zostać rodzicami :(. Po trzech miesiącach zaczęliśmy się starać na nowo i mam nadzieję że w końcu zobaczę te moje upragnione dwie kreski 🙂 i usłyszę bicie serduszka

Autor: Darusia