Kochałam go…

To był 23TC. Komplikacje zaczęły się w grudniu 2020. Trafiłam do szpitala z silnym krwotokiem. Na miejscu okazało się, że z krwią odchodzą mi wody płodowe. Tak bardzo się bałam, modliłam żebyśmy mogli być w domu, przecież czekała siostra.
Kochałam go
.
Mijały tygodnie walk…. Leżenia i poczucia bezsilności, bo co więcej mogłam zrobić.  Ale z dnia na dzień było coraz gorzej. 2.3.2020 usłyszałam od lekarzy, że to  będzie dziś …
Dziś go urodzisz. Prosiłam, błagałam o ratowanie mojego synka Aleksandra, ale nikt mnie nie słuchał . Był za mały, aby móc żyć, choć jego serduszko biło dla mamy 10 minut. Nie miał siły abym usłyszała pierwszy krzyk.
.
.Ale to było najpiękniejsze bicie serduszka jakie słyszałam. Syn urodził się 3.3.2020. Dziś zamiast cieszyć się urodzinami to płacze a jedyne co mogę zrobić ? To, zapalić mu świeczkę. Bardzo go kocham i czuję jego obecność.
Dziękuję bardzo rodzinie za wsparcie zwłaszcza siostrze.

ii

Autor: Mama synka z skrzydełkami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.