Trudna decyzja… – historia poronienia

Mam 31 lat. W mojej pierwszej ciąży, która od początku do łatwych nie należała, byłam 5 miesięcy. Wymioty, zawroty głowy i zmęczenie dawały się we znaki, jednak byłam szczęśliwa, że mogę tego doświadczać.

Zdecydowałam się urodzić, mimo wszystko 

Przy badaniu USG wyszła zawyżona przezierność karkowa. Skierowano na PAPP-A, które dało wysokie ryzyko trisomii 21. Pogodziłam się z tym i chciałam urodzić dzidziusia. Po rozmowie z genetykiem i za jego przyzwoleniem nie zrobiliśmy amniopunkcji, gdyż wynik nie miał dla nas znaczenia.

Nagle, dowiedziałam się, że mój dzidziuś umiera i przede mną najtrudniejsza decyzja

W połowie 20 tygodnia dowiedziałam się, że mój dzidziuś umiera… i nie ma żadnych szans, żeby go uratować. Przyczyną jego stanu była wielotorbielowatość obustronna nerek. To jednak nie koniec koszmaru, gdyż powiedziano, że dziecko jest w stanie letalnym i muszę zdecydować w ciągu 2 dni, czy dokonuję terminacji w przeciągu 7 dni, czy czekamy, aż dziecko samo umrze we mnie lub chwilę po urodzeniu… Mój dzidziuś cały czas się ruszał… To najgorsza decyzja, jaką podjęłam w życiu…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: chepko/123RF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.