Moje Aniołki odeszły…

Witam, cieszę się, że znalazłam Waszą stronę. Nareszcie jest miejsce, gdzie mogę opisać to, co mnie spotkało. Moja tragedia zaczęła się w ubiegły wtorek. Ok. godz. 14 dostałam krwawienie. Z mężem udaliśmy się do szpitala.

moje Aniołki odeszły

Tam czekałam godzinę z potwornie mocnym bólem w podbrzuszu…

…i jeszcze silniejszym krwawieniem, żeby mnie przyjęli. Wiedziałam co się ze mną dzieje ale gdzieś tam w głębi serca mieliśmy z mężem cichą nadzieję, że nie będzie źle…

Byliśmy w wielkim błędzie…

Po godzinie lekarz mnie przyjął. Na badaniu USG okazało się, że jest to ciąża bliźniacza. Łzy same płynęły, kiedy na monitorze zobaczyłam dwie małe fasolki. Słowa lekarza były jak wyrok: „nie mają serduszek, dlatego doszło do zatrzymania ciąży”. Cały świat runął mi po tych słowach… Byłam w 2 miesiącu ciąży.

Za dwa dni miałam iść na moje pierwsze USG

Nna które czekałam z niecierpliwością. Jednak los chciał inaczej… PO badaniu skierowano mnie na pobranie krwi i zaraz przydzielono salę. Dobrze, że była toaleta, bo z niej nie wychodziłam. Krwotok, a raczej nieustanny ciągły strumień krwi…

Moje Aniołki wydalone z krwią do publicznej toalety. Niestety żadna z pielęgniarek na oddziale nie przyszła i nie zapytała, czy ze mną wszystko w porządku. Od godz. 14 do godz. 21 wydaliłam z siebie wszystko, co miałam w sobie.

Na drugi dzień lekarz wykonujący USG bardzo się zdziwił…

…że tak mało zostało we mnie, jak on to nazwał „resztki ciąży”… Przez całe swoje życie (a mam 31 lat) nie straciłam tyle krwi, co w ten jeden wieczór 🙁 W szpitalu przebywałam 3 dni. Na drugi dzień dostałam 3 tabletki Cytotec pod język i tak samo trzeciego dnia, 3 tabletki Cytotec pod język i do domu.

Bardzo przezywam utratę moich dzieci

Każdy z rodziny mi mówi, że wszystko będzie dobrze, ale ja jakoś nie mogę się pozbierać do kupy 🙁 Chciałabym bardzo, aby wszystko już mi się zagoiło i żebym mogła ponownie zajść w ciążę ze szczęśliwym rozwiązaniem…


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Przeczytaj więcej:

Jedna myśl nt. „Moje Aniołki odeszły…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.