Moje dwa Promyki – historia po stracie

Jestem mamą 4 letniej Marcelinki- zdrowej, silnej dziewczynki. Jestem też mamą Kazika i Marysi, moje dwa Anioły.

Moje dwa Promyki - historia po stracie

Zrobiliśmy badania genetyczne dopiero u Marii, bo przecież już miało być dobrze… brałam progesteron, zmieniłam gabinet na prywatny z lepszym sprzętem itp.

Nie miałam plamień, ale bolał mnie brzuch, szczególnie w miejscu blizny po CC. Wyszła Trisomia 15.Serduszko biło 119 uderzeń na sekundę, a 2 tygodnie później już nie.

Nie wiedziałam co lekarz do mnie mówi, nie rozumiałam treści, chciałam jak najszybciej wyjść z gabinetu. Odnosiłam wrażenie, że nie do mnie. Poprosiłam, aby zadaniowo mi wytłumaczył co mam zrobić: test na covid, później szpital.

Po wyjściu z gabinetu już chciałam krzyczeć, krzyczeć z bólu, z żalu, że to akurat mnie spotkało. Że mam w sobie dziecko, a ono nie żyje.
Moja radość, moja miłość, moja mała fasolka..

Że muszę jechać do szpitala na zabieg. Coś się skończyło.  Dwa poronienia w okresie od stycznia do lipca… Teraz czekam na wizytę u genetyka. Ale czy znajdę w sobie siłę? Czy jeszcze będę chciała próbować?- nie wiem.

Pamiętam o Was moje słoneczka, moje dwa promyki. Nie zapomnę.

Autor: Wiktoria

Rate this post

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.