Poronienie w Danii – historia straty

Witam, a to wszystko dzieje się w Danii… Według etyki lekarskiej: Lekarz powinien zawsze wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem człowieka bez względu na narodowość, wiek, płeć czy rasę. Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego. Najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego. Ale w moim przypadku było inaczej…

poronienie w Danii

W 14 tygodniu zdrowej ciąży miałam problem z oddaniem moczu

Pęcherz został przygnieciony macicą, ponieważ mam macicę w tyłozgięciu.
11.02.2018 r. trafiłam na ostry dyżur, wykonali badanie moczu, nie miałam żadnej bakterii i wykonali mi USG, z dzieckiem było wszystko w porządku.

Przy pomocy cewnika pęcherz został opróżniony 3-krotnie, pielęgniarki miały problem z włożeniem cewnika, robiły to nieumiejętnie, po kilku próbach w końcu trafiły w odpowiedni otwór. Po cewnikowaniu krwawiłam i bolał mnie pęcherz moczowy.

W tym samym dniu wyszłam ze szpitala

Zalecenie: cewnikowanie w domu, jednorazowymi cewnikami. W domu zużyłam 3 razy jednorazowe cewniki, po czym macica się uniosła i ponownie mogłam sama oddać mocz (13.02.2018 r.).

15.02.2018 r. byłam u lekarza pierwszego kontaktu, podejrzewałam, że coś się dzieje, ponieważ krwawiłam z pęcherza moczowego. Lekarz wiedział, że jestem po cewnikowaniu, ale powiedział, że to normalne i nie zrobił nic, żeby sprawdzić, czy nie mam bakterii w moczu.

15.02.2018 r. wieczorem miałam już brązowe plamienia z krwią, ponownie 16.02.2018 r. udałam się do tego samego lekarza, żeby sprawdzić, co się dzieje. Lekarz wykonał tylko USG, czy dziecko żyje i nadal nie wykonał badania, czy w moczu nie ma bakterii i co się dzieje, że plamię z krwią.

W dniach 17-18-19.02.2018 zaczęłam już krwawić coraz więcej…

20.02.2018 r. rano o 6 zadzwoniłam na ostry dyżur, prosiłam o pomoc, bo krwawiłam i miałam lekkie skurcze, ale Pan przez telefon powiedział mi, że po godzinie 8 mam zadzwonić do swojego lekarza pierwszego kontaktu, nie pomógł mi.
20.02.2018 r. ponownie pojechałam do lekarza, miałam umówioną wizytę, już z innym lekarzem.

Wykonał tylko USG, czy dziecko żyje, jeszcze żyło…

Powiedziałam mu, że krwawię już obficie i mam skurcze, powiedział, że to normalne w ciąży. Nadal nie wykonał badania moczu, nie zrobił nic, żeby sprawdzić, dlaczego w 15 tygodniu zdrowej ciąży krwawię, nie zbadał mnie ani nie wysłał do szpitala na patologię ciąży.

20.02.2018 r. o 21 trafiłam na ostry dyżur, gdzie wykonali mi USG, czy dziecko żyje i jeszcze żyło… Pobrali krew do badań, gdzie okazało się, że mam bakterie.

Po chwili przenieśli mnie na oddział patologii ciąży

Dostałam kroplówkę w postaci elektrolitów i miałam również dostać kroplówkę na zatrzymanie krwawień, dostałam na chwilę, po chwili mi ją odłączyli. Zapytałam dlaczego, „ponieważ dostaniesz ją jutro” – dostałam taką odpowiedź…

Co mnie zastanowiło. Dlaczego tak? Wykonali badanie moczu, potwierdzili, że mam bakterie, dostałam antybiotyk. Ale dlaczego dostałam go tak późno, a nie parę dni wcześniej? Gdyby lekarz pierwszego kontaktu 15.02.2018 r. sprawdził, czy nie mam bakterii w moczu i dał antybiotyk o czasie, to moje dziecko by żyło.

Skurcze były coraz silniejsze…

Pytałam dlaczego i prosiłam o jakieś proszki, żeby skurcze ustały, dostałam jedynie paracetamol. Leżałam nieświadoma, że poród się zaczął – nadzieja umiera ostatnia.

21.02.2018 r. o 2 w nocy odeszły mi wody płodowe, za 30 minut dostałam krwotoku i po chwili urodziłam swoje zdrowe dziecko, przez zaniedbanie i brak pomocy ze strony lekarzy pierwszego kontaktu mogłam cieszyć się zdrową ciążą, a dziecko w sierpniu mogło urodzić się zdrowe.

Po porodzie pytałam lekarza, czy powodem przedwczesnego pęknięcia worka płodowego była bakteria, potwierdziła, że tak.

Po stracie zdrowej ciąży w 15 tygodniu mojej pustki i żalu nikt nie jest w stanie zrozumieć

Mój stan psychiczny jest w rozsypce i długo, długo się nie pozbieram w całość. Przeniosłam się do innego lekarza pierwszego kontaktu, nie chcę mieć żadnego kontaktu z poprzednimi lekarzami.

Choć zastanawiam się, czy kolejni duńscy lekarze pierwszego kontaktu będą mi nieść pomoc… Jak jest zapisane w etyce lekarskiej. Nie potrafię w tym kraju już nikomu zaufać!


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.