Strata dziecka – historia poronienia

Witam. My z mężem staraliśmy się przez 3 lata o dziecko, nadszedł ten piękny dzień i dostaliśmy dar od Boga – nasze Maleństwo.

Byłam bardzo szczęśliwa.

Pokochałam nasze dziecko, nie mogłam doczekać się wizyty u ginekologa, usłyszeć serduszko, zobaczyć mała istotę we mnie. Mąż był ze mną na każdej jednej wizycie, cieszył się, całował co wieczór brzuszek i nasze maleństwo. Lecz wszystko stało się koszmarem.

W niedzielę wieczór dostałam lekkiego plamienia.

Zadzwoniłam do swojej doktorki, mówiła gdy się nasila na szpital jechać, a jeśli nie to jutro przyjść do niej. Wzięłam prysznic, jakoś bladło to plamienie i było raz na jakiś czas. Rano w poniedziałek bardzo mnie bolał brzuch. Pojechaliśmy na szpital, tam mnie przyjęli na salę, położyłam się, po chwili przyszła po mnie doktorka moja, która prowadziła moja ciążę. Poszliśmy do za biegowego, zbadała mi brzuch, potem kazała mi się położyć i zrobiła usg.

Wtedy powiedziała mi że nie widzi serduszka.

Ja zaczęłam strasznie płakać, nie mogłam uwierzyć, ale mówiła bym poczekała, już dzwoni po doktora drugiego. Zadzwoniła, przyszedł i zbadał potwierdził jej słowa. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Wyszłam z doktorka i mąż czekał, płakałam, biłam męża i krzyczała na korytarzu serduszko przestało bić. To coś strasznego do dziś nie potrafię sobie dać rady, płaczę, chodzę do psychologa, uciekam przed ludźmi bo boję się pytań,spojrzeń.

Moje maleństwo umarło w 9 tygodniu.

A dowiedziałam się w 11 tygodniu…pragnę dziecka jeszcze bardziej teraz, ale boję się że znowu to będzie trwało długo… Mija 3 miesiące po stracie naszego Aniołka, a ja nie potrafię się pogodzić… Pochowaliśmy nasze Maleństwo, chodzę i rozmawiam z nim, z mężem, czasem sama. Tak mi Go bardzo brakuje i tęsknię za Nim i to bardzo. Jak się wziąć w garść po stracie dziecka, którego tak przez długi okres czasu się czekało i dostało się i zabrano


historia baner 2
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: pixaby.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.