8 tygodni [HISTORIA PORONIENIA]

W czerwcu tego roku miałam histeroskopie. Polip, który pewnie miałam od roku, uniemożliwiał nam zajście w ciążę. Po zabiegu miałam miesiączkę po niespełna tygodniu… Równo miesiąc po zabiegu mogliśmy zacząć znowu starania, jednak na badaniu kontrolnym okazało się, że nie miałam owulacji.

8 tygodni

Pomyślałam, że w kolejnym cyklu też nic z tego…

Kolejna miesiączka pojawiła się 13.07, gdzie cały tydzień wcześniej plamiłam. W sierpniu mieliśmy zaplanowany ślub. Modliłam się, by nie mieć wtedy miesiączki, bo ciąży w ogóle nie brałam pod uwagę, myśląc, że pewnie znowu nie było owulacji.

Jednak okres się nie pojawił, jeden test negatywny. Po dwóch dniach kolejny negatywny. Pojawiły się bóle podbrzusza. Po tygodniu test pozytywny, jednak bóle nie mijały. Naczytałam się, że to normalne, w końcu macica się rozciąga.

Dzień później umówiłam się do pierwszego lepszego lekarza, by tylko potwierdzić test

Okazało się, że to 4 tyg.+3. Kilka dni płakałam ze szczęścia. W 5 tyg.+3 miałam wizytę u swojej lekarki, było wszystko dobrze. I zaczęło się, 5 tyg.+6 i dzień przed ślubem. Plamienia, ostry ból brzucha. Dostałam leki na podtrzymanie, wesele tylko przy stole i potem leżenie… Plamienie utrzymywało się przez kolejne 1,5 tyg., jak i bóle brzucha.

Kolejna kontrola 7 tyg.+3 – nie ma echa serduszka…

Zarodek za malutki. Lekarka daje nam jeszcze tydzień, że mamy się nie łamać, ale też wziąć pod uwagę najgorszy scenariusz… Tydzień później jestem już po zabiegu. Ciąża obumarła. W szpitalu nie uroniłam ani łzy, starałam racjonalnie rozmawiać z lekarzami, dostałam osobną salę… Dzisiaj jestem 3 dzień po poronieniu i sama nie wiem nic… Czuję się, jakby ktoś wyrwał mi serce.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Zdjęcie: ©Comfreak/pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.