Bardzo chcieliśmy – historia poronienia

Odeszłam od męża w czerwcu 2018 r., nie czułam nigdy do niego miłości. Był 15 lat starszy – raczej zawsze byłam mu wdzięczna i traktowałam go jako opiekuna. Może dlatego, że brakowało mi ojca?! Mamy dwójkę dzieciaków. Odeszłam od niego i w najmniej spodziewanym momencie zakochałam się i zapragnęłam mieć kolejne dziecko.

 

Nowa miłość

Zaczepił mnie, gdy szłam do pracy. Zaczęliśmy od rozmowy, potem spotkaliśmy się i stało się. Był najbardziej rozchwytywanym facetem, myślałam, że nie mam u niego szans. Jak się okazało, coś ciągnęło nas do siebie. Dodatkowo i w jego i w moim życiu wiele się wydarzyło. On odszedł od żony, ja od męża.

Założyliśmy rodzinę, mimo wszystko. Było ciężko: problemy z mieszkaniem, z pieniędzmi… ciągle pod górę. Nie myślałam wcześniej o kolejnej ciąży, byłam wręcz przeciwna. Jednak postanowiliśmy dać światu, coś co łączy nas dwoje. Owoc naszej miłości.

Po 2 miesiącach starań zaszłam w ciążę

Z niecierpliwością czekałam na miesiączkę, ale nie mogłam powstrzymać ciekawości, więc zrobiłam test ciążowy. Po dłuższej chwili dostrzegłam dwie upragnione kreski. Z tej niewiarygodności, czy może mi się zdaje, wysłałam mu zdjęcie testu, gdyż był poza granicami Polski – taką ma teraz pracę.

Ucieszył się ogromnie. To był wspaniały moment, cieszyliśmy się bardzo. Zaczęliśmy kupować ciuszki, myśleć naszym szczęściu, które miało pojawić się na świecie 17 września 2019 r.

10 lutego mój kochany miał urodziny.  Następnego dnia poszliśmy na kontrolne USG

Usłyszałam najgorsze słowa, jakie kiedykolwiek mogłam usłyszeć „serduszko nie bije”. Czułam się zażenowana, było mi tak przykro i bardzo źle. Nigdy wcześniej się tak nie czułam, a przeszłam wiele.

Dostałam skierowanie do szpitala. On dzielnie mi towarzyszył – widziałam wyrysowany na jego twarzy smutek. Na badaniu kontrolnym potwierdzono diagnozę lekarza „poronienie zatrzymane”. Decyzja o zabiegu łyżeczkowania.

I tego dnia, gdy to zrobili, 14 lutego, w dzień zakochanych – gdzie uśmiech i miłość powinny nam towarzyszyć  –  towarzyszył nam smutek i pustka. Po zabiegu czułam się taka pusta, jakby wyrwano mi część mnie. Nie było już w środku naszego kochanego malucha.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: autumnsgoddess0/ pixaby.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.