Było tak blisko, lecz szybko się skończyło – historia poronienia

Moja historia zaczęła się w 2018, styczeń. Pamiętam jak dziś, był późny wieczór, zrobiłam test ciążowy, bo czułam jakiś ból podbrzusza. Test wyszedł pozytywny, dwie kreski, nie mogłam uwierzyć moim oczom, że po 10 latach małżeństwa pojawiły się dwie kreski… Co za radość, jaki i strach oraz taki niepokój.

było tak blisko

Następnego dnia postanowiłam pojechać do lekarza

I moja diagnoza się potwierdziła, był to 4 tydzień ciąży, byłam pełna radości, nie mogłam uwierzyć w ten cud. Pani doktor prosiła, bym przyszła za 2 tygodnie, bo trzeba to kontrolować, czy się rozwinie. Przyszłam za 2 tygodnie i wszystko się rozwijało prawidłowo, wiec powiedziała „proszę przyjść za tydzień”.

No więc przyszłam i wtedy się dowiedziałam, że mam krwiaki na macicy. Byłam przestraszona, co to. I że mam leżeć w łóżku plackiem i brać tabletki, a będzie dobrze – tak mi powiedziała Pani doktor – i że za kolejne 2 tygodnie mam przyjść. I tak przychodziłam, było wszystko ok.

Lecz jednego dnia zaraz po moich imieninach…

…była to niedziela, czułam jakiś niepokój, nic mnie nie bolało i postanowiliśmy z mężem jechać na Polną do szpitala. Odczekaliśmy swoje i zaczęli mnie lekarze badać.

Najpierw powiedzieli, że jest wszystko dobrze, po co panikuje. A ja zadałam pytanie, czy serduszko bije, a na to lekarz spojrzał w monitor i zamilkł przez chwilę, szybko zawołał innego lekarza i zapytał go, co on widzi.

A on, że nie widzi serduszka, ze zanikło. Przeżyłam szok, nie widziałam, czy płakać czy krzyczeć, nie mogłam w to uwierzyć. Lekarz do mnie: „to kiedy chce zabieg?”. A ja na to, że nie mam teraz siły, przemyślę i przyjdę do nich, że muszę potwierdzić u swojej lekarki.

I tak zrobiłam

Następnego dnia pojechałam do lekarza i usłyszałam, że serduszko nie bije i ze ciąża obumarła. Wtedy poczułam łzy w oczach oraz brak ochoty do życia.

Po 3 tygodniach zebrałam się w sobie i umówiłam się na zabieg. Było to straszne przeżycie, najpierw dużo czekania w szpitalu, następnie badania, podanie tabletki do pokoju i czekanie. Trwało to 4 godziny i ból był rozrywający. Następnie okazało się, że jednak muszę mieć zabieg, który podobno trwał 10 minut, tak słyszałam, bo mnie znieczulili, więc nic nie pamiętam.

Po zabiegu mój stan był straszny depresyjny

Nie miałam siły na nic, życie dla mnie nie miało sensu. Okazało się również po zabiegu, że antybiotyk nie zadziałał, dlatego tak się czułam. Powoli dochodziłam do siebie, choć nie było łatwo, psychiatra był potrzebny, jak i rozmowa ze znajomymi i wsparcie rodziny.
Teraz wiem, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Wiem tez, że nigdy nie zapomnę, że było we mnie maleństwo, że będę zawsze to wspominać, że było dla mnie ważne.


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: Soorelis/pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.