Królewna, tak bardzo podobna do mamy

Zawsze kochałam jesień, ta miała być jeszcze bardziej wyjątkowa, ponieważ miałam przywitać na świecie swoją królewnę.

Niestety, los zadecydował inaczej.

21 września, pierwszy dzień jesieni, tak bardzo przeze mnie wyczekanej. 38 tydzień ciąży, poranek jak każdy inny, lecz brak ruchów królewny wzbudził moje obawy. Zaraz po zjedzeniu śniadania zorientowałam się, że mała się nie rusza.

Od razu zaczęłam zbierać się do szpitala informując partnera, że po drodze odbiorę go z pracy. Telefon do położnej dał mi nadzieję, uspokajała, tłumacząc, że może mało piłam, może mała śpi.

Krolewna_ze _skrzydlami_aniola

Jednak po przyjeździe do szpitala nasz świat zawalił się. Niestety, serduszko naszej królewny zgasło. Nikt nie wiedział dlaczego. Nie poznaliśmy żadnej jednoznacznej przyczyny. Zostały podane mi tabletki na wywołanie porodu, następnego dnia podano oksytocynę, po dwóch godzinach urodziła się ona – nasza królewna tak bardzo podobna do mamy.

Prosiłam, błagałam, żeby to był tylko zły sen, niestety, ten koszmar dział się naprawdę. Nasza królewna odeszła, jeszcze zanim się pojawiła, nie było nam dane usłyszeć żadnego jej dźwięku, nie było nam dane zobaczyć jej oczu. Mogliśmy tylko przytulić naszą królewnę. Zamiast przywitać ją na świecie i to najczulej jak się da – mogliśmy ją tylko pożegnać.

Kocham, tęsknię i odliczam dni do naszego spotkania, a wtedy już nigdy nie wypuszczę Cię z ramion Królewno ze skrzydełkami anioła.

Mama Królewny ze skrzydełkami anioła

Jeżeli Ty też chcesz podzielić się swoją historią, możesz zrobić to tutaj: https://www.poronilam.pl/kontakt/podziel-sie-swoja-historia/

5/5 - (1 głosów / głosy)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *