Miłość, strata, rozpacz – historia poronienia

Po narodzinach córeczki nie zastanawiałam się nad kolejnym dzieckiem. Przynajmniej nie w najbliższym roku czy dwóch. Ale tak się stało. Córeczka miała 1,5 roku, kiedy dowiedziałam się z partnerem, że znowu będziemy rodzicami. Na początku się przestraszyłam – my młodzi, drugie dziecko, jak to będzie? Mimo wątpliwości, miałam więcej odwagi powiedzieć swoim rodzicom, że jestem w ciąży niż z córką.

historia poronienia, poronienie

Nagle zaczęłam krwawić i trafiłam do szpitala

Pierwsza wizyta u ginekologa około 5. tygodnia ciąży. Lekarz zobaczył pęcherzyk ciążowy i potwierdził ciążę. Niestety jakiś tydzień później stało się coś, o czym aż przykro mówić. Wróciłam do domu ze szkoły. Kiedy zdejmowałam kurtkę, poczułam, że krwawię – jakbym dostała miesiączkę, a przecież nie powinnam.

Biegiem ruszyłam do łazienki i zobaczyłam krew. Zaczęłam płakać i zadzwoniłam po męża. Karetka zabrała mnie do szpitala. Dużo krwi poleciało. Usłyszałam najgorsze. Krwiak na macicy. Lekarka robiąca USG nie dawała zbyt dużo szans. Przynajmniej była szczera. Wierzyłam, że krwiak wchłonie się, a mojemu aniołkowi nic się nie stanie.

Na szczęście serduszko aniołka biło nadal

Byłam taka szczęśliwa, że z aniołkiem było wszystko w porządku. 2 tygodnie później udałam się na kontrolę do swojego ginekologa. Odpoczywałam, ile się dało przy małym dziecku. Niestety lekarz nie miał dla mnie dobrych wiadomości.

Stało się to, czego się obawiałam – serduszko przestało bić

Byłam zrozpaczona. Nie mogłam w to uwierzyć. Następnego dnia udałam się do szpitala na łyżeczkowanie. Rano podano mi tabletkę, a późnym popołudniem zaczęłam krwawić i lekko bolał mnie brzuch. Zabrano mnie do zabiegowego. Zostałam uśpiona, a 15 minut później było już po wszystkim.

Następnego dnia wyszłam ze szpitala – byłam jak cień

Nie mogłam dojść do siebie. Semestr w szkole jakoś skończyłam, ale nie mogłam się z tym wszystkim pogodzić. Pod koniec roku zdecydowaliśmy się z mężem, że znowu spróbujemy. Tak bardzo chciałam mieć maleństwo. Chciałam jakoś stłumić ten ból.

Udało się – mamy córeczkę i synka

Po staraniach udało się nam i mamy synka. Ciąża przebiegła bez komplikacji. Jedynie pod koniec ciąży miałam małe problemy. Zakończyło się wszystko cesarką, lecz synek był zdrowy. Teraz ma 6 miesięcy, a córeczka 3 latka. Nie straciłam wiary. Mój aniołek zawsze będzie w moim sercu. Ciągle się zastanawiam, czy był to chłopczyk czy dziewczynka. Ale głosu bijącego serduszka nigdy nie zapomnę.


historia baner 2
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.


 

Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: pixaby.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.