Moja mała Marysieńka – historia poronienia

Moja mała kruszynka za sześć dni skończyłaby rok. Pierwsze urodziny dziecka to coś wspaniałego dla całej rodziny. Niestety my będziemy obchodzić rocznicę jej śmierci. Marysia przyszła na świat w 22 tygodniu ciąży. Według karty ze szpitala poronienie samoistnie, córka, 375 gramów. Dla mnie najpiękniejsze dziecko na świecie. Mała jak laleczka w czepku urodzona.

historia poronienia

To była książkowa ciąża

Żadnych bóli, krwawień. Córcia dobrze rosła. Pierwsze ruchy poczułam w 16 tygodniu ciąży. Starsze panienki cieszyły się na myśl o siostrze. Szykowały już listę zakupów rzeczy potrzebnych dla niej. Jeszcze w niedzielę palmową byliśmy wszyscy razem w kościele. Nic nie zapowiadało tego, co miało nadejść.

W poniedziałek rano miałam przeszło 40 stopni gorączki. Zwróciłam się szybko do lekarza pierwszego kontaktu. Odesłano mnie do ginekologa. Ten stwierdził, że to grypa i kazał mi leżeć w łóżku. Kolejny dzień, temperatura dalej wysoka. Ból brzucha. Mąż zawiózł mnie do szpitala. Rozpoznanie: sepsa.

Skurczy nie udaje się zatrzymać

Po 22:00 przewożą nas na salę zabiegową ze skurczami partymi. Trzy dni. Tyle zabrakło mojej kruszynce na to, by neonatolog musiał ratować jej życie. Z góry skazana na śmierć urodziła się i w chusty owinięta trafiła w moje ramiona. Nigdy nie zapomnę jej ciepła. Po 20 minutach położna powiedziała, że to już. Zabrała mi ją.

Starałam się być silna i spokojna. Musiałam jeszcze zadzwonić do męża i jakoś powiedzieć mu, co się stało. Kolejne dni w szpitalu były gehenną. Jeden, drugi, trzeci antybiotyk. Cały czas gorączka. Szalałam, słysząc KTG z sal obok.

Po prawie dwóch tygodniach wybłagałam wypis do domu

I dopiero wtedy wszystko się zaczęło. Dopadł mnie gniew, żal i tęsknota. Nie byłam w stanie wyjść z domu. Mąż dzwonił do mnie, gdy tylko mógł. Pilnował, bym robiła zastrzyki i łykała antybiotyki. Teraz, po roku, nie powiem, że jest lepiej. Codziennie uczę się żyć z tym, co nam się przytrafiło. Codziennie tęsknię i płaczę. Ale staram się być. W końcu mam starsze dzieci, które potrzebują matki.

Historia przesłana 21 marca 2019.


historia baner 2
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, wypełnij formularz.


 

Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie


zdjęcie: pixaby.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.