Moja historia trzech poronień

Witam, jestem 23-letnią mamą 4 aniołków. Mam na imię Daria. W czerwcu 2016 wzięliśmy ślub i zaczęliśmy się starać o dziecko, we wrześniu okazało się, że jestem w ciąży. Radość nie trwała jednak długo, gdyż w październiku okazało się, że ciąża nie rozwija się prawidłowo. Jeden lekarz stwierdził puste jajo płodowe, drugi stwierdził, że dziecko przestało się rozwijać na bardzo wczesnym etapie.

moja historia trzech poronień

„To się często zdarza”

Nie zliczę, ile razy to słyszałam… Nowy Rok – pozytywny test ciążowy, koniec stycznia usłyszałam bicie 2 serduszek. Bliźnięta jednojajowe, to znaczy że będą identyczne! Tak się cieszyliśmy, już wiedzieliśmy, że na pewno będziemy je ubierać podobnie! Niestety, na wizycie w 10 tygodniu już serduszek nie usłyszeliśmy, zatrzymały się… Nasze dzieci umarły we mnie, byliśmy załamani, zaczęłam szukać informacji w internecie i trafiłam na Waszą stronę.

Bardzo mi pomogły rozmowy z konsultantami…

…dowiedziałam się o badaniach genetycznych i możliwości ustalenia płci oraz zarejestrowaniu i pochówku naszych dzieci. 13 lutego przeszłam drugi zabieg łyżeczkowania, mąż nawet nie mógł mnie odwiedzić, bo „panuje grypa i jest absolutny zakaz odwiedzania”. Okazało się, że mielibyśmy córeczki – ZDROWE – to bolało najbardziej, bo lekarze twierdzili, że na pewno były chore, dlatego umarły.

Zrobiłam w międzyczasie badania genetyczne na trombofilię i mutacje MTHFR. Mutacja się potwierdziła, nie wiedzieliśmy, co z tym zrobić, więc stwierdziliśmy, że musimy zmienić lekarza, trafiłam do pani profesor do Poznania, od razu wzięła mnie do szpitala i zrobiła multum badań. Okazało się że mam insulinooporność i kilka kilo nadwagi. Schudłam 12 kg i brałam ciągle metforminę, aż we wrześniu okazało się, że znów jestem w ciąży.

Mieliśmy mieszane uczucia

Cieszyć się czy nie? Chyba każda kobieta, która choć raz straciła maleństwo, doskonale mnie rozumie. Pojechaliśmy do pani doktor i kazała mi brać zastrzyki na rozrzedzenie krwi. Stwierdziłam, że jeśli ma to pomóc, to muszę przezwyciężyć swój lęk przed igłami! Wszystko było dobrze, ciąża się zdrowo rozwijała. Nawet widziałam na USG, jak nasze maleństwo się rusza! To było niesamowite! W 13 tygodniu pojechaliśmy na badania prenatalne, ale niestety lekarz nie miał dla Nas dobrych wieści – serduszko już nie biło…

Ale jak to?! Przecież tydzień temu miałam USG, dziecko żyło, serduszko biło…

Znowu szpital, znowu piekło… Tabletki, czekanie, rozmowa z anestezjologiem, ginekologiem, trzeci zabieg łyżeczkowania… „A może poczekacie? Jesteście przecież młodzi, macie czas”. Ile można tego słuchać? Czy jest jakiś określony czas na dzieci? Ktoś mi zagwarantuje, że jeśli poczekam jeszcze 5 lat, to urodzę zdrowe dzieci? Zbliżają się święta, a ja nie mogę patrzeć na te wszystkie reklamy idealnych rodzin, świąt… Mam tylko jedno marzenie, żeby jakieś małe rączki w końcu pomogły mi ubrać choinkę albo ulepić pierogi…

Kilka dni temu pochowaliśmy naszą kolejną zdrową córeczkę…

Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała patrzeć, jak moje dzieciątko jest składane do grobu obok mojej mamy. Od przyszłego roku nasza ginekolog zaplanowała dla Nas leczenie i będziemy zachodzić w ciążę na sterydach, metforminie i heparynie. Trzymajcie kciuki, żeby w końcu nam się udało i żebyśmy kolejne święta spędzili już w powiększonym gronie albo w ciąży.

Życzę wszystkim Wesołych Świąt i aby kolejny Rok był lepszy! Pozdrawiam


historia baner 2

 

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, napisz do nas na adres info@poronilam.pl

 


Przeczytaj też inne historie TUTAJ >>> Wasze historie

Przeczytaj więcej:

2 myśli nt. „Moja historia trzech poronień

  1. Kochana płacze i trzymam kciuki jestem po poronieniu tez zatrzymane serduszko lipiec od stycznia zaczynamy znowu sue starac i twz mi towarzyszy lęk… Trzymaj się i abyś w końcu przytuliła swoje maleństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.